PiS grzęźnie w szaleństwie

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Nieudana pod każdym względem kolejna „wielka” manifestacja Kaczyńskiego, mająca być triumfalnym początkiem nowego sezonu politycznego, była znakiem czasu i sygnałem świadczącym o schyłku autorytarnego systemu i jego podpory politycznej w Polsce. Jest to schyłek powolny, pełzający, jak w przypadku wielu innych dyktatur, które upadały nie na skutek przegranej wojny, ale załamywały się pod ciężarem własnej nieudolności. Jednak najważniejsze, że jest. PiS nie może przekroczyć słynnego szklanego sufitu, dziś ma 30%, kiedyś miał 40% i był to koszmar. Dla komentatorów i bardzo wielu moich znajomych, którzy oczekiwali ode mnie zawsze tego samego, najpierw gwarancji, że pisowski reżim upadnie, a teraz, że już nigdy nie wróci, jest to o wiele za dużo. To prawda i jest to też powód do zadawania dość oczywistego pytania, jak to możliwe, że w obliczu tylu afer, korupcji, prostactwa, kłamstw i nienawiści, głupoty, obrzydliwości w każdym miejscu i na każdym polu, oni ciągle mają 30%? Do tego trzeba jeszcze dodać 10% wyborców Konfederacji. Co prawda wyznawcy neofaszystowskiej Konfederacji nienawidzą PiS-u jeszcze bardziej niż partii demokratycznych, ale żadna z tego pociecha. I co prawda mają już mniej, około 27%, ale to detal. Razem z PiS-em jest to obóz wrogów wolności, sojuszników Putina, wyznawców antysemityzmu, zacofania, ciemnoty, głupoty, religijnego fanatyzmu, kryptofaszyzmu lub gorzej, nacjonalizmu, wszystkiego co najgorsze dla Polski. Gdyby wspólnie z Kaczyńskim mieli większość parlamentarną, to natychmiast utworzyliby „rząd narodowy, polskich spraw, ratowania Polski”, czy czegoś w tym rodzaju, i pokazali światu, do czego zdolny jest polski nacjonalizm i szowinizm. To, w czym pokładam jednak największą nadzieję, to niewyobrażalna głupota pisowskich wodzów przekładająca się na szaleństwo, a manifestacja 14 września była tego kolejnym spektakularnym przykładem.

W czasie, gdy powódź na południu Polski dewastuje i zalewa kilka województw, gdy uwaga prawie całego społeczeństwa koncentruje się na walce z powodzią w Kotlinie Kłodzkiej, „niezłomny” Kaczyński z maleńką grupką lizusów, pachołków, pisowskich dygnitarzy, beneficjentów spółek skarbu państwa i obsługujących pisowską szczujnię funkcjonariuszy, wykrzykuje w Warszawie przed jednym z budynków swoje brednie. Chodzi mu najpewniej o to, aby nie odwoływać zapowiedzianej manifestacji i pokazać, że on się nigdy nie cofa. Szczujnia, która w czasach świetności obejmowała przytłaczającą większość polskich mediów, została zredukowana do TV Republika i coraz bardziej zapyziałych mediów Rydzyka. Pozostały hasła, które mają potwierdzać, że Polska jest dyktaturą, która pogrąża się w moralnej, ekonomicznej i politycznej katastrofie, rządzą nami zdrajcy i agenci, na czele z największym sługusem Niemców, którego celem jest likwidacja państwa polskiego, Donaldem Tuskiem. Sytuacja jest analogiczna do okupacji komunistycznej i nazistowskiej, a polityka obecnego reżimu jest podobnie antypolska jak dyktatura komunistyczna i rządy gubernatora Franka. W Polsce są stosowane tortury wobec przeciwników i więźniów politycznych, którymi najpierw byli Kamiński i Wąsik, a teraz jest niezłomny ksiądz Olszewski, porównywany do ks. Popiełuszki, żołnierzy wyklętych i męczenników chrześcijańskich. Hasła żądające uwolnienia bohaterskiego księdza Olszewskiego były eksponowane na manifestacji. TV Republika zamieściła dłuższą rozmowę z uroczą mamusią tego kapłana, która wspólnie z dzielną red. Holecką roniła łzy nad męczennikiem i patriotą, ofiarą krwawego reżimu zbrodniarzy Bodnara i Tuska. Przekaz propagandowy Kaczyńskiego ulega zaostrzeniu, chociaż trudno to sobie wyobrazić, a jednak. Kaczyński najwyraźniej doszedł do wniosku, że w żadnym miejscu nie można się cofać, a nienawiść do Tuska przybrała wymiary jakiegoś zalewającego oczy i mózg amoku. Nadal obowiązuje przekaz Dudy o współpracy reżimu Tuska ze służbami Putina oraz atakowanie Unii Europejskiej. Co nie przeszkadza p. Paprockiej (to ta urocza dama od kancelarii Dudy) skarżyć się do Komisji Weneckiej na łamanie praworządności przez Bodnara. W złotych czasach rządów „zjednoczonej prawicy” obowiązywał przekaz, że instytucje unijne to wrogowie Polski, a skarżenie się do nich to donoszenie na Polskę. Tak przy okazji, chciałbym prosić dziennikarzy i polityków obozu demokracji, czyli Koalicji 15 Października, aby nie używali kłamliwego i bałamutnego terminu „zjednoczona prawica”. Nic takiego nie istnieje, jest tylko PiS i ewentualnie jego klony, mutacje, czy pachołki jak partia Ziobry, Bielana itp.

