Rzeczywiście trudno mówić o jakimś poważnym przestępstwie, jeśli chodzi o sam fakt głosowania za kogoś. Ważniejsze są natomiast okoliczności towarzyszące.
Kornel Morawiecki zapisał ładną kartę walki z komunizmem, z którym walczył równie zajadle jak z podziemnym kierownictwem NSZZ „Solidarność”, Lechem Wałęsą i porozumieniem Okrągłego Stołu oraz niepodległą, demokratyczną Polską po 1989 roku. Generalnie mówił mniej więcej to, co obecnie mówi PiS, tyle tylko, że od samego początku i cały czas. Był przeciwnikiem rozmów z komunistami, a opowiadał się za „walką”; nie jest jasne, czy chodziło o walkę zbrojną, ale z pewnością było to coś w tym rodzaju, bo wszelkie możliwości doprowadzenia do jakiegoś kompromisu raczej odrzucał, a ich zwolenników oskarżał o agenturalność lub wysługiwanie się reżimowi: z głupoty, podłości, tchórzostwa lub wszystkich tych czynników naraz. Nie był żadną legendą, ale marginalnym folklorystycznym awanturnikiem, chociaż jego organizacja Solidarność Walcząca wydawała wiele wartościowych książek i opracowań oraz organizowała ważne społeczne protesty. Sam kolportowałem te opracowania, pomagałem jego ludziom w regionie łódzkim.
Czego jak czego, ale z pewnością Kornelowi Morawieckiemu nie brakowało odwagi. Dlatego bardzo zaskoczyło mnie jego wyparcie się tego, co powiedział zaraz po głosowaniu – że prosił posłankę siedzącą obok niego, aby zagłosowała na dwie ręce. Potem mówił, że to była jej decyzja, co oznacza najpewniej, że skłamał albo ma zaniki pamięci, a także, że tę nieszczęsną kobietę zostawił samą i tylko ona poniesie prawne konsekwencje tego, co raczej ukartowali wspólnie – w każdym razie trudno sobie wyobrazić by mogło być inaczej. I chyba jeszcze bardziej żałosne było to, że ta „legenda” trafiła do Sejmu z łaski p. Kukiza, który jest – delikatnie mówiąc – politycznym planktonem w najgorszym wydaniu, który bredził coś o strzelaniu z „kałacha” do polityków i którego obecność w każdym poważnym miejscu (a Sejm mimo wszystko jest takim miejscem) jest rodzajem zniewagi dla obecnych w tym miejscu.
Ważniejsze jest coś innego. Pan Morawiecki głosował za pisowskim działaniem na rzecz likwidacji demokracji w Polsce m.in. poprzez sparaliżowanie Trybunału Konstytucyjnego, głosował za infantylną dyktaturą Kaczyńskiego, opowiedział się przeciwko demokracji w Polsce, przeciwko naszemu efektywnemu udziałowi w UE, za czymś, co pod wieloma względami jest powrotem do czasów Polski Ludowej, z którą tak zajadle walczył. Było to kolejne potwierdzenie przez p. Morawieckiego tego, co powiedział kilka miesięcy temu, że od prawa ważniejsze jest dobro narodu, co zawsze twierdzili różnego rodzaju specjaliści od woli narodu i ludu, m.in. Hitler, Stalin i Mao Tse‑tung.
I na koniec trochę odbiegnę od głównego tematu.
Biorąc pod uwagę łapczywość biskupów, którzy zamiast bronić chłopów przed kołchozową ustawą wyciągają ręce po pisowskie ochłapy, działanie w/w na rzecz zniszczenia aborcyjnego kompromisu i popieranie PiS‑u, a więc działanie przeciwko istotnym interesom narodu i państwa polskiego, opozycja powinna zbojkotować spektakl w Poznaniu. Przebywanie razem z pp., Kuchcińskim, Dudą, Kaczyńskim. Macierewiczem itp. a także klaskanie w jakimś fragmencie wystąpienia Dudy jest jednym z powodów sondażowych problemów parlamentarnej opozycji. Tego rodzaju uroczystości powinny być konsekwentnie bojkotowane. To, co naprawdę było ważne w tym dniu w Poznaniu, to manifestacja KOD‑u. I jeszcze jedno – zawsze warto pamiętać, że hierarchiczny Kościół w zdecydowanej części popierał Targowicę.
Przypadek Kornela Morawieckiego
REKLAMA
REKLAMA




















