Wróćmy do naszego przykładu z telewizorem. Chcemy go kupić, ale do tej pory nic nam z pensji nie zostawało. Zastanawiamy się nad swoimi wydatkami i okazuje się, że na przykład 200 złotych miesięcznie wydajemy na różnego rodzaju przyjemności gastronomiczne, a 100 złotych na gazety, z których większość kupujemy z przyzwyczajenia. Często zdarza się nam nabyć jedzenie, które potem tygodniami leży w naszej lodówce i trzeba je wyrzucić. Generalnie nie oszczędzamy. Szybko jednak dochodzimy do wniosku, że jesteśmy w stanie zmienić nasze przyzwyczajenia i to pozwoliłoby wygenerować bez specjalnego uszczerbku miesięcznie 200 złotych. A to z kolei doprowadziłoby do tego, że po dziesięciu miesiącach moglibyśmy stać się szczęśliwymi posiadaczami telewizora.
Zaczynamy zatem oszczędzać. Przez pierwsze dwa miesiąc idzie nam nieźle, mamy już 400 złotych, ale im dalej w las, tym gorzej. Znowu koledzy wyciągają nas do knajpy, chociaż w sumie nie mamy tak do końca na to ochoty, i znowu nakupiliśmy za dużo jedzenia, ot tak, na wszelki wypadek. W trzecim miesiącu zostało więc nam tylko 100 złotych. Wizja nowego telewizora w naszym domu się oddaliła.
Co się jednak stanie, gdy zaciągniemy kredyt? Nasza sytuacja jest inna. Wiemy bowiem, że mamy dług i musimy go oddać. Jeśli go nie oddamy, to po pierwsze zabiorą nam telewizor, a po drugie grozi nam, że będziemy jeszcze musieli zapłacić przynajmniej część długu z odsetkami i różnego rodzaju opłaty. Czyli wizja średnio ciekawa. A zatem staramy się znacznie bardziej, nasza silna wola jest znacznie silniejsza niż wtedy, kiedy oszczędzamy i składamy pieniądze na telewizor. I to jest właśnie dodatkowy aspekt zaciągania kredytu czy pożyczki. Dla wielu moich znajomych aspekt naprawdę istotny. Gdyby nie tego typu przymus, konieczność mobilizacji, to do dzisiaj nie mieliby samochodu albo mieszkaliby w wynajętym mieszkaniu.
No dobrze, czyli oznacza to, że zadłużanie się może mieć sens nawet wtedy, gdy jesteśmy przeciwnikami życia na kredyt. Ale czy rzeczywiście jest ono bezpieczne?
Wszystko zależy od podejścia. Oczywiście nie ma stuprocentowej gwarancji, że nic złego się nie wydarzy i że będziemy w stanie regulować nasze zobowiązania. Dokładnie takie samo rozumowanie dotyczy kredytów niewielkich, na przykład na zakup czajnika, pralki, jak i bardzo dużych, choćby na zakup mieszkania. Oczywiście konsekwencje w przypadku kredytów dużych są znacznie większe, stanowią one bowiem dla nas znacznie większe obciążenie. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego, a zatem i tego, czy będziemy mieli pracę albo czy się nie rozchorujemy. Warto zatem spróbować choć trochę zabezpieczyć się przed ryzykiem wystąpienia problemów ze spłatą długu. I tym tematem zajmiemy się w którymś z następnych felietonów.
A ponieważ ten numer jest świątecznym, życzę wszystkim Państwu zdrowych i spokojnych świąt! A jeśli postanowicie kupić na kredyt lub pożyczkę jakieś prezenty, to warto pamiętać o jeszcze jednej kwestii, o której wspominam zresztą już któryś raz. Nie nabierajmy się na super tanie świąteczne oferty kredytowo – pożyczkowe. I liczmy wszystko dokładnie!
Jak brać kredyt lub pożyczkę? (4)
REKLAMA
REKLAMA




















