Konwencje wyborcze

0
Marek Zuber
REKLAMA

Jeśli chodzi o konwencję PiS, to trudno powiedzieć, że coś nas zaskoczyło. W zasadzie powtórzono to, co padało w ostatnich tygodniach. A właściwie miesiącach, bo przecież większość elementów programu partii było zawartych w kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. Kilka rzeczy nam się skonkretyzowało, jak choćby kwestia minimalnego wynagrodzenia godzinowego. Wciąż jednak, na przykład, nie do końca wiemy, komu będzie przysługiwać dopłata 500 zł na dziecko? Pojęcie „rodzinom biedniejszym” lub tego typu stwierdzenia, są dość nieprecyzyjne. Podobnie zresztą, jak kolejna zapowiedź podatku od hipermarketów. Hipermarkety w ekonomii są dość jednoznacznie określone: to sklepy o powierzchni ponad 2 500 metrów kwadratowych, ale nie wiem, czy politycy rozumieją to sformułowanie tak samo. Albo; czy jeśli dana sieć posiada zarówno sklepy większe, czyli hipermarkety, jak i mniejsze, to czy będzie płacić podatki od wszystkich? Tego typu pytań jest oczywiście więcej.
W przypadku PiS wciąż nurtuje mnie przede wszystkim jedna kwestia, o której zresztą pisałem. Jaka będzie chronologia zdarzeń? Czy wszystkie propozycje mają być wprowadzone w tym samym czasie, czy najpierw te, które zwiększają dochody do budżetu, jak zmiany w ustawach podatkowych, które ograniczą niepłacenie podatków, szczególnie VAT? Bo jeśli najpierw te, które zwiększają dochody, a potem, kiedy będzie już wiadomo, ile środków jest do dyspozycji, te, które oznaczają koszty, przynajmniej w krótkim okresie, to można przynajmniej być spokojnym o stan finansów publicznych.
Sporo zamieszania spowodowała konwencja PO, głównie dlatego, że poznaliśmy dość rewolucyjne propozycje na czele z likwidacją składek ZUS. Przyznam się jednak szczerze, że na samej konwencji przedstawiono je w taki sposób, że nie bardzo było wiadomo, czy faktycznie do jakiejś pozytywnej rewolucji dochodzi. Pomijam już dość nieprecyzyjną (tak to delikatnie określę) diagnozę stanu obecnego. Jeśli na przykład w 2007 roku przeciętne wynagrodzenie wynosiło około 2 700 zł, a teraz wynosi około 3 800 zł, to z pewnością nie jest to dwukrotny wzrost, jak dowiedzieliśmy się z wypowiedzi Dariusza Rosatiego. Nie to jest jednak najważniejsze.
Sama likwidacja tzw. okołopłacowych kosztów pracy osobiście mi się podoba. Jest to przede wszystkim uproszczenie tego, co jest. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Jeśli mamy finansować, na przykład, system emerytalny z budżetu, to budżet musi mieć dodatkowe środki. Na konwencji eksponowano to, że najniższy podatek osobisty będzie wynosił 10%. Jest jednak druga strona medalu – najwyższy sięgnie bowiem 40%. Oczywiście pamiętamy, że jednocześnie nie płacimy składek na ubezpieczenie. Mimo wszystko wygląda na to, że dla lepiej zarabiających podatki wzrosną. Co to znaczy „lepiej zarabiających” i o ile podatki wzrosną? Nie wiem, bo żadnych wyliczeń nie zaprezentowano.
Nie do końca zgadzam się również z tezą, że nowy system spowoduje lawinowe wyjście z szarej strefy. Pewnie w jakimś obszarze tak. Jeśli ktoś zatrudnia nianię, to będzie mógł zatrudnić ją legalnie i będzie to związane z relatywnie niedużym podatkiem. Zapominamy jednak o tym, że część osób świadomie wybiera pracę bez ubezpieczenia. W takiej sytuacji niski podatek to jednak podatek. A zatem, jak już napisałem, wątpię w to, że w ten sposób szarą strefę istotnie ograniczymy. Faktem jest jednak, że najbliższe lata powinny przynosić systematyczny spadek bezrobocia i to będzie wymuszało ograniczanie szarej strefy.
Najważniejsze jest jednak coś innego. Nie poinformowano nas dokładnie, kiedy te zmiany mają wejść w życie. Padło tylko stwierdzenie, że wtedy, kiedy budżet będzie na to gotowy, bo w krótkim okresie reforma jednak kosztuje. Czyli najpierw musi się pojawić nadwyżka. Brzmi to trochę tak, jakbym obiecywał koledze kupno luksusowego samochodu pod warunkiem, że wygram w totolotka. I to dużą sumę.
PO z pewnością kontratakuje, ale jest to, póki co, bardziej atak na hasła, niż merytoryczne koncepcje. No i z pewnością pojawia się jeszcze jedna kwestia: skoro te zmiany są dobre, to dlaczego nie próbowano ich proponować wcześniej? Przecież PO rządzi od ośmiu lat…?

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze