PiS rozpoczęło swoją kampanię i na razie ją zakończyło. Wodzowie tej partii – a najpewniej ten najważniejszy – popełnili błąd, nie docenili społeczeństwa, okazali się po raz kolejny przepełnionymi pychą ignorantami. I nie chodzi tylko o przerwanie objazdu po kraju, czym od kilku dni zajmują się niezależne media nadając temu wydarzeniu ogromne znacznie – moim zdaniem niepotrzebnie – ale o wyczerpanie się pomysłu na kampanię, samej formuły aktywności politycznej słabnącej dyktatury – jednym słowem falstart. Oczywiście według zasady, że PiS nigdy się nie myli i za nic nie przeprasza, czyli ani kroku w tył. Jeden z czołowych dostojników, p. Terlecki, zapowiedział, że to tylko urlop, dawno planowany, i kampania będzie wznowiona od września. Ale to kłamstwo, jak wiele insynuacji tego uroczego dostojnika. Pisowcy nie wiedzą, czy kłamać i udawać, że nic się nie stało, mamy ogromne zapasy węgla, gazu, ropy, a rząd jest znakomity i do wszystkiego przygotowany, Polska pod światłym kierownictwem znajduje się w doskonałej sytuacji pod każdym względem? Czy też może przygotować się do nieuchronnego kryzysu i już mówić o potrzebie solidarności oraz zagrożeniach, przed którymi tylko PiS może nas ocalić? Cokolwiek będzie, wrogowie zostaną ci sami, to przede wszystkim opozycja, zwłaszcza Platforma Obywatelska i oczywiście Donald Tusk, Niemcy, niemiecka agentura w Polsce oraz Unia.
Stopniowo wygasa też podkreślanie solidarności z Ukrainą jako naszym sojusznikiem, co wiąże się najpewniej ze wzrostem roli nacjonalistów oraz odrażających, fanatycznych grupek, które nienawidzą każdej walki o wolność. Ale nowym czynnikiem jest demoralizacja istotnej części społeczeństwa. Jak trafnie pisze Rafał Kalukin: ” W latach 2005‒07 stało się bowiem oczywiste, że Polacy wcale nie chcą u władzy moralistów, a po 2015 r. dodatkowo jeszcze się okazało, że nie przeszkadzają im rządy amoralne. Dzisiaj afera Rywina nie miałaby już szans zaistnieć, bo niemal wszystko co wtedy oburzało, dziś jest w pełni akceptowalnym elementem polityki. Pisanie ustaw pod interes polityczny, budowanie swoich mediów i powstrzymywanie niezależnych, przyzwolenie na plądrowanie państwa, tolerancja dla nieformalnych układów za kulisami władzy. Nawet sam Rywin nie miałby tutaj czego szukać, gdyż współczesna grupa trzymająca władzę już nie potrzebuje pośredników.” („Matka wszystkich afer”, „Polityka” z dn. 20‒26.07.2022 r.).
