Wstępne dane o inflacji za październik potwierdzają niestety jedno: wciąż mamy z nią potężny problem…
Główny Urząd Statystyczny podał wstępne dane o inflacji w październiku. Tym razem okazała się ona nieco niższa niż średnia prognoz rynkowych. Ale umówmy się, różnica 0,1 punktu procentowego nie ma żadnego znaczenia, a odczyt na poziomie 17,9% rok/rok oznacza kolejny miesiąc wzrostu. A zatem trzeci kwartał nie przyniósł nam szczytu, jeśli chodzi o wzrost cen. Pierwszy miesiąc czwartego kwartału to kontynuacja złych informacji. Dla porządku – to najwyższa inflacja od dwudziestu pięciu lat.
Nie znamy oczywiście na razie szczegółów, to wstępny odczyt, ale wiemy, że wciąż najbardziej drożeją nośniki energii (wzrost o 42%) i żywność (wzrost o 22%). Jedno i drugie nie jest zaskoczeniem. Dynamika cen żywności systematycznie rośnie od początku roku i spodziewaliśmy się, że w październiku przekroczy 20%. I to się stało. Moim zdaniem to maksymalny wzrost, albo jesteśmy już blisko tego maksimum. To znaczy, mógłby to być maksymalny wzrost, gdyby nie na przykład zerwanie umowy umożliwiającej eksport przez Morze Czarne ukraińskiego zboża. Ne wiem, czym to się skończy, to znaczy być może Rosja wycofa się ze swojej decyzji. Ograniczenie eksportu to wzrost cen. Weźmy taką pszenicę. W ostatnich dniach pszenica taniała, ale to się może szybko zmienić. I to jest właśnie problem. Jak coś prognozować wobec ryzyka podejmowania takich decyzji? Skąd mam wiedzieć, co siedzi w głowie na przykład Putina? A takich obszarów niepewności jest więcej. Prezydent Chin podczas swojego wystąpienia na odbywającym się niedawno Zjeździe Komunistycznej Partii Chin wyraźnie powiedział, że walka z COVID-19 będzie prowadzona z całą stanowczością. I będzie oznaczała ograniczenia aktywności. Czyli na przykład zamykanie fabryk. A to może oznaczać niedobory różnych produktów, czyli kolejny światowy impuls inflacyjny. Co będzie z COVID-19 w Chinach? Nie wiem…
Dokładnie tak samo możemy podchodzić do kwestii decyzji polskiego rządu. Gdyby nie spóźniono się z rozpoczęciem zakupów interwencyjnych węgla, być może cena w składach nie przekroczyłaby 4 tysięcy złotych za tonę. A to oczywiście ma wpływ na wskaźnik CPI. A kwestia kolejnych programów „wsparcia”? Czyli wydawania pieniędzy na lewo i prawo, bez uwzględniania tego, jaka jest sytuacja rodziny, do której to wsparcie ma trafić? Przecież to też podbija inflację.
Komplikuje się z pewnością sytuacja Rady Polityki Pieniężnej. Dalej uważam, że decyzja o niepodnoszeniu stóp w październiku była słuszna. Trzeba zobaczyć, jakie są efekty dotychczasowych działań. Gdyby jeszcze w październiku inflacja przynajmniej nie przyspieszyła, można by było z dużym prawdopodobieństwem zakładać, że stopy już nie wzrosną, albo wzrosną minimalnie. A tak? No właśnie. Oczywiście czekamy na kolejny pakiet danych, na przykład o sprzedaży detalicznej, o wynagrodzeniach itd. itp., ale z pewnością na razie inflacja nie odpuszcza. Mało tego, dane za wrzesień pokazują, że się ona rozsiewa na coraz więcej grup towarowych. Wyhamowanie konsumpcji jest, ale wciąż za małe, żeby ograniczyć chęć przerzucania rosnących kosztów na ceny.
Z drugiej strony pojawiają się wciąż nowe informacje o tym, że zaczynamy oszczędzać. Na przykład „Biedronka”, największy polski detalista, informuje, że obserwuje już dość wyraźnie zjawisko zastępowania droższych towarów tańszymi zamiennikami. Można to interpretować w ten sposób, że z jednej strony zaczyna nam doskwierać to, że wynagrodzenia rosną wolniej niż inflacja, a z drugiej, że wydaliśmy już sporo wcześniej zaoszczędzonych środków. Z punktu widzenia „Kowalskiego” źle, z punktu widzenia inflacji dobrze. A zatem to kolejny dowód na to, że zaczęły się procesy, które prowadzą do ograniczania wzrostu cen. No, ale z drugiej strony rząd wciąż brnie w pomysły, które zwiększają potencjał zakupowy. Czyli działa przeciwko Radzie Polityki Pieniężnej.
Rada w najbliższym czasie będzie zatem miał niezły zgryz. Na ceny oddziaływuje wiele czynników, większość poza kontrolą Rady, widoczne są już pierwsze efekty podwyżek stóp, ale wciąż nie bardzo silne, w dodatku na przykład mamy zamieszanie na rynku obligacji. I jeszcze konflikt w samej Radzie. Dzisiaj większość członków nie chce kolejnych znaczących podwyżek. Nie chce, ale może zostać do tego zmuszona. Nie przez mniejszość, ale przez okoliczności. To będzie bardzo ciekawy, ale i trudny przełom roku…



















