Koniec działań pozornych

2
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Koniec działań pozornych to nie stwierdzenie, tylko raczej postulat w szeroko rozumianym obszarze przywracania praworządności. Czas na decyzje o aresztowaniu czcigodnego „ojca dyrektora”, a w rzeczywistości toruńskiego oligarchy, który cały czas cieszy się niezrozumiałą wyrozumiałością i pobłażaniem ludzi, którzy mają obowiązek takich jak on umieścić za kratami. W więzieniu, panie Rydzyk, bo za miliony złotych, które otrzymywał pan od rządu w zamian za polityczne poparcie, należy się kara, a nie korzystanie z tego, co pan w drodze korupcji otrzymał od zaprzyjaźnionych polityków, z którymi pan pląsał na trybunach Brunatnej Góry, zupełnie niesłusznie nazywanej Jasną Górą. „Według różnych wyliczeń w ciągu ośmiu lat rządów PiS Tadeusz Rydzyk dostał od państwa od 400 do nawet 500 mln złotych. Oprócz ponad 200 mln złotych na muzeum było to ponad 73 mln zł na geotermię, ponad 31 mln złotych na TV Trwam, prawie 30 mln złotych na Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu (przemianowaną na Akademię Kultury Społecznej i Medialnej), wspomniane ponad 7 mln na COPC, ponad 6 mln na Kaplicę Pamięci w sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji czy „drobne” 3 mln zł na przeprowadzenie szkoleń medialnych dla 850 sędziów i prokuratorów, w tym prezesów sądów i szefów prokuratur oraz rzeczników prasowych… strażnicy prawa i praworządności kształcili się u Rydzyka w wyniku ustawionego przez Ziobrę konkursu, który został tak zorganizowany, że inni oferenci nie mieli szans na wygranie go” (Andrzej Sikorski, „Przychodzi CBA do Rydzyka”, „Przegląd”, 8-14.12.2025 r.). Tego rodzaju informacje zaczynają działać deprymująco, bo jak długo można czytać i słuchać o przekrętach, kłamstwach, aferach i korupcji pisowskiej szajki, która przez 8 lat bezkarnie łupiła nasz kraj?

Od pewnego momentu obserwujemy wyraźną poprawę notowań sondażowych KO i całej koalicji 15 X, chociaż tu w zasadzie możemy ciągle mówić tylko o poprawie notowań lewicy, bo pozostałe partie nadal jeszcze nie przekraczają progu. Ta poprawa jest spowodowana najpewniej stanowczością i politycznymi zdolnościami premiera, ale bardziej może działaniami ministra Żurka. Premier oraz ministrowie, Żurek i Domański, chyba w decydującym stopniu przyczynili się do poprawy notowań koalicji i tym samym nastrojów społecznych. Oczywiście niczego nie ujmując pod względem zasług pozostałym ministrom i wielu innym osobom i instytucjom z obszaru wolności i demokracji. Wydaje mi się, że oczekiwania społeczne w dużym stopniu dotyczą zakończenia fazy wstępnej informacji o pisowskich złodziejstwach, aferach i łamaniu prawa oraz związanych z nimi przesłuchaniach, a także „wszczynaniu postępowań” i przechodzeniu do decyzji o aresztowaniach i odbieraniu zrabowanych łupów pisowskim milionerom, jak m. in. Sadurska, Lichocka, Kurski, Matecki, Przydacz, Kanthak, Macierewicz, Sasin i wielu innych rycerzy prawdy narodowej. Nadal podejrzani o gigantyczne nadużycia i bogacenie się kosztem społeczeństwa tacy słudzy Boży jak Rydzyk, najwybitniejszy chyba przedstawiciel kościelnych oligarchów wzbogaconych na politycznym popieraniu kłamstwa, a przede wszystkim na wzywaniu do głosowania na PiS, czyli popieraniu polityków, którzy odwdzięczali się gigantycznymi darowiznami z budżetu państwa (z naszych podatków), nie wykazują cienia wstydu lub skruchy. Zachowują się tak, jakby nadal ich kumple rządzili Polską, po chamsku odnoszą się do dziennikarzy (vide Rydzyk, nauczyciel politycznej i medialnej kultury, skromny zakonnik idący drogą prawdy i moralności, a obsługujący kadzielnicę kłamstwa).

„Nikt w takiej skali jak PiS nie wpuścił na tak wysokie stanowiska tak miernych postaci, nikt tak bardzo nie zniszczył instytucji ani nie zbudował całego systemu służącego ogołacaniu państwa. Najważniejszym jest jednak coś innego. Pisowski działacz Piesiewicz mógłby służyć za archetyp pisowskiego działacza, zmonetyzuje absolutnie wszystko. Można śmiać się z nieporadności Zandberga, kpić z ego Hołowni i obskurantyzmu Kosiniaka-Kamysza, można się bać radykalizmu Brauna, szydzić z utopijnych pomysłów Mentzena, można w końcu Tuskowi zarzucać wytarcie polityki z idei („kto ma wizję, powinien zgłosić się do lekarza”). Nikt jednak w takiej skali nie wpuścił na tak wysokie stanowiska tak miernych postaci, nikt tak bardzo nie zniszczył instytucji, nikt nie zbudował całego systemu służącego ogołoceniu państwa. W pisowskiej opowieści naprawdę nie chodzi o nic więcej poza wpływami, władzą i kasą. Nawet jeśli jest to kasa wypłacana w kryptowalucie” (Michał Szadkowski, „Prawo i zondacrypto Sprawiedliwość”, „Newsweek”, 8-14.12.2025 r.).

