Stojąc w obliczu wojny, jaką pisowcy wypowiedzieli Unii Europejskiej, warto dokonać wstępnego bilansu naszego członkostwa w UE oraz spróbować nakreślić możliwy scenariusz pisowskiego szaleństwa. Trudno inaczej niż szaleństwem nazwać ostatnie działania panującego w Polsce reżimu, polegające na nieuznawaniu Unijnego Trybunału Sprawiedliwości (TSUE) i ogłoszeniu przez p. Przyłębską oraz pisowskich dygnitarzy, że Polski nie obowiązują unijne traktaty ani prawa, co był uprzejmy ogłosić prokurator stanu wojennego p. Piotrowicz, a potwierdziło jeszcze kilku wybranych przez PiS prominentów dobrej zmiany. Nie jest to jeszcze wystąpienie naszego kraju z Unii, ale kolejny poważny krok w tym kierunku. Pisowcy wiedzą, że dla polskiego społeczeństwa przynależność do Unii jest ważną wartością i bez przerwy powtarzają, że nie mają zamiaru z UE występować, że Unię szanują, przestrzegają jej praw itp. Cały ten katalog kłamstw i krętactw jest powtarzany w reżimowych mediach do znudzenia i ma sprawiać wrażenie, że żaden polexit Polsce nie grozi. Jednak na dłuższą metę nie da się należeć do Unii i jednocześnie nie przestrzegać jej podstawowych zasad oraz fundamentalnych praw, takich jak poszanowanie praworządności, wolności i praw obywatelskich, istnienie wolnych mediów, trójpodział władzy. Wszystko to złamał, łamie lub usiłuje złamać PiS. I to jest istotą jego konfliktu z Unią, który właśnie wkroczył w kolejną fazę, być może krytyczną.
Unia Europejska powstała po II wojnie światowej – mniej więcej w tym samym czasie co Sojusz Północnoatlantycki – jako reakcja na zbrodnie i szaleństwa nacjonalizmu. Dwie wojny światowe i dwa zbrodnicze totalitaryzmy: komunizm i nazizm miały swój początek w Europie i doprowadziły do ludobójstwa, cierpień i zniszczeń na niespotykaną nigdy wcześniej skalę. Były też w decydującym stopniu efektem nacjonalizmów – zwłaszcza niemieckiego – oraz dążenia zainfekowanych nacjonalizmem krajów do narzucenia innym swojej dominacji i panowania. Nacjonalizm kieruje się przeświadczeniem o wyższości własnej kultury, narodu, religii, rasy, cywilizacji itp. i dlatego uzurpuje sobie prawo do panowania, uciskania, a nawet zabijania ludzi w jego mniemaniu gorszych lub stojących mu na drodze do realizacji celów. O ile pakt NATO powstał przede wszystkim jako sojusz obronny przed komunizmem lub innymi zagrożeniami i chociaż był utworzony przez państwa demokratyczne i demokracji ma bronić, to nie stawia żądania poszanowania demokracji jako warunku członkostwa. Dlatego do NATO mogą należeć państwa, które demokracjami nie były – jak Portugalia i Grecja, lub nie są – jak Turcja czy Węgry. Ale Unia jako warunek członkostwa postawiła poszanowanie wolności, swobód obywatelskich, dlatego pisowskie krętactwa, że tak nie jest, albo że w pisowskiej Polsce te wolności są szanowane, jest nie do utrzymania. Zarówno NATO, jak i Unia są jedynymi międzynarodowymi organizacjami, które pokazały swą siłę i skuteczność. Unia zapewniła na swoim obszarze 70 lat pokoju, wolności i dobrobytu. Skuteczność UE uczyniła z niej atrakcyjny wzór dla wszystkich krajów Europy. W tej chwili mamy do czynienia z recydywą nacjonalizmu i próbą zniszczenia wolności i dobrobytu Europy przez rosnącą falę nacjonalizmu, populizmu, antysemityzmu, rasizmu i wszystkich złowieszczych ideologii, które nieznane kolejnym pokoleniom mogą omamionym i ograniczonym ludziom wydawać się atrakcyjne. Do państw aktywnie zwalczających Unię należy niestety Polska w sojuszu z operetkowym, skorumpowanym i odrażającym pod każdym względem promoskiewskim reżimem Orbana oraz międzynarodówką szowinistów i rasistów na czele z pp. Le Pen, Salvinim, kryptonazistami austriackimi, holenderskimi itd.



