Nie ma oczywiście żadnych pisowskich przestępców, nie było korupcji, a wszystkie zarzuty i oskarżenia pisowców, którzy uczynili z Polski obiekt łupienia i budowania własnych prywatnych gigantycznych fortun, mają charakter polityczny i są bezprawiem oraz prześladowaniem. Dlatego tacy ludzie jak Kućmierowski, Szopa, Romanowski, Woś itp. są i będą bronieni oraz podawani jako przykłady polityków nękanych przez oprawców Bodnara. Przestępstwem jest ściganie pisowców, oni nie popełnili żadnego przestępstwa. Nawet bezczelnie uciekających za granicę przed polskim wymiarem sprawiedliwości ludzi podejrzanych o kradzież wielu (może nawet kilkuset) milionów złotych pisowcy przedstawiają jako ofiary prześladowań. Nie ma winnych po stronie nieposzlakowanych patriotów. Niewinni są Dworczyk, Mejza, Matecki, Przyłębska, Ziobro, Manowska, Glapiński, Świrski, Pawłowicz i wszystkie tak dobrze znane postacie upadłego reżimu. Co najwyżej w przypadku tak nielubianych i pod każdym względem i chyba dla każdego odrażających karierowiczów (jak Czarnecki) Kaczyński wydusił z siebie, że rzecz trzeba „wyjaśnić” i „zawiesił” Rysia-podróżniczka oraz akademika w prawach członka. To oznacza, że Rysio musi się cieszyć tym, co skrzętnie zgromadził razem ze swoją przesympatyczną damą serca. I dość. Pasożytowanie na polityce się skończyło.

REKLAMA (2)

W przypadku tak odrażających przestępstw, jak podejrzenie znęcania się i gwałt na dziecku ze strony syna Jacka Kurskiego, wsławionego, celebrowanym przez wielu hierarchów i udziałem wielu pisowskich dygnitarzy, sakramentem małżeństwa. Co prawda jest to już drugi ślub kościelny tego świętego męża, ale takimi drobiazgami jak nierozerwalność małżeństwa nie warto się przejmować. Ciekawe, ile zapłacił p. Kurski za ten sakrament, miał z czego? Taktyka Kaczyńskiego jest dość prosta i polega na zaprzeczaniu absolutnie wszystkim, nawet najbardziej oczywistym faktom. Nie wydaje mi się, aby była ona skuteczna.

REKLAMA (3)

Uważam, że Kaczyński przegra najbliższe wybory zarówno prezydenckie w 2025 roku, jak i parlamentarne, kiedykolwiek będą. To, co napędza pisowską propagandę i generalnie cały PiS, to fanatyzm, absolutna pogarda dla zdrowego rozsądku, prawdy, przyzwoitości. Jak trafnie napisał mój ulubiony poeta Władysław Broniewski w swoim „Pamiętniku” z wojny 1920 roku: ”Jak się okazuje, wszelki fanatyzm prowadzi do zbydlęcenia”. Obserwując pisowskie manifestacje, występy Kaczyńskiego i szczujnię w wydaniu TV Republika lub TV Trwam nie sposób się z nim nie zgodzić. Coraz większego znaczenia nabierają wybory prezydenckie. Kandydatem PO najpewniej będzie Rafał Trzaskowski i dobrze, a w przypadku PiS ciągle obija się w mediach kandydatura dzielnego aparatczyka na odcinku historii i kultu Lecha Kaczyńskiego, p. Nawrockiego. Dla mnie, autora ustawy sejmowej, w efekcie której powstał IPN, dziś będący przede wszystkim przechowalnią pisowców, ktoś taki jak Nawrocki byłby osobistą zniewagą. Z fałszowaniem historii walczyłem dość skutecznie w prasie podziemnej i solidarnościowej w czasach PRL i potem, i dlatego samo znoszenie Nawrockiego i opłacanego z moich także podatków, uważam za obelgę. W IPN pracuje już m. in.: Agnieszka Kamińska, rzucona przez PiS na odcinek radia; Dariusz Drelich, wojewoda pomorski; Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu ds. Kombatantów; Grzegorz Berendt, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku; Sławomir Cenckiewicz, rzucony na odcinek niszczenia Lecha Wałęsy i Donalda Tuska, zasłużony towarzysz. „Karol Nawrocki jest na krótkiej liście Jarosława Kaczyńskiego kandydatów na prezydenta Polski. Wielu w PiS uważa go za faworyta do nominacji… Pytany o te decyzje Nawrocki twierdzi, że podstawą do ich podjęcia były bardzo wysokie kompetencje merytoryczne, budowane przez wiele lat zawodowego życia, w tym stopnie doktorskie dwójki z wymienionych osób i doświadczenie pracy w administracji publicznej trzeciej osoby… I jeśli teraz czytam, że jest jednym z trzech kandydatów na prezydenta, to myślę, że instrumentalnie traktował zarówno Muzeum Historii Wojny, jak i IPN. Jako kolejne stopnie w drodze do celu” (Katarzyna Kaczorowska, „Prawy prosty”, „Polityka”, 4-10.09.2024 r.). I mam nadzieję, że lizus i pachołek reżimu nie zostanie prezydentem wolnej Polski.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze