„Intel” zbuduje pod Wrocławiem fabrykę półprzewodników. To największa inwestycja zagranicznego koncernu w Polsce.
ASML. Myślę, że w Polsce mało kto kojarzy nazwę tej firmy. A jest to jeden z kluczowych elementów łańcucha związanego z rozwojem technologicznym świata. Advanced Semiconductor Materials Lithography – czyli w skrócie ASML – została założona w 1984 roku. Jest więc firmą relatywnie nową. A specjalizuje się w projektowaniu i produkcji maszyn litograficznych. Czyli takich, które służą do produkcji półprzewodników. I jest w tej działalności prawdziwą potęgą, kontrolując większość rynku. Mało tego: ASML jest nie tylko liderem pod względem wielkości produkcji. Jest także liderem w kwestii zaawansowania technologicznego. To właśnie na maszynach ASML tajwański TCMC rozpoczął produkcję czipów w technologii 3 nm (nanometrów). 3 nm oznacza jeszcze lepszą wydajność przez jeszcze większe zagęszczenie na płytce krzemowej. TCMC na razie jako jedyny umie produkować półprzewodniki w technologii 3 nm. Za chwilę będzie to umiał także koreański Samsung, ale Tajwańczycy uzyskują o wiele większą efektywność produkcji. Rynek układów 3 nm jest wart około 1,5 biliona dolarów. A to już są kwoty naprawdę astronomiczne. Dla porządku: TCMC odpowiada obecnie za około 50% światowej produkcji półprzewodników.
No i nie napisałem jeszcze jednego. Otóż ASML jest firmą niderlandzką. Tak, tak, powstała ona i znajduje się w Europie. Nie w USA, czy gdzieś w Azji, ale właśnie na Starym Kontynencie. Dodam jeszcze, że jej wartość w chwili, gdy piszę te słowa, wynosi około 280 mld USD. Dla porównania wycena naszej największej spółki, czyli Orlenu, to około 19 mld USD. Przypominam, że Niderlandy, wcześniej nazywane Holandią, to pod względem liczby ludności mniej więcej połowa Polski. Europa, no dobrze, jedna europejska firma ma zatem olbrzymi wpływ w rozwój technologiczny świata. Ale jednocześnie w kwestii produkcji samych półprzewodników jest od tego świata totalnie uzależniona. Nie licząc wyjątków potwierdzających regułę, jak brytyjski ARM, który zresztą należy do japońskiego Softbanku.
Skąd to uzależnienie? Dlaczego Tajwan odpowiada dzisiaj za 70% produkcji półprzewodników? Oczywiście chodzi o koszty. Im taniej, tym lepiej. A jeśli jest świetnie technologicznie, dobrze jakościowo i taniej, to już opcja optymalna. Tajwan sukcesywnie rozwijał swoje możliwości, a krokiem milowych dla najważniejszego tajwańskiego koncernu – czyli wspomnianego TCMC – było podpisanie dekadę temu umowy na produkcję dla Apple. Dzisiaj amerykański gigant jest najważniejszym odbiorcą układów TCMC, odpowiada on bowiem za 25% sprzedaży. I jest to produkcja najbardziej zaawansowana. To właśnie Tajwańczycy produkują najnowszy mikroprocesor Apple, czyli M2, oparty na architekturze 5 nm. I to Apple będzie także odbiorcą układów 3 nm.
Ale w 2020 roku wszystko się pokomplikowało. Zerwane pandemią łańcuchy dostaw oznaczały braki. Także tak wyrafinowanych produktów, jak półprzewodniki i wszystko co jest na nich oparte. A potem przyszła wojna w Ukrainie i dalsze zaostrzenie relacji Chiny – Tajwan. To wszystko z jeszcze większym niepokojem kazało patrzeć na sytuację, w której w jednym miejscu kumuluje się produkcja arcyważnych, strategicznych elementów. A odcięcie od nich może pogrążyć świat w chaosie. Wszystko to doprowadziło to decyzji o dywersyfikacji produkcji. I właśnie z tą dywersyfikacją mamy obecnie do czynienia. Od 2020 roku rozpoczęto budowy wielu fabryk półprzewodników już poza granicami Tajwanu. Nowe zakłady powstają lub powstaną w USA, Korei Południowej i także w Europie. Komisja Europejska chce, żeby w 2030 roku UE odpowiadała za 20% światowego rynku chipów, co będzie oznaczało samowystarczalność Starego Kontynentu. I dlatego zachęca do inwestycji. No i do tych inwestycji zachęcają także poszczególne europejskie kraje. I także Polska stworzyła warunki do tego, aby taka inwestycja się u nas znalazła. I ją mamy, swoją fabrykę zlokalizuje pod Wrocławiem amerykański Intel. Podobno między innymi daliśmy dużą pomoc publiczną i zobowiązaliśmy się do dostarczania nowemu zakładowi energii odnawialnej. Ale warto. Wchodzimy bowiem do grupy państw będących w łańcuchu produkcji półprzewodników. A to ma olbrzymie znaczenie. Także z punktu widzenia rozwoju naszych własnych technologii, bo mam nadzieję, że będą polskie firmy współpracujące z Intelem.
Cieszmy się zatem z inwestycji Intela pod Wrocławiem. Choć musimy też mocno stąpać po ziemi i tonować nieco wypowiedzi oficjeli. To ważny moment, ale nie jest tak, że stajemy się jakimś bardzo ważnym punktem technologicznej mapy świata. Podwrocławska fabryka nie będzie produkować samych półprzewodników, czyli tzw. wafli. Tym zajmą się dwa inne zakłady Intela. Już istniejący w Irlandii i właśnie budowany w Niemczech. W Polsce czipy będą cięte, testowane i pakowane w finalną obudowę. Czyli będziemy odpowiadać za końcowy etap produkcji. Brzmi dobrze, ale w praktyce oznacza, że najważniejsza i najbardziej zaawansowana technologicznie część – czyli właśnie produkcja wafli – nie będzie się u nas odbywać.
No i jeszcze jedno. Polski zakład ma kosztować 4,6 mld USD. To największa inwestycja zagraniczna w Polsce. Ale zakład Intela w Niemczech będzie kosztował (w sumie będą to dwa etapy) 32 mld USD. A w Korei Południowej ogłoszono właśnie plan budowy centrum produkcji półprzewodników w aglomeracji Seulu za… 230 mld USD. Inwestorem będzie Samsung. A zatem tak jak już napisałem: mamy sukces, cieszmy się z niego, ale na trzeźwo oceniajmy tę inwestycję.
Przy współpracy z https://capitallegal.pl/




















