Marek Zuber: No i mamy recesję…

0
Marek Zuber
REKLAMA

Produkt Krajowy Brutto spadł w drugim kwartale 2023 roku o 0,5%. Ponieważ w pierwszym kwartale odnotowaliśmy spadek o 0,3%, oznacza to, że w Polsce zagościła recesja.
Recesja. Czyli spadek PKB. Zmniejszenie sumy tego wszystkiego, co się w danym kraju wytwarza. Możemy oczywiście dyskutować na temat tego, co tak dokładnie ten termin oznacza. I jak długo PKB musi spadać, żeby mówić o recesji. A może recesją będzie bardzo mocne obniżenie tempa wzrostu PKB? Czyli jesteśmy dalej na plusie, ale spadamy z wysokich poziomów i wzrost jest bardzo wolny. Mamy różne podejścia i różne pojęcia, nie wszystkie są tak samo rozumiane, część jest krytykowana. Na przykład recesja techniczna, czyli dwa kwartały na minusie następujące po sobie, ale w ujęciu kwartał do kwartału, czyli porównujemy się do poprzedniego kwartału. Z takim przypadkiem dwóch kwartałów na minusie kwartał do kwartału mieliśmy prawie do czynienia w 2022 roku. Prawie, bo dwa kwartały na minusie rozdzielał jeden na plusie, ale plusie niewielkim, zaledwie jednoprocentowym. A teraz? A teraz mamy dwa kwartały pod rząd na minusie w ważniejszym moim zdaniem ujęciu, czyli rok do roku. I dla mnie to już wystarczy, żeby formalnie mówić o recesji. Nie technicznej, tylko o recesji. Najpierw, w pierwszym kwartale, PKB spadł o 0,3% rok/rok, a potem o 0,5% rok/rok. Te drugie dane to dane wstępne, mogą się jeszcze zmienić, ale raczej nie o tyle, żeby pojawił się „+”.

Recesja kojarzy nam się z czymś złym. Z wyraźnym pogorszeniem sytuacji, także w odczuciu społecznym. W zeszłym roku pisałem o tym, że w Polsce w drugim kwartale 2022 roku zaczął się kryzys. Kryzys, nie recesja, czyli pojęcie z pogranicza ekonomii i psychologii. I pisałem, że ten kryzys będzie miał wymiar nie wzrostu bezrobocia i poszukiwania pracy miesiącami, tylko spadających możliwości zakupowych. Zaczął się, bo zaczęły spadać realne wynagrodzenia, co w połączeniu z potężnym wzrostem oprocentowania kredytów dla wielu rodzin oznaczało mocny spadek ilości pieniędzy do dyspozycji. Zaczęliśmy biednieć. I ten stan trwał praktycznie nieprzerwanie do maja 2023. W czerwcu realne wynagrodzenie przeszło na dobrą stronę mocy, czyli jego wzrost był większy niż inflacja. Niestety, w lipcu wróciliśmy znowu do sytuacji obserwowanej przez ostatnie miesiące. Choćby z uwagi na spadek inflacji taki stan rzeczy zapewne długo już nie potrwa.

REKLAMA (3)

Wracając jednak do samych danych o PKB. Po ich publikacji pojawiło się sporo komentarzy, że coś jest nie tak, jeśli chodzi o liczenie. Z czymś GUS ma problem. No bo jak to jest możliwe, że w pierwszym kwartale PKB w ujęciu kwartalnym – czyli w porównaniu do czwartego kwartału 2022 – wzrosło aż o 3,8%, po czym w drugim spadło o 3,7%. No i zaczęło się kwestionowanie wiarygodności danych. Zgadzam się z tym, że faktycznie coś jest nie tak, jeśli chodzi o dane w krótkim okresie czasu, czyli dane kwartalne. Ciekawy byłby komentarz samego GUS-u w tej sprawie, być może coś więcej dowiemy się przy okazji publikacji danych pełnych. Czyli drugim przybliżeniu PKB. Tak swoją drogą, część z tych, którzy teraz krytycznie podchodzą do danych za drugi kwartał, nie kwestionowała danych za pierwszy. A sam rząd chwalił się najlepszym wynikiem w UE. Teraz wynik jest najgorszy, no to dane się już nie podobają.

REKLAMA (2)

Jak już wspomniałem, od drugiego kwartału zeszłego roku używam pojęcia kryzys. Nie recesja, ale kryzys. Recesji jako takiej nie było. Otarliśmy się o recesję techniczną. Choć aktywność gospodarcza spadała. Używałem sformułowania: odczyty recesyjne. Teraz formalnie moim zdaniem mamy recesję, recesję w ujęciu rok do roku. Choć oczywiście można też odnosić to określenie tylko do danych za cały rok. Wtedy mówimy o recesji rocznej. Taka raczej nam nie grozi. Piszę o tym, bo obserwując na przykład dyskusję na ten temat w internecie można się pogubić. Pewnie chodzi o to, żeby właśnie kwestionować słabe dane. I nie używać pojęć, które mogą straszyć. Ale nawet jeśli uznalibyśmy, że dane GUS są nie do końca wiarygodne, że gdzieś jest jakiś problem z liczeniem, i prowadzilibyśmy akademickie dywagacje, czy w ogóle, a jeśli tak, to o jakim rodzaju recesji możemy mówić, obrazu całości to nie zmienia. Od pół roku spada produkcja przemysłowa, pisząc te słowa nie znam jeszcze danych za lipiec o sprzedaży detalicznej, ale od lutego jest ona na minusie, a PMI pokazujący nastroje przedsiębiorców jest poniżej 50 punktów od ponad roku. 50 punktów to granica oddzielająca wzrost gospodarki od jej hamowania. Czy to nie są odczyty recesyjne? Co dalej? Obawiam się, że na mocniejsze odbicie w drugim półroczu nie mamy co liczyć. Sytuacja na świecie jest jaka jest, choćby w Chinach, z których w zeszłym roku wyszedł impuls hamowania światowej gospodarki. A stopy w Polsce nawet jeśli spadną, to nieznacznie i nie zdążą wpłynąć istotnie na aktywność gospodarczą. A zatem, jeśli zbliżymy się do 1% wzrostu PKB w całym roku, można to będzie uznać za sukces.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze