Stefan Niesiołowski: Idą w zaparte

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Pisowcy, a najbardziej Kaczyński, po wyborach samorządowych przyjęli prostą i w zasadzie dotychczasową strategię – idą w zaparte. To w języku więziennym, w tzw. grypserze (która – mam ciągle nadzieję – dla wielu z nich będzie językiem bardzo potrzebnym) oznacza nieprzyznawanie się do niczego, zaprzeczanie najbardziej oczywistym faktom, wypieranie się, zwalanie na innych, prezentowanie obrażonej, świętej niewinności i chodzącej cnoty. Pamiętam, jak w celi na Mokotowie stary recydywista instruował małolata: jak cię złapią za rękę, to masz mówić – nie moja ręka, nigdy do niczego się nie przyznawaj, przyznać się możesz dopiero na sądzie ostatecznym. Nie jest to nic nowego, ani zaskakującego, przez całe osiem lat odrażającej, infantylnej dyktatury Kaczyńskiego, a także za tzw. pierwszego PiS-u oraz w innych występach pisowskich dygnitarzy, mieliśmy do czynienia z prezentowaniem się jako najwięksi patrioci, obrońcy moralności, skromni, zapracowani w służbie publicznej ludzie, ustawicznie obrażani i szkalowani przez zdrajców, morderców, agentów i wrogów ojczyzny. Oni nigdy nie przegrali, nawet pamiętne głosowanie 27 do 1 było triumfem. Oni zawsze wygrywają, a jeśli nie, to nie ze swojej winy, tylko na skutek podłej intrygi sprzedajnych wrogów, postkomunistów, lewaków, Niemców itp.

Przez moment po klęsce, jaką ponieśli 15 października, wydawało się, że jakaś refleksja towarzyszyć będzie Kaczyńskiemu, który schował Kamińskiego i Wąsika, wycofał na dalsze zaplecze Macierewicza i nie tolerował w najbliższym otoczeniu Jacka Kurskiego, ale jeśli nawet tego rodzaju zachowania można zakwalifikować do jakiejś próby nawiązania kontaktu z rzeczywistością, to trwała ona bardzo krótko. Po pierwszej rundzie wyborów samorządowych Kaczyński postanowił wrócić do jedynej stosowanej przez PiS retoryki i taktyki wyborczej — idziemy w zaparte, jesteśmy doskonali, znowu wygraliśmy i wygramy zawsze, bo reprezentujemy dziejową konieczność oraz historyczną prawidłowość, polegającą na wypełnieniu misji powierzonej nam przez Boga lub Historię – trochę jak w przypadku prezydenta Mościckiego odpowiedzialnego przed Bogiem i Historią, co skończyło się we wrześniu 1939 roku na granicy rumuńskiej. Najpełniejszym powrotem do tej strategii jest odwołanie się do kłamstwa smoleńskiego i kategoryczne stwierdzenie, że to był zamach, nie ma już miejsca na dochodzenie do prawdy, co pisowscy liderzy powtarzali przez ponad 10 lat. W ślad za tym poszło niesłychane w swej podłości i bezczelności zawiadomienie Macierewicza do prokuratury, że Tusk jest odpowiedzialny za mord polityczny. Kłamstwo smoleńskie staje się najwyraźniej paliwem wyborczym nadchodzącej kampanii.

Po raz kolejny apeluję do ludzi rządzących moim krajem, aby przerwali ten pokaz bezczelnej bezkarności zorganizowanej grupy przestępczej jaką jest PiS i dokonali zatrzymań głównych sprawców. Kaczyński wezwał też do zwalczania najsilniejszej partii rządzącej koalicji i to w formie, która oznacza rozpalanie wojny domowej. Jego wystąpienia oraz ton i język pisowskiej propagandy w ich portalach internetowych i kontrolowanych przez PiS mediach oznaczają nie tylko, że PiS nie jest w najmniejszym stopniu zainteresowany deeskalacją napięcia, lecz przeciwnie, zmierza do podpalenia Polski. Temu mają służyć rolnicze protesty w większości organizowane przez organizacje, takie jak skarlała Solidarność, grupy nacjonalistyczne i proputinowskie. Po raz kolejny do tej awantury włącza się p. Duda, który zapowiada blokowanie i wetowanie wszystkiego, co oznacza odbudowanie demokracji i odsunięcie od władzy ludzi odpowiedzialnych za osiem lat autorytarnego reżimu, wzbogaconych na korupcji i niszczeniu demokracji oraz wolności w Polsce. Duda jest pisowskim aparatczykiem, jakiekolwiek złudzenia związane z zachowaniem tego pana są przykładem typowo polskiego chciejstwa i politycznej naiwności. Wzruszające są damy z jego kancelarii oraz współpracownicy bredzący o praworządności i sprawiedliwości, jakich broni ich pryncypał. Nie bardzo też rozumiem, jaki ma sens wielka dyskusja na temat prawa kobiet, skoro doskonale wiadomo, że każdą ustawę związaną z przyznaniem kobietom należnych im praw p. Duda z zatroskaną miną zawetuje. Wygłosi przy tym kilka wzniosłych frazesów, a po nim najpewniej wystąpi urocza pani i gardłowym głosem poprze mądre i wyważone, zgodne z Konstytucją i interesem społecznym stanowisko głowy państwa. Jeśli ci ludzie nie trafią wreszcie przed oblicze prokuratora, to moja walka o wolność i walka wielu ludzi, za którą płaciliśmy sporą cenę, była delikatnie mówiąc daremna.

