Hańba

0
REKLAMA

Hańba władzy świeckiej nie oznacza jednak bezczynności na polu hańby władzy duchownej. Arcypasterz szczecińsko-kamieński Andrzej Dzięga odebrał nagrodę przyznaną przez Stowarzyszenie Absolwentów i Przyjaciół Wydziału Prawa KUL za „wybitne osiągnięcia naukowe, dydaktyczne, zawodowe bądź organizacyjne, mające na celu szerzenie zasad katolickich zgodnie z zasadą Deo et Patriae”. To znaczy Bogu i Ojczyźnie, a jakie zasady szerzył arcypasterz Dzięga? A mianowicie ochraniał, krył, przenosił i pomagał oskarżanemu (z pewnością całkowicie niesłusznie, podle i podstępnie przez lewaków i LGBT) o pedofilię i krzywdzenie dzieci ks. Andrzeja Drymera, którego delikatnie mówiąc upodobania były dość powszechnie znane i który w najlepszym z możliwych momentów umarł. Arcypasterz Dzięga potrafił też pięknie i wzruszająco mówić, jak niedawno w okresie wielkanocnym: „Każdy wobec Boga rozpoznaje tajemnice swojego sumienia, życia, swoich wyborów i swojej drogi. Ja też”. Czy nie wzruszająco te wybory rozpoznał arcypasterz? Chronił, osłaniał, przenosił pedofila, a teraz przyjął nagrodę Deo et Patriae. Ona mu się po prostu należała. Jak zauważył wierny tradycji naukowej Stanisława Staszica i Komisji Edukacji Narodowej p. minister Czarnek, który wyraził radość z powodu wywyższenia p. Dzięgi.

Ale czego się spodziewać po tej krynicy mądrości i przyzwoitości oraz głębokiej wiedzy, jaką stał się KUL, skoro rektor tej uczelni ksiądz prof. Mirosław Kalinowski tak mówi o pandemii: „Dla ludzi wierzących nie jest ona bezsensownym, przypadkowym i śmiercionośnym wydarzeniem, ale doświadczeniem zesłanym przez Boga, abyśmy mogli na co dzień zmartwychwstawać do pełni naszego człowieczeństwa” i dodaje, że każde podobne zagrożenie należy pokonywać przede wszystkim „na płaszczyźnie troski o zachowanie zdrowego ducha”. Skoro pandemia jest tylko doświadczeniem i okazją do pełni człowieczeństwa, to każda choroba jest takim doświadczeniem. I po co się leczyć, i tak najważniejsze to zachowanie zdrowego ducha, a nie ciała. W takim razie, jak pan, panie Kalinowski zachoruje lub jak pana zaboli ząb, to niech pan zachowuje ducha i nie blokuje kolejki do lekarzy tym, co dbają o ciało. Stąd biorą się między innymi szkodliwe wypowiedzi biskupów o szczepionkach z „ludzkich abortowanych płodów”, wyraźna rezerwa, a nawet niechęć istotnej części księży i hierarchów do szczepień, maseczek, dystansu społecznego, która prowadzi do śmierci wielu ogłupionych ludzi. Stąd się bierze wywód biskupa Wróbla o „abortowanych płodach”, co może prowadzić do rezygnacji ze szczepień, lub bezkarne bredzenie wielu księży o wodzie święconej, która leczy lepiej niż maseczki, a izolacja w kościołach jest niepotrzebna, „bo Pan Jezus kochani nie zaraża”.
I jeszcze jeden dodatek do długiej listy. To wkład, jaki do katalogu pisowskiej hańby wniósł ostatnio znany zwolennik zamachu w Smoleńsku i generalnie zwolennik dobrej zmiany – ks. Dariusz Kowalczyk, jezuita (dość daleko zawędrował zakon oo. Rostworowskiego, Miecznikowskiego, Boguckiego), stwierdzając, że odpowiedzialny za zamach w Smoleńsku Donald Tusk wyląduje w piekle za tę zbrodnię „jak nie w tym życiu, to w tamtym”. Tylko pogratulować, rozumiem, że anioł objawił to Dariuszowi Kowalczykowi, a może zamiast św. Piotra do nieba będzie wpuszczał p. Kowalczyk?

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze