Schyłek, a właściwie rozkład i zbliżający się upadek PiS-u, poprzedzony słabnącą pozycją Kaczyńskiego nabierze wyraźniejszej dynamiki po wyborach samorządowych, ale jego podstawowe elementy są już wyraźne. Autorytarny, nacjonalistyczny reżim nie sprawuje władzy nad Polską. Jest niezwykle irytujący zbyt powolny proces usuwania skorumpowanych pisowskich popychadeł i lizusów z najwyższych urzędów i stanowisk w Polsce, ale jest, a nawet nabiera ostatnio pewnego przyspieszenia. Z drugiej strony ma miejsce też to, co było łatwe do przewidzenia i nie wymagało wielkiej przenikliwości, „betonowanie” wielu instytucji, ludzi i mechanizmów przez pisowców, aby przeszkadzać i blokować usuwanie pisowskiego reżimu. Ich główny cel – podpalić Polskę i na fali wywołanego tym podpaleniem chaosu dorwać się do władzy – widoczny jest jak na dłoni. Aktywny w tym szkodzeniu Polsce jest p. Duda, którego weta i inne zagrywki powinny być po prostu ignorowane jako działania niezgodne z Konstytucją, stwierdzającą, że Polska jest państwem demokratycznym.
Partia typu leninowskiego – a taką jest partia Kaczyńskiego – jest zdyscyplinowaną, zwartą formacją, co widać na przykładzie funkcjonariuszy, realizujących codzienny partyjny przekaz dnia. Tam nie ma miejsca na różnice zdań, wymianę poglądów, jest tylko agresja i nienawiść zwłaszcza do Donalda Tuska, płaszczenie się przed Kaczyńskim, lizusostwo, wychwalanie PiS-u i szkalowanie jego przeciwników. Ale nie przynosi to sukcesów, sondaże są dla nich coraz gorsze, a brak używania na potrzeby partii wszystkich możliwości państwa dotkliwie daje się odczuć. „Po raz pierwszy od lat! Taktyka prezesa, sianie chaosu, ciągłe awantury, nie sprawdza się. Czy to w ogóle taktyka? Raczej wygląda to tak, jakby dziecko w wielkim stresie wszędzie rozrzucało zabawki. Prezes nadal jest oszołomiony utratą władzy. W tym ludzkim wirze przed sejmem też się kręcił, narażając swoje cenne życie. Coś tam wygrażał do mikrofonów… wdaje się w sprzeczki z ludźmi, wyzywa ich od gnojów i gówniarzy, zgubił kulturę osobistą. To, jak łatwo teraz traci panowanie nad sobą, jak odszczekuje się, gdy ktokolwiek na niego warknie, ukazuje, w jakim szczekliwym jest stanie”. (Tomasz Jastrun, „Malowany basen”, „Przegląd”, 19-25.02.2024 r.). Ma też miejsce rozpalanie protestu rolników, dziś głównie podtrzymywanego przez pisowską przybudówkę, jaką jest Solidarność i Solidarność RI, Konfederację, grupy proputinowskie. Aktywne są w tym względzie pisowskie media, głównie TV Republika i Telewizja Trwam. Nie chodzi przecież o żadne ceny zboża, ugorowanie, ograniczenie eksportu, ale o powrót PiS-u do władzy, a także wykorzystanie tych protestów w kampanii wyborczej do samorządów. Do rolników przyklejają się ludzie od Rydzyka (jak niejaki Wójcik, milioner od norek), żądania i zachowania wielu protestujących są bezczelne, podłe, chamskie i chuligańskie.
Przywódca upadłego reżimu – ani chyba nikt z jego liderów – nie jest zdolny do racjonalnej refleksji. Taktyka jest taka sama jak dotychczas: jesteśmy doskonali, tylko my mamy moralne prawo do rządzenia Polską, wszyscy nasi przeciwnicy to zdrajcy, agenci Berlina i Moskwy. Polska jest atakowana przez jakiś złowrogi, nie do końca dookreślony spisek międzynarodowy, wspierany przez rodzimych zdrajców. Trwa takie samo jak w kampanii 2023 roku szczucie, nienawiść, kłamstwo i przekonanie o własnej doskonałości i przenikającej wszystko mądrości ludzi związanych z PiS-em. Taki jest przekaz pisowców i to też miał do powiedzenia Kaczyński podczas przesłuchania na komisji śledczej. Nie podzielam propisowskich poglądów symetrystów i „przenikliwych” analityków. Doskonale pamiętam ich opinie, że PiS władzy nie odda, nie przegra, a nawet gdyby przegrał, to przecież ma w rękach realne dźwignie władzy i władzę zachowa. Dobrze pamiętam przygnębiające diagnozy, z których wynikało, że genialny wielki strateg, jak Mao, zawsze wygrywa wszystkie kampanie, przewiduje kilka ruchów i władzy nie odda. To, co w polskiej polityce jest dość przygnębiające, to niezdolność do przyznania się do błędu nie tylko polityków, ale komentatorów. W czasach PRL-u musiałem wysłuchiwać opinii, jak mądrzy są komuniści i nikt nie obali ich władzy, a potem takim geniuszem był Kaczyński – czyli jego infantylna dyktatura takich tuzów, jak: Szydło, Morawiecki, Ziobro, Kurski, Sasin, Dworczyk itp. To miał być koniec historii. Teraz zobaczyliśmy władcę Polski nazywanego „naczelnikiem”, kimś w rodzaju Piłsudskiego, zakłopotanego, nieradzącego sobie z pytaniami, zasłaniającego się niepamięcią, upokarzanego przez pytających. Z jakąś niezdrową fascynacją, lubującego się w słowie „członek” – co miało upokarzać pytającego. To nie był przenikliwy – a przede wszystkim groźny – władca Polski, ale raczej budzący zażenowanie, anachroniczny, nieporadny, miejscami śmieszny człowiek, który utracił kontakt z realiami epoki i dawno powinien odejść z polityki.
Trwa sprzątanie po PiS-ie, za długie, za wolne, irytujące. Mamy prawo oczekiwać szybszych działań, przede wszystkim sformułowania zarzutów wobec ludzi, których funkcjonowanie budziło bardzo poważne wątpliwości co do zgodności z prawem. Notoryczne łamanie Konstytucji przez Dudę, Szydło, Ziobrę, Przyłębską itp., pełzający zamach stanu, niszczenie demokracji – to są podstawowe przestępstwa, za które moim zdaniem powinien być pozbawiony immunitetu Kaczyński oraz otaczająca go szajka. Ale cierpliwość powinna być też jedną z cnót polityków, bądźmy cierpliwi, obserwujmy i czekajmy, już bardzo wiele się zmieniło i wierzę, że to dopiero początek. Nareszcie doczekaliśmy wniosku o Trybunał Stanu dla p. Glapińskiego, pisowskiego lizusa, mającego jakąś przedziwną zdolność do błaznowania i popisywania się absurdalnymi sukcesami. Brał aktywny udział w pisowskiej kampanii, uczynił z frontonu NBP pisowski afisz, zatrudnia aparatczyków upadłego reżimu, a udawanie bezpartyjnego fachowca to zniewaga dla ludzkiego rozumu i inteligencji.
Trwa usuwanie z różnorodnych synekur pisowskich ambasadorów, dygnitarzy, prezesów, a przy tym z reguły pospolitych nieuków i karierowiczów, nagle awansowanych do grona milionerów „dobrej zmiany”. Ten proces jest efektem ośmiu lat rządów, ale także bardzo aktywnej działalności dwutygodniowego gabinetu „polskich spraw” już po wyborach, który specjalizował się w upychaniu swoich ludzi wszędzie, gdzie się dało. Mam nadzieję, że zacznie się odbieranie im tego, co nakradli, wyłudzili, zagarnęli. Losy niektórych są przedziwne. Tomasz Duklanowski, obrzydliwy hejter ze Szczecina, odpowiedzialny za podłą nagonkę na syna posłanki Filiks, co doprowadziło do jego śmierci, wyjechał z „kościelną misją” do Kenii. Przed wyjazdem zwinął sprzęt radiowy, który z pewnością przyda się w Kenii do głoszenia prawdy. Trochę odrębną instytucją jest ostatnio głośne Collegium Humanum (nazywane także tumanum), wydające po błyskawicznym szkoleniu bardzo przydatne dyplomy, jak się okazuje nie tylko pisowcom (tu na uwagę zasługują np. Bartłomiej Obajtek, brat Daniela czy Antoni Duda, stryj Andrzeja), ale także ludziom związanym z Koalicją 15 października, m.in. taki dyplom otrzymali Jacek Sutryk z Wrocławia i Waldemar Sługocki – poseł Ziemi Lubuskiej. Mam nadzieję, że pan Sługocki zostanie wyrzucony z urzędu wiceministra, bo moim zdaniem nie będzie miał tyle przyzwoitości, by sam zrezygnował i oddał mandat poselski. Wolałbym, aby ludzie, którzy dokształcali się w tego typu uczelni, nie zajmowali się reprezentowaniem społeczeństwa. Świadkiem koronnym chce zostać były już rektor Collegium Humanum Paweł Cz. Zapowiedział, że ujawni całą skalę oszustw fałszywych dyplomów i tytułów, korupcję i zakłamanie pisowskiej kuźni kadr. Wiele wskazuje, że w miarę ujawniania dalszych przestępstw pisowskiego reżimu, świadków koronnych będzie więcej i nie będą to osoby nieznane.




