Trafny, chociaż przerażający opis tego, do czego organizacja przestępcza doprowadziła Polskę, czym jest PiS i jak ważne będzie ukaranie winnych, aby tego rodzaju przestępstw nie popełnili naśladowcy „dobrej zmiany”. Właściwie wszystkie – bez terroru i brutalnej przemocy – patologie komunizmu opanowały nasz kraj. Jak bardzo byliśmy naiwni, kierując się względami przyzwoitości i moralności oraz kryterium dobra wspólnego, które miało wyznaczać zasady życia publicznego. Z jaką przerażającą łatwością grupa ograniczonych, prymitywnych, ale niebywale sprytnych, chciwych i podłych ludzi potrafiła zniszczyć demokrację, zdemoralizować, skłócić i ogłupić miliony ludzi. W nadchodzącej kampanii absolutnie wszystkie chwyty będą przez PiS dozwolone i stosowane, jeszcze większa będzie brutalizacja przekazów „szczujni”, jeszcze bardziej absurdalne będą ich kłamstwa. Myślę, że doczekamy się zadziwiających afer, wyczynów policji politycznej, aparatu represji. Rzeczywistość w przekazie reżimowym jeszcze bardziej będzie odbiegała od rzeczywistości realnej, to będzie medialny i propagandowy stalinizm, na szczęście bez przemocy (albo bardzo ograniczonej), która stanowiła istotę komunizmu. Myślę, że będzie „grzany” wątek antyniemiecki. Bo antysemityzm nie jest po holokauście nośny politycznie, z wyjątkiem małych grupek sfanatyzowanych idiotów, podbijania bębenka religijnego fanatyzmu i występów rycerzy JP II, obrońców wiary, ojczyzny i narodu itp. Nie zadowoli, raczej zniechęci ludzi w zimnych mieszkaniach, którym brakuje pieniędzy na jedzenie i lekarstwa. Ale szczucie na Niemca się opłaca i to będzie jeden z motywów przewodnich. Przecież Niemcy napadły na Polskę i muszą za to zapłacić. Temu też w jakimś stopniu służy rozdęta do coraz większych, przytłaczających w zasadzie całą historię Polski, kampania ku czci Powstania Warszawskiego. Zachowanie pisowskiej propagandy przekracza granice „czystego rozumu”, jakby powiedział Immanuel Kant. „Szczujnia” ocenzurowała wystąpienie uczestniczki powstania, pani Wandy Traczyk-Stawskiej. Wpisała się także w najlepsze tradycje epoki tow. Gomułki, która zasłynęła procesem Janusza Szpotańskiego wpisanego w politykę kulturalną PRL-u. Dziś recydywą PRL-u jest atak na kabaret Neo-nówka za ośmieszanie PiS. Każda dyktatura nienawidzi krytyki, prawdy i dowcipu. „Morawiecki został dwa razy sądownie złapany na kłamstwie. Mówi prawdę chyba tylko wtedy, gdy milczy. Ta ekipa po prostu lubuje się w kłamstwach. Sprawiają, że przez chwilę mogą poczuć się lepiej, zachować twarz, podwyższyć sobie samoocenę, wygrać pojedynek na słowa, kłamca jest jak na haju… Kłamstwo dotyczy kryzysu globalnego, wojny, gospodarki, pandemii, konstytucji, prawa, historii, ale i błahostek. Dotyczy wszystkiego – w państwie PiS kłamstwo to rutyna… Najtrudniej jest, gdy kłamca nie przyjmuje do wiadomości, że kłamie. Bo uwierzył w swoje kłamstwa. A kto pomoże okłamywanym w majestacie państwa? ” (Agnieszka Kublik, „Tak im weszło w krew, że kłamią nawet w najdrobniejszych sprawach”, „Gazeta Wyborcza”, 03.08.2022 r.). Artykuł jest zilustrowany wieloma przykładami pisowskich kłamstw.
PiS szuka chętnych do współuczestnictwa w tworzeniu klimatu, w którym łatwiej domagać się reparacji dla „ofiar ludobójstwa”, co nam się słusznie należy. Za to z winy pisowców nie dostaniemy funduszy unijnych. Pisowcy będą tak długo i żarliwie domagać się w imię polskiej racji stanu itp. „reparacji”, że przestraszeni Niemcy w końcu „pękną”. „Żaden normalny kraj takiej straszliwej presji by nie wytrzymał i dla świętego spokoju by zapłacił, ale Niemcy udają, że nie rozumieją po polsku i odmawiają rozliczenia się. Teraz się doigrały; w ramach zapowiedzianych rozliczeń prezes i inni politycy PiS będą jeszcze ostrzej wypominać Niemcom, że napadły na Polskę i się nie rozliczyły, co spowoduje, że doprowadzeni do ostateczności Niemcy w najbliższych latach zrozumieją, że dalszy opór nie ma sensu, poddadzą się i zapłacą za wszystko wraz z odsetkami. Jeśli nie, być może prezes będzie musiał przywołać je do porządku, nakazując natychmiastowy powrót pracującym w Niemczech polskim lekarzom i pielęgniarkom, a w zamian wysyłając posła Suskiego na nieobsadzone stanowisko ambasadora. Nie wiem tylko, czy nie będzie to dla Niemiec takim ciosem, że zamiast wypłacić nam reparację, zażądają reparacji od nas.” (Sławomir Mizerski, ” Czy Niemcy zażądają reparacji”, „Polityka” z dn. 20‒26.07.2022 r.).
