Rządy kłamstwa to oczywiście rządy PiS-u. Jak każda dyktatura, także i ta infantylna, skorumpowana i jak dotychczas nieprzekraczająca pewnej granicy przemocy, opiera się na kłamstwie. Kłamstwem jest wszystko, cokolwiek mówią, robią, deklarują, zapowiadają. Kłamstwem jest i kłamstwu służy to wszystko, co kontrolują: tzw. narodowe media, deklaracje i wypowiedzi oraz projekty ustaw, rozporządzeń, cała historiografia, publicystyka, ikonografia, rozrywka w wydaniu reżimu. Kłamstwem nasączone i przepełnione są wypowiedzi reżimowych dygnitarzy. Po raz kolejny przestrzegam przed jakimikolwiek złudzeniami co do p. Dudy, to ich aparatczyk i reżimowy funkcjonariusz, który nie uniknie odpowiedzialności za niszczenie demokracji w Polsce oraz szereg przestępstw bardziej szczegółowych. „Dobra zmiana” pod względem natężenia kłamstwa, pogardy i nienawiści jest dość staranną kopią reżimu komunistycznego, przynajmniej w PRL-u – tego najweselszego baraku w obozie. Porównując dwa autorytarne reżimy w Unii – polski i węgierski – bardziej odrażający i głębiej zniewalający społeczeństwo jest reżim węgierski i mam słabą nadzieję, że politycy UE poznają się na kłamstwach i krętactwach kliki Orbana i nie dadzą się nabrać na jego „ustępstwa” i „reformy praworządności”. To głównie sprawa Węgier i chociaż ma to oczywiście wpływ na Polskę (jak wszystko co się dzieje w Unii), my mamy własnego Orbana i w pierwszym rzędzie musimy doprowadzić do jego upadku i osądzenia.
Można dyskutować – i jest to interesujące zagadnienie dla politologów i historyków – czy znakiem szczególnym ich reżimu jest bardziej korupcja czy kłamstwo? Korupcja jest rzeczywiście gigantyczna, przeżerająca prawie wszystkie dziedziny życia, bezczelna, cyniczna, niesłychana w swojej żarłoczności, jawna, niczym niemaskowana, a przy tym owinięta w patriotyczne, narodowe frazesy, religijne zaklęcia, a przez to dodatkowo odrażająca. Dokonuje się przy współudziale religijnych autorytetów kościelnych dygnitarzy, którzy schowani w swoich pałacach, limuzynach, świątyniach nie raczą odpowiadać na najprostsze pytania, np. dlaczego chronili pedofilów, skąd mieli miliony na finansowe transakcje, kto finansował ich poczynania, kto kontaktował JP II z seksualnym przestępcą Degollado, jaką rolę odegrał w tym Dziwisz oraz jakie interesy miał w tym polski papież? Ich korupcja wynika z kłamstwa i nie jest odrębnym zagadnieniem. Owszem, reżim jest skorumpowany do szpiku kości, ale bardziej złodziejski czy załgany to naprawdę rzecz wtórna. Oni wiedzą, że dopóki rządzą nikt ich nie osądzi i dlatego będą robili wszystko, aby władzy nie oddać, a kłamstwo jest bronią w walce o władzę, jak również o utrzymanie pochodzących z jej sprawowania łupów. Czegoś tak odrażającego pod względem zwykłej przyzwoitości Polska w swojej historii nie doświadczyła. Czasy stalinowskie były czasami krwawego terroru i żółtych firanek, za którymi dokonywali zakupów funkcjonariusze reżimu, ale skala tych przywilejów była znikoma. Dziś terroru nie ma i zawsze będę głosił chwałę ludzi, którzy mogą mordować a tego nie robią, natomiast nie muszą mieć własnych sklepów, bo mają dość pieniędzy i możliwości, aby mieć dla siebie całe państwo. Jak pozbawieni wyobraźni byli komuniści; specjalne sklepy, cenzura, paszporty dla wybranych to dowody ich nieudolności. Tak plugawych mediów jak „media narodowe” nie było od 1956 roku, a nie ma cenzury, wystarczy zatrudnić swoich, liczy się tylko władza i te przeklęte wybory. Pod tym względem w PRL-u było lepiej, jedna lista frontu jedności narodu i niech sobie ludzie wybierają.
Co za orwellowski pomysł z kanałami na pilotach? Już blisko uwiecznienia ich rządów, ale dlaczego tak nieśmiało – pierwszych pięć kanałów dla szczujni – oczywiście chodzi o względy komercyjne. Przecież to jasne, kanały powinny być tylko dla myślących po polsku, katolicku i narodowo, a inni nie są potrzebni, niech jadą gdzie chcą. Polska dla Polaków, jak powiedział p. Rydzyk, wierny syn kościoła, nie dla niepolskich Polaków. Zniszczymy tych ludzi – to znaczy przeciwników PiS-u – do dzieła panowie z policji politycznej reżimu.
Hannah Arendt w znanym tekście pt. „Korzenie totalitaryzmu” pisze o znaczeniu kłamstwa w budowaniu systemu, w którym cała sfera publiczna jest opanowana przez kłamstwo zorganizowane, kiedy „każdy ciągle kłamie o wszystkim co jest ważne, wygrywa tendencja do przekształcania faktu w opinie, zniszczenie rzeczywistości wspólnego świata”. Tego wspólnego świata już dawno nie ma i to jest marzeniem PiS-u, aby istniały tylko opinie, jak kiedyś pisowcy nazywali wyroki niezależnych od PiS-u sędziów, zanim powołali trybunał p. Przyłębskiej, która wydaje wyroki a nie opinie.
