Ale fala demokracji jest coraz silniejsza. Upadł Trump i właśnie upadł reżim Netanyahu, odrażający i będący jedną z przeszkód do pokoju na Bliskim Wschodzie (to najpewniej oznacza, że p. Netanyahu będzie odpowiadał za liczne przekręty finansowe), słabnie reżim Orbana i być może w sytuacji, gdy opozycja demokratyczna na Węgrzech jest zjednoczona i wystawi w wyborach parlamentarnych wspólnych kandydatów, ten reżim też upadnie. Być może w wyborach samorządowych Francuzi przepędzą obrzydliwe widmo podszytego rasizmem nacjonalizmu. Ale najważniejsze to wielki sukces polskiej zjednoczonej demokratycznej opozycji w Rzeszowie. Jej kandydat Konrad Fijołek uzyskał 55,8% głosów (dane sondażowe, ale bardzo wyraźne), co jest prawie pewnym zwycięstwem w I turze, klęskę poniosła kandydatka PiS-u (25,1%), pozostali kandydaci nie zasługują na uwagę.
Nie pomogły publiczne pieniądze wydawane bez żenady na kampanię p. Warchoła (kandydata partii p. Ziobry), ani uruchomienie całej machiny finansowej, organizacyjnej i propagandowej pisowskiego państwa i pomoc Morawieckiego na rzecz reżimowej wojewodziny p. Leniart. Nie pomogło przesunięcie terminu wyborów, granie szczepieniami, pandemią oraz obłudna, natrętna, zakłamana i bezczelna kampania propagandowa polskiego kościoła, który po raz kolejny okazał się pisowską przybudówką, zapisując czarną kartę w najnowszej historii Polski. Niech się nie dziwią potem czcigodni ojcowie biskupi, że nie są autorytetami. Nie pomogły obietnice, zaklęcia, nowy ład i stare kłamstwa. PiS przegrało i mam nadzieję, że zjazd dobrej zmiany, który zaczął się od haniebnego wyroku będącego upokorzeniem polskich kobiet, będzie trwał już stale. Odejdzie „dobra zmiana”, będzie wolna Polska.



