REKLAMA (2)

Nie jest specjalną pociechą, że nie jest to zjawisko tylko polskie, a nawet, że w niektórych państwach, np. w USA, jest gorzej. W Polsce ma miejsce dramatyczne obniżenie poziomu intelektualnego, politycznego, moralnego polityków. Sejm pochodzący z wyborów 6 czerwca był w moim przekonaniu pod wyżej wymienionymi względami i pod wieloma innymi najlepszym sejmem odrodzonej, demokratycznej Polski. Zasiadali w nim ludzie, którzy szli przez podziemie, więzienia, obozy internowanych, nie pobierali żadnych kilometrówek, nie zasiadali w spółkach skarbu państwa, nie pracowali na fikcyjnych etatach i nie brali grubych milionów z budżetu państwa w zamian za polityczne poparcie. Partie były jednak organizacjami, którym o coś chodziło, a politycy grupowali się wokół idei i pomysłów mających służyć utrwaleniu i zabezpieczeniu demokracji. Dziś wygląda to dramatycznie, a naczelną zasadą dla bardzo wielu polityków, przede wszystkim z obozu nacjonalistycznego, jest utrzymać się przy władzy za wszelką cenę, podlizując się jakimś operetkowym wodzom i karierowiczom, jak Kaczyński, Kukiz, Duda itp., dostać biorące miejsca na liście poselskiej, a potem się zobaczy. Bardzo wielu polityków nie ma solidnego wykształcenia, nie umie nic poza niesłychaną biegłością w lizusostwie, służalczości, intrygach i ryciu pod konkurencją. Prowadzi to do wyjałowienia życia politycznego, unikania polityki przez ludzi wykształconych, odważnych, ideowych, a okupowanie jej przez miernoty. Często pierwszą pracą intrygantów, protegowanych, rodzin partyjnych dygnitarzy, konkubin różnego typu zasłużonych działaczy jest stanowisko dyrektora, wiceministra, prezesa. Takim najlepszym przykładem wielkiej, politycznej i ekonomicznej kariery jest Nikodem Dyzma III RP, Daniel Obajtek. Ten bardzo sprytny prostak potrafił wkraść się w łaski Kaczyńskiego i bardzo szybko został jednym z najbogatszych w Polsce milionerów, będąc drobnym prowincjonalnym aferzystą, któremu od milionów i pałaców zakręciło się w głowie i stracił rozum. Myślę, że upadek jego będzie wielki?

REKLAMA (3)

Zjawisko nie jest niestety tylko polskie, ale dość powszechne. Demokracja słabo radzi sobie z nacjonalistycznym populizmem i agresywnym kłamstwem. Coraz więcej mamy polityków, którzy dochodzą do władzy w sposób demokratyczny, a następnie łamią zasady demokracji, jak Putin (częściowo), Orban, Łukaszenko, Kaczyński, Nawrocki. Do tej kategorii polityków stanowiących zagrożenie dla demokracji należy amerykański populista, egzaltowany narcyz i mizogin, Trump. Zniszczył trwający od ponad 100 lat sojusz USA z państwami demokratycznymi, głównie europejskimi. Podejrzewany o uzależnienie od posiadających na jego temat kompromitujących materiałów Rosjan, robi wrażenie zależnego od polityki rosyjskiej. Głównym wrogiem dla Trumpa jest Unia, Putin przyjacielem i sojusznikiem, a Chiny konkurentem. Jego przyjaciel i doradca Musk wprost wezwał do zniszczenia Unii, co oznaczałoby koniec transatlantyckiego sojuszu i polityki USA, które dwukrotnie ratowały Europę przed dyktaturą, przemocą i nędzą. Całą nadzieją dla niepodległości i wolności Polski jest Unia Europejska, a nienawidzący Unii i pragnący ją zniszczyć lub obezwładnić stanowią dziś wspólnie z Rosją Putina największe zagrożenie dla Polski i całej Europy. Trzeba mieć odwagę dostrzec zagrożenia i wyciągnąć wnioski. Trump nie jest już zapewnieniem i gwarancją naszej wolności jak byli wszyscy prezydenci USA po 1989 roku. Polscy nacjonaliści w swojej ślepej, bezmyślnej i paranoidalnej nienawiści do Unii będą płaszczyć się przed Trumpem aż „odda” Polskę swojemu rosyjskiemu przyjacielowi z czerwonego dywanu. Nienawiść i pragnienie zemsty to jest to, co cechuje Kaczyńskiego i Batyra. Dla nich nie liczy się przyszłość Polski, liczy się tylko walka z Tuskiem i jego rządem oraz z koalicją 15 X, a praktycznie z PO, bo bez PO nie ma przecież koalicji i demokratycznej Polski. Przestrzegam przed naiwnym myśleniem o przyjaźni Trumpa z Batyrem, która gwarantuje nam wolność i niepodległość. Trump, moim zdaniem, nie wie dokładnie, gdzie leży Polska, myślę, że nie zna dokładne żadnego faktu z naszej historii, jesteśmy mu potrzebni do jego nacjonalistycznych interesów z Rosją. Rozmowa amerykańskiego ambasadora w Warszawie z red. Kraśko miała w sobie coś z pamiętnej rozmowy prezydenta Roosevelta z Janem Karskim, w której Roosevelt bredził o koniach po wojnie dla Polski i o demokracji, unikając jakichkolwiek konkretów mających zapewnić nam obronę przed Stalinem. To już było, ale wtedy nie było Unii. Teraz jest i my jesteśmy w Unii, dopóki tego nam nie zabierze Batyr, Kaczyński i Trump, istniejemy.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
2 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze