Rzeczpospolita podkręcona

0
Rafał A. Ziemkiewicz
REKLAMA

Szczytem tej propagandy była „brunatna mapa Polski”, na której ponanoszono jako jaczejki „faszyzmu” na przykład lokalne koła Kongresu Nowej Prawicy.
Koniunkturę wyczuł natychmiast rozpaczliwie szukający możliwości utrzymania się na scenie politycznej Palikot, atakując ojca polskiej niepodległości jako faszystę i hitlerowca i pajacując pod jego pomnikiem. Jednocześnie usłyszeliśmy ze strony polityków partii rządzącej i kibicujących jej „autorytetów” stwierdzenia, że opozycję czas zacząć wsadzać do więzień. Nie tylko tę polityczną, ale także − a może nawet przede wszystkim − opozycyjnych dziennikarzy, a to za, jak nazywa to rządowa propaganda „kłamstwo smoleńskie”, czyli za domaganie się prawdy o tym, czego jeszcze zaniechano przy wyjaśnianiu największej tragedii III RP.
Do krzewienia mowy nienawiści zniżył się nawet sędziwy profesor Brzeziński, śląc przez ocean bluzgi przeciwko niezadowolonym z Tuska, w godnym Niesiołowskiego stylu, za który, gdyby użył ich w debacie publicznej amerykańskiej, zostałby z niej dyskretnie, ale raz na zawsze usunięty.
Jest zasadą propagandy, że agresja łączyć się musi z obłudą. Linię agresji wyznaczył pan premier stwierdzeniem, że z „takimi ludźmi”, jacy stanowią opozycję przeciwko niemu, nie da się w jednym kraju żyć − nie wiem, czy rozumieć to jako zapowiedź „paszportów w jedną stronę” jak za Jaruzelskiego, czy wizyt w kolejnych domach „seryjnego samobójcy”, czy też może, w wariancie optymistycznym, jedynie nasilenie cenzury i nagonki propagandowej.
A jednocześnie linię obłudy wyznaczył prezydent, nawołując w tym samym czasie do narodowego pojednania i do wspólnej radości. Żeby trochę się w tym uprawdopodobnić, poszedł z kwiatami także pod pomnik tego samego „zwykłego faszysty i hitlerowca”, przeciw któremu dzień wcześniej szczuł jego serdeczny przyjaciel Palikot, a na nieodłączną obstawę podczas oficjalnych obchodów wybrał sobie byłego obrzydliwego faszystę Romana Giertycha i byłego obrzydliwego pisowca Michała Kamińskiego.
Śmiesznie jest patrzeć teraz na prorządowe salony, które z jednej strony ledwością panują nad obrzydzeniem, o które ich wciąż jeszcze nowi sojusznicy przyprawiają (nie mówiąc już o genetycznej nienawiści do nagle czczonego przez prezydenta Dmowskiego) − ale z drugiej strony wiedzą doskonale, co to jest „mądrość etapu”.
Jednak premier Tusk jak zwykle przebija prezydenta. Fakt, iż zmasowana propagandowa nawała po ujawnieniu we wraku trotylu dała efekt i podniosła notowania PO, skomentował pouczaniem nas, że Polacy nie tolerują cynizmu. Gdyby tak było, po nim samym dawno już nie zostawili ani mokrej plamy.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze