Rok 2019 był rekordowy pod względem udzielonych kredytów hipotecznych. W roku 2020 sytuacja się pogorszyła, to wynik pandemii, ale po zapaści w drugim kwartale, w trzecim dało się zauważyć mocne odbicie. Biorąc kredyt w złotych trzeba jednak pamiętać o tym, że tak tanio jak teraz wiecznie nie będzie.
Już od wielu lat stopy procentowe w Polsce utrzymują się na rekordowo niskich poziomach. Systematyczne obniżki stóp procentowych w tym cyklu zaczęły się w roku 2012. Decyzja o obniżkach była odpowiedzią na kryzys strefy euro i miała wspomóc polską gospodarkę. Kiedy w marcu 2015 roku z główną stopą, tzw. referencyjną, doszliśmy do poziomu 1,5%, wydawało się, że będzie to rekord długo nie pobity. Był to najniższy poziom tej stopy od momentu zmian ustrojowych z końca poprzedniego wieku.
Wzrost inflacji, który nastąpił w Polsce w 2019 nie zachęcił rady do podwyższenia stóp. Moim zdaniem był to błąd, ale to temat na zupełnie inny felieton. Tak czy inaczej, inflacja w Polsce rosła dalej osiągając w lutym bieżącego roku poziom 4,7% rok/rok. Najwyższy od 2012 roku. Potem przyszedł kryzys koronawirusowy. Ceny jednak wciąż rosną szybko. W listopadzie mieliśmy według wstępnych danych inflację na poziomie 3%. To jeden z najwyższych wskaźników w Unii Europejskiej. Wzrostowi inflacji powinno towarzyszyć podwyższanie stóp procentowych. Wyższe stopy to wyższe stawki określające koszt pieniądza na tzw. rynku pieniężnym, rynku, na którym banki pożyczają sobie nawzajem pieniądze. Ten koszt pieniądza to stawka WIBOR, którą kojarzy każdy posiadacz kredytu w złotych. Mamy stawki WIBOR na różne okresy, dla uproszczenia będę posługiwał się samą nazwa WIBOR bez określania okresu. Wyższy WIBOR to droższy kredyt. A droższy kredyt do kredyt mniej chętnie brany. Poza tym droższy kredyt to możliwość płacenia wyższych odsetek za lokaty bankowe. A to też zniechęca do konsumowania czy inwestowania. Wszystkie te zależności powinny prowadzić do hamowania popytu, co z kolei powinno ograniczać inflację. W taki właśnie sposób bank centralny przeciwdziała zbytniemu wzrostowi cen.
Jednak NBP stóp nie podniósł. Mało tego, w 2020 roku znowu zaczął je obniżać i dotarł ze stopą referencyjną do poziomu 0,1%. Wszystko oczywiście przez pandemię. Chodziło nie tylko o to, żeby pomóc gospodarce obniżając koszt kredytu. Niższe stopy wpływają także na rentowność obligacji skarbowych. Czyli z polskiego na nasze: dzięki niższym stopom państwo mniej płaci za pożyczane pieniądze. A dzisiaj pożyczamy najwięcej w historii. Musimy przecież walczyć ze skutkami koronawirusa.
Działalność NBP doprowadziła do tego, że nigdy w Polsce kredyt nie był jeszcze taki tani. W szczególny sposób widać to na przykładzie kredytów hipotecznych. Są to bowiem kredyty długoterminowe. A przy okazji takich kredytów szczególnie mocno działa tzw. procent składany. Czyli procent od procentów. W długim okresie prowadzi on do tego, że musimy naprawdę sporo więcej oddać w stosunku do tego, co pożyczamy. No i właśnie teraz, z uwagi na historycznie niskie stopy, ten przyrost odsetek jest rekordowo mały. A to z kolei oznacza, że nigdy jeszcze raty kredytów nie były takie niskie. A to zachęca do ich zaciągania.
W roku 2019 Polacy wzięli kredyty hipoteczne o rekordowej wartości ponad 62 mld złotych. Było to ponad 15% więcej, niż w roku 2018. Oczywiście ten przyrost nie wynikał tylko z niskich stóp procentowych. Wyraźnie poprawiła się zamożność Polaków, nieco łaskawiej patrzyły na nas banki. Wzrost zamożności, lepsze dochody to poprawa zdolności kredytowej. Ale także mniejsze obawy kredytobiorcy związane z zaciąganiem kredytu. Działa psychologia. Więcej osób zatem się na taki akt decydowało.
W roku 2020 kredyt jeszcze potaniał, ale mimo to odnotowaliśmy spadek wartości nowych kredytów. Oczywiście wszystkiemu winien koronawirus i kryzys z nim związany. Co prawda, po zapaści w drugim kwartale mieliśmy wyraźne odbicie w trzecim, ale i tak w całym roku spodziewamy się zmniejszenia wartości udzielonych kredytów o około 6-7%. Biorąc jednak pod uwagę skalę kryzysu, to i tak nie są złe informacje.
Rekordowo niskie, prawie zerowe, stopy procentowe i relatywnie wysoka inflacja doprowadziły do tego, że po raz pierwszy w historii mamy do czynienia z sytuacją, kiedy oprocentowanie kredytu hipotecznego jest wyraźnie niższe od inflacji. Nietrudno spotkać bowiem ofertę z całkowitym kosztem, WIBOR plus marża, na poziomie wyraźnie poniżej 3%. To oczywiście jest dodatkowym bodźcem do tego, żeby taki kredyt obecnie zaciągnąć.
Chciałem jednak podkreślić jedną kwestię. Kredyt hipoteczny to kredyt na wiele lat. Musimy zatem brać pod uwagę fakt, że tak niskie stopy procentowe, i to nawet jeśli doszłoby jeszcze do ich obniżenia w najbliższym czasie, nie będą wieczne. Liczmy się z tym, że w ciągu na przykład dwudziestu, czy dwudziestu pięciu lat trwania kredytu, WIBOR może wyraźnie wzrosnąć. A zatem wzrosną także miesięczne płatności z tytułu kredytu. Dla przykładu, jeśli WIBOR poszedłby w górę o pięć punktów procentowych w ciągu najbliższych pięciu lat, co wcale nie jest takie niemożliwe, to przy 25-letnim kredycie i równych ratach, co miesiąc przyszłoby nam płacić o ponad 70% więcej, niż obecnie. Pamiętajmy o tym.



















