To, jak powiedział Winston Churchill, nie jest koniec, to nie jest nawet początek końca, to jest dopiero koniec początku. Długo trwał ten koszmarny początek pisowskiej dyktatury, ona trwa nadal. Nie podzielam optymistycznego i radosnego przekonania, że to już koniec koszmaru, który od wielu lat gnębi nasz kraju, kompromituje Polskę, łączy się z innymi politycznymi odpadami i próbuje podmywać Unię Europejską. Ale niewątpliwie pisowcy ponieśli porażkę. Ponieśli ją na polu dla nich co prawda drugorzędnym, głównie prestiżowym i generalnie politycznym, bo nie utracili żadnego z filarów ich władzy, ale zanotowali poważną porażkę. Ważniejsze było przegranie batalii o likwidację TVN, bo to była bitwa o media, zawsze bardzo istotne dla reżimu opierającego się na kłamstwie. Jednak to był cios. Kierownictwo partii rządzącej nie potrafiło zmobilizować swojego ugrupowania i to w stopniu istotnym. Wewnętrzne spory i konflikty, głównie sprowadzają się do coraz mocniejszej pozycji grup Ziobry. Coraz częściej mówi się o sojuszu ziobrystów z Konfederacją. Antyszczepionkowcy kierowani nieuctwem i trudnym do racjonalnego wyjaśnienia fanatyzmem oraz ludzie, którzy uznali, że w tej kwestii mogą postawić się kierownictwu, pokazali, że w ważnej sprawie PiS nie ma większości i to jest jak na razie istota tej porażki. Nie jest to sprawa kluczowa, tą będzie komisja ds. Pegasusa, immunitet Mariana Banasia, los Komisji Dyscyplinarnej, ale rządzić pisowcom będzie już trudniej, a zapewnienia p. Terleckiego, że mają stabilną większość brzmią już znacznie mniej przekonująco.
W PiS-ie obowiązuje narracja, że nic się nie stało, a przede wszystkim to wina opozycji, bo nie chce walczyć z pandemią i nie chciała żadnej ustawy. Nie zamierzała nawet rozmawiać o pisowskiej ustawie, a przecież można było zgłosić do niej poprawki. To powiedziała bez zająknięcia się urocza rzeczniczka PiS-u, kłamiąc bez żadnych skrupułów z wielkim krzyżem na szyi (ci ludzie samym swoim istnieniem czynią parodię z wyznawanej religii). Doskonale wiadomo, że opozycja chciała w ciemno poprzeć tzw. ustawę Hoca, ale pisowcy ją wycofali, proponując w zamian coś, co trudno określić inaczej niż jako żenadę. Tak ocenia sytuację po głosowaniu publicystka Gazety Wyborczej Agata Kondzińska: „Teraz partia pyta: po co nam to było? A opozycja wzywa do głosowania nad wotum zaufania dla rządu Mateusza Morawieckiego… W tym Sejmie żadnych restrykcji nie da się wprowadzić – komentuje rozmówca z Nowogrodzkiej. Ryszard Terlecki już rzucił do dziennikarzy, że kolejnej ustawy covidowej raczej nie będzie, bo przeciwnicy polityczni ‘nie chcą rozmawiać’… To głosowanie jest niezbitym dowodem na to, że opozycja nie chce dyskutować nad rozwiązaniami, które pomogą zwalczać pandemię – komentowała rzeczniczka partii Anita Czerwińska… Ta narracja się nie utrzyma, bo to historia dla idiotów… W Sejmie wciąż jest ustawa Hoca, która miała szansę na poparcie opozycji, i trzeba było to zrobić. Ale wtedy winni byliby tylko w naszym klubie – mówi nasz rozmówca z PiS, ale opozycja od początku krytykowała ustawę, okrzyknęła ją hasłem ‘lex konfident’ i nie widziała możliwości naprawy projektu. Teraz opozycja mówi o utracie większości przez rząd Mateusza Morawieckiego. Premier Morawiecki wychodził z założenia, że liczne konferencje prasowe i fałszywa propaganda mogą zastąpić rządzenie, ale okazało się, że kryzys polityczny jest znacznie głębszy.” („Krajobraz po klęsce Kaczyńskiego w Sejmie. Partia pyta: po co nam to było? ”, Gazeta Wyborcza z dn. 2.02.2022 r.). Nic nie zapowiada jednak jakiejkolwiek zmiany taktyki ani języka propagandy PiS. To jest dyktatura niereformowalna i niezdolna do jakichkolwiek racjonalnych działań: nie można ustępować, twardo donikąd, pisowcy nigdy się nie mylą, jesteśmy genialni i nigdy nie przegramy. To jest mniej więcej ich styl rządzenia.
Najpewniej, aby przykryć porażkę w głosowaniu, pisowcy podpisali porozumienie z Czechami. To porozumienie jest kompletną porażką, lecz po dotychczasowych błędach i fatalnym prowadzeniu negocjacji nic innego nie można było wynegocjować. Musimy zapłacić całe odszkodowanie, zamiast 50 mln złotych 45 mln, i jest to chyba jedyna zmiana w stosunku do dotychczasowych warunków, które można było podpisać ponad pół roku temu. W dodatku wszystko wskazuje na to, że całą karę nałożoną przez TSUE pisowska Polska musi zapłacić (bohaterska, patriotyczna postawa narodowego rządu i odwoływanie się do mocy niebieskich chyba okazało się daremne?) W Unii przestali reagować na pisowskie kłamstwa i respektują wyroki niezależnych sądów. Nie pomogą biadolenia i stękania o jakichś odwołaniach i pisowskich racjach polegających na obronie biednych ludzi w nieogrzanych mieszkaniach, a w przypadku, gdy przestanie działać budowana przez Polskę zapora chroniąca Czechy przed utratą wody, praca kopalni ma zostać zatrzymana.



