Z jednej strony będziemy moim zdaniem obserwować coraz ostrzejszą i brutalniejszą, pełną kłamstwa, nienawiści, pogardy i cynizmu kampanię wyborczą, z drugiej coś w rodzaju promocji łagodniejszego, odpowiedzialnego, pokojowo nastawionego p. Dudy. Duda może być alternatywą dla „szczujni” i propagandy nastawionej na najtwardszy elektorat. Ten i tak słucha tylko przekazu TVP, Radia Maryja i innych tego typu instytucji. Z drugiej strony dla symetrystów, pożytecznych idiotów, ludzi „zmęczonych” sporem na linii PiS – PO, Duda chcący przecież dobrze, jest jakimś wyjściem. Duda jest elementem pisowskiej układanki i ma doprowadzić do niepójścia na wybory części elektoratu niepisowskiego. Nawet przy okazji Powstania Warszawskiego p. Duda wygłosił szereg nieszkodliwych, chociaż irytujących banałów, ale poparł też odrażający marsz nacjonalisty Bąkiewicza pod hasłem obrony wolności. Pisowcom wystarczy, żeby nie popierać Tuska, który jest „skrajny” tak jak Ziobro, ale przecież jest umiarkowany Duda. Duda jest takim samym wrogiem demokracji jak inni pisowcy, a subtelne różnice między Macierewiczem, Dudą, Rydzykiem, Morawieckim, Ziobrą, Witkową, Wójcikiem nie mają znaczenia. To co p. Duda zrobił do tej pory i czego nie zrobił może być rozpatrywane w kategoriach okoliczności łagodzących przy wyroku za zniszczenie demokracji, łamanie praworządności i konstytucji. Poważne okoliczności łagodzące muszą być brane pod uwagę w przypadku pp. Witek, Przyłębskiej, Pawłowicz itd. z uwagi na ich ograniczoną zdolność do rozróżniania dobra od zła.
Na Tajwanie złożyła wizytę Spikerka Izby Reprezentantów, pani Nancy Pelosi, w której gabinecie „urzędował” podczas szturmu na Kapitol człowiek-bizon. Spotkała się z prezydent Tajwanu, panią Tsai Ing-wen, co nie podobało się pekińskiemu satrapie Xi Jinpingowi. Ton komentarzy jest mniej więcej taki, że wizyta jest niepotrzebna, bo drażni Pekin. Chiny podjęły szereg działań mających charakter represji wobec Tajwanu, które są gniewem Chin i mają pomóc dyktatorowi Xi Jinpingowi w umocnieniu władzy. Marszałek Sejmu USA ma prawo odwiedzić kogo chce i nie może o tym decydować żaden dyktator. Jako przewodniczący Zespołu Parlamentarnego Polsko-Tajwańskiego spotkałem się z ambasadorem komunistycznych Chin, który wyraził niezadowolenie z utworzenia takiego zespołu. Powiedziałem Jego Ekscelencji, że pretensje może mieć do Mao Tse-tunga, który w 1949 roku wygrał wojnę domową na kontynencie, ale nie na Tajwanie i kilku mniejszych wysepkach. Usłyszałem odpowiedź – bo mieliśmy za mało łodzi. I tak trwa pod dziś dzień.



