REKLAMA (2)

Podstawowym problemem wiarygodności nowej ekipy, która przejęła odpowiedzialność za Polskę 15 października, jest jej skuteczność i sprawczość. Najgorsze, co może się stać, to prezentowanie bezsilności i typowo polskie – jakoś to będzie, nic nie da się zrobić. PiS zaminował Polskę całym szeregiem pułapek i instytucji, za każdą z nich kryją się konkretni ludzie, prawie zawsze ich pociotki i lizusy, świetnie opłacani i zabetonowani. Jak długo można tolerować pseudomedyczne uczelnie, w których studenci uczą się anatomii na kukłach, fantomach, zwierzętach? Jak długo mamy czekać na ujawnienie listy podsłuchiwanych, dlaczego nadal nie jest przesłuchiwany Obajtek, Kaczyński, Macierewicz, Czarnek, cały katalog pisowskich milionerów, których symbolem może być np. p. Sadurska. Okazuje się, że np. p. Przyłębska przede wszystkim powinna odpowiadać za blokowanie dostępu do informacji i nieprawidłowości w rozliczaniu budżetu, Ziobro za niegospodarność w rozdysponowaniu Funduszu Sprawiedliwości, Morawiecki za straty w budżecie państwa, a generalnie najbardziej prawdopodobna jest odpowiedzialność ludzi, którzy okradali i niszczyli Polskę na drodze cywilnej i odszkodowawczej. To w moim przekonaniu stanowczo za mało. Proces pisowskiego reżimu, jeśli ma uchronić Polskę przed recydywą autorytaryzmu, musi być procesem za złamanie Konstytucji i niszczenie demokracji. Odszkodowania i odebranie tego, co nakradli, też mają znaczenie i są potrzebne, ale nie na tym polegała główna wina pisowców i herszta tej grupy przestępczej – Kaczyńskiego. Trafnie to widzi Karolina Lewicka: ”Teraz, po okrzepnięciu w resortach, przyszedł czas no owe ‘przyspieszenie’, które w marketingu politycznym zwykło się nazywać ‘momentum’. To rozpęd dający politykowi czy partii wzrost i powodzenie, któremu musi towarzyszyć odrzucenie politycznej impotencji i niedasizmu… głównym kryterium oceny tego rządu będzie skuteczność”. („Przyspieszenie Tuska”, „Polityka”, 10-16.04.2024 r.).

REKLAMA (3)

Mamy dwie dobre wiadomości. Amerykański Kongres przegłosował pomoc dla Ukrainy (także dla Taiwanu i Izraela). Kompletną brednią są rozpuszczane przez pisowców plotki, że to spowodowała rozmowa Dudy z Trumpem. Kongresmeni związani z Trumpem (w liczbie 111) głosowali przeciwko pomocy dla Ukrainy, a niektórzy składali przy okazji głupie, proputinowskie wypowiedzi. W II turze wyborów samorządowych PiS poniosło klęskę. W prawie wszystkich dużych miastach, dawnych i obecnych metropoliach wojewódzkich wygrała KO albo Koalicja 15 października. Z radością informuję, że przegrał lizus Rydzyka w Toruniu, p. Zaleski, że pisowcy przegrali w symbolicznych miejscach, jak Włoszczowa, Zakopane itp., nie pomogły słynne czeki Morawieckiego, kampania na murach kościelnych (w Częstochowie też klęska – wygrała Lewica), ani pompowanie pieniędzy do „swoich” samorządów. Pierwsza runda może nie była dobiciem zorganizowanej grupy przestępczej, ale druga już tak. Czekamy na przyspieszenie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze