Chciałbym zobaczyć miny pisowców, jak to się stanie oraz rycerzy związku niezłomnego p. Piotra Dudy w akcji. Jak bardzo kompromitujący są ludzie rządzący dziś Polską. Obok rzeczowego, spokojnego premiera Czech stał załgany, wiecznie skrzywiony i spięty, z cierpiącą miną (trochę w stylu p. Szydło) p. Morawiecki, mówiący najchętniej ogólnie o dobrych stosunkach z Czechami, sytuacji na Wschodzie, sojuszu polsko-czeskim i innych z pewnością fundamentalnych sprawach, tylko nie w takim momencie. Pojawił się też pomysł p. Dudy o ustawie dotyczącej Komisji Dyscyplinarnej, która warta jest z grubsza tyle, ile ustawa „lex konfident”. Tak przy okazji, staram się nie zauważać istnienia p. Dudy, który nie jest moim prezydentem, ale jak usłyszałem, że jedzie do Pekinu na olimpiadę i będzie siedział koło dwóch satrapów, rosyjskiego i chińskiego, to pomyślałem: Boże, to może oznaczać, że cała nasza tak liczna reprezentacja nie przywiezie ani jednego medalu, bo on zawsze przynosi pecha (pojechał i już zaczęły się klęski, a przecież Madagaskar wysłał tylko czterech reprezentantów i efekt końcowy będzie najpewniej podobny – co za marnotrawstwo pieniędzy. Może autorzy pomysłu wysłania tak licznej reprezentacji zapłacą sami za koszt tej ekspedycji?). Żeby nie przyszło mu do głowy pojechać do Dubaju, gdzie w połowie lutego gra Iga Świątek?
„Politycy PiS wyraźnie już odpuszczają sobie duże miasta, kobiety, młodzież, inteligencję, widzów TVN, a chcą grać na tych wyborców, którzy lepiej rokują. Jak podpowiada psychologia społeczna, w sytuacji kryzysu sięga się po sprawdzone wcześniej metody i się je jeszcze bardziej podkręca… zawsze wraca do obrony własnej partii i jej bazowego elektoratu, to naczelna ‘przetrwalnikowa’ metoda… Retoryka polityków PiS staje się coraz bardziej bezwzględna i butna, brzmi jak zapowiedź ostatecznej konfrontacji, ma pognębić wrogów rządzącej prawicy i dawać nagrodę wiernym wyborcom”. (Mariusz Janicki, „Metoda Kaczyńskiego”, Polityka z dn. 19‒25.01.2022 r.). Z pewnością zacznie się fala jeszcze większego szczucia i szkalowania Tuska, uchodźców, ludzi LGBT, posłuchamy mądrości w wydaniu p. Barbary Nowak i intelektualnych mocarzy pisowskiej publicystyki (jak pp. Kania, Sakiewicz, Pereira i inni sprawdzeni oraz wypróbowani towarzysze z frontu ideologicznego). PiS nigdy nie przegrywa, zawsze ma rację, więc i tym razem sięgnie do wypróbowanych wzorów, ale wygląda na to, że nadchodzi moment, w którym sprawdzone wzory przestaną działać. Optymistycznie wygląda kolejny sondaż, z którego wynika, że atakowanie Donalda Tuska nie przynosi już efektów i wśród emerytów – a więc raczej hołubionego przez pisowców i urabianego przez kościół elektoratu – najwięcej zwolenników ma Tusk.
I jeszcze jeden sympatyczny akcent z Pomorza: „Tak, to prawda. Szczecińska stocznia chce sprzedać na złom historyczną stępkę, która miała być ‘kołem zamachowym polskiej floty promowej’. Cena wywoławcza 120 tys. zł, waga 62 tony. Pod palniki może iść historyczny pomnik polityki rządu Prawa i Sprawiedliwości oraz filozofii ‘chcemy abylizmu’ autorstwa premiera Mateusza Morawieckiego. Przypomnijmy 23 czerwca 2017 roku na pochylni ‘Wulkan’ Mateusz Morawiecki przybijał tabliczkę B145‒1/01, rozpoczynając tym samym program budowy promów ‘Batory’ – jeden z filarów ‘Strategii odpowiedzialnego rozwoju’. Prom miał być jednym z sześciu czy też dziesięciu, a nasz kraj miał stać się promową potęgą. ‘Batory’ wypływa na szerokie wody – wołał ówczesny wicepremier Mateusz Morawiecki, stukając młoteczkiem. Minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk poszedł w metaforę o ‘kole zamachowym polskiej floty’, i też zastukał. Minister Joachim Brudziński nie stukał, ale mówił, że jeśli prom nie wypłynie, to zobaczymy go w swetrze a’la Kononowicz”. (Paweł Wroński, „Ratujmy stępkę ze Szczecina. To pomnik rządów PiS”, Gazeta Wyborcza z dn. 4.02.2022 r.). Dziś p. Brudziński mówi, że „nie będzie się tłumaczył hołocie” – to jest ich styl i klasa. Tak przy okazji program promu „Batory” kosztował 12,5 mln złotych, wybory kopertowe 70 mln, elektrownia Ostrołęka 1,5 mld, porozumienie z Czechami to 45 mln euro plus kary dla TSUE. Sporo nas kosztuje dobra zmiana, a to tylko mała część tego co wydali, dali swoim, zmarnotrawili, przeznaczyli na propagandę, kłamstwa, utrzymanie dyktatury. Droga do wolnej Polski jest już jednak coraz krótsza.



