Polityka „dobrej zmiany” polega na nieustannym przekazywaniu społeczeństwu kłamstwa jako jedynej rzeczywistości. Ponieważ nie jest to jedyny obraz dostępny w obiegu publicznym, stąd biorą się skargi pisowców, że są dyskryminowani w mediach. Dla nich sam fakt, że istnieje inny niż pisowski przekaz to dyskryminacja, natomiast dyskusje mają się toczyć wokół spraw dogodnych dla „dobrej zmiany”. Dlatego z obszaru publicznego mają zniknąć służba zdrowia, edukacja, inflacja, korupcja, drożyzna, a na ich miejsce obok oczywistych „sukcesów” rządu mają pojawić się tematy, które próbuje narzucić PiS, np. zagrożenie niemieckie, wrogość ze strony Unii, uchodźcy i przede wszystkim niemiecki agent i wróg publiczny numer jeden – Donald Tusk. Przestało działać zagrożenie ze strony LGBT, a także uchodźców, coraz słabiej albo wcale nie działa już straszenie Unią, która chce nas pozbawić suwerenności. Pozostają Niemcy. Główne i chyba niezmienne do końca kampanii hasło pisowców to będzie szczucie na Niemcy, dokładnie tak samo jak w czasach PRL. Wtedy wdzięcznym obiektem był Konrad Adenauer ze swoim drapieżnym profilem i bliznami na twarzy (po wypadku samochodowym, ale w domyśle jako efekt udziału w wojnie po stronie Hitlera). Prymitywna antyniemiecka propaganda władz Polski Ludowej miała być namiastką patriotyzmu, można było do woli wyżywać się w patriotycznych symbolach, biało-czerwonych flagach, pięknych hasłach i heroizmie walki o wolność, byle oczywiście tylko przeciwko Niemcom. Ile potrzeba podłości i kłamstwa, aby 77 lat po wojnie atakować demokratyczne, pokojowe i przyjazne Polsce Niemcy (będące jednym z filarów europejskiego pokoju, dobrobytu, demokracji i bezpieczeństwa) przez zapyziały, nacjonalistyczny reżim? Wszystkie wyzwiska i akty wrogości wobec Niemiec, jakieś aluzje do hitleryzmu kierowane pod adresem demokratycznych niemieckich polityków, rujnowanie polskiej polityki, pozycji Polski w świecie, ośmieszanie i kompromitowanie naszego kraju (po to tylko, że może się politycznie opłacać) są przykładem bezmiaru pisowskiego kłamstwa. Dla marnej kalkulacji zyskania – co i tak wątpliwe – kilku punktów poparcia w walce o władzę, PiS jest gotów popełnić jak widać każdą podłość, podpalić kraj. Twierdzić to samo, co stalinowska propaganda w latach pięćdziesiątych: że przeciwnicy PiS-u to agenci zagranicy, niemieccy zdrajcy – zniszczymy tych ludzi – to rozumie się samo przez się i wywołuje entuzjazm dobranej publiczności. Stały mechanizm dyktatur. Ta polityka zaowocowała kłamstwem w sprawie Patriotów i skończyła się upokarzającą klęską Błaszczaka, który „zgodził się” przyjąć niemiecką ofertę, wydając wraz z innymi „mężami stanu” piski niezadowolenia. Cytowany tu wielokrotnie Jerzy Baczyński nazwał postępowanie PiS-u w tej kwestii” skrajnie nieodpowiedzialną grą, narodowym interesem i bezpieczeństwem”.
Trwa gigantyczne kłamstwo o rzekomych „negocjacjach” p. Szynkowskiego (kolejnego wcielenia Talleyranda lub Metternicha) w sprawie funduszy unijnych dla Polski. Otóż Unia z p. Szynkowskim nie rozmawia, a jedynie czeka, kiedy reżim wykona uzgodnione wcześniej warunki wypłacenia tych funduszy. Albo pisowski reżim spełni warunki, na które się zgodził, albo nie dostanie pieniędzy. Próba udawania, że są jakieś nowe okoliczności, albo że PiS te warunki spełnił a tylko Unia stawia nowe, bardzo przypomina rozmowy Trumana z Mołotowem, który także nie chciał wykonać nawet tak korzystnych dla Sowietów uzgodnień z Jałty, co miękki przecież i łagodny prezydent Truman nazwał próbą skłonienia Ameryki do kupowania jeszcze raz tego samego konia. Takiego konia proponuje Unii p. Szynkowski.
I jeszcze najpiękniejszy kwiatek na koniec – posada dla p. Kurskiego, nagrodzonego gigantycznymi, nieprzyzwoitymi pieniędzmi przez pisowskich dygnitarzy za imperium kłamstwa, pogardy i nienawiści, jakimi pod jego rządami stały się media publiczne, w tym przede wszystkim bezpośrednio podległa mu TVP. Miesięcznie będzie dostawał ok. 100 tys. zł, nie licząc innych przywilejów. To jak naplucie w twarz walczącym o podwyżki nauczycielom, lekarzom, głodującym rencistom, niepełnosprawnym. To jest zupełnie niesłychana bezczelność, pycha i buta tej władzy. Elementarne poczucie sprawiedliwości wymaga, aby wolna i demokratyczna Polska wyrównała rachunki z ludźmi plującymi w twarz ciężko pracującym Polakom, często żyjącym w niedostatku.



















