W trakcie kampanii trwało oskarżanie Platformy o wszystkie możliwe błędy, zaniechania, słabości, przewinienia itp. I ten sam festiwal trwa nadal, tym razem pod hasłem dalszego rozkładu Platformy, walki wewnętrznej, zajmowania się sobą, rozpoczynającego się właśnie upadku i rozkładu. Na tym tle lansowana jest partia pana Petru jako nadzieja dla Polski, która oczywiście za chwilę pochłonie Platformę – jeden z moralnych autorytetów, tygodnik „Wprost” użył nawet zoologicznego porównania, że głodne wilczki zagryzą tłuste koty. Oczywiście nadal trwa okres ochronny dla politycznego chuligana Kukiza.
To, że nieprzytomną nagonkę podczas kampanii Platforma wytrzymała i uzyskała zupełnie przyzwoity wynik, zawdzięczamy mądrości znacznej części narodu, która mimo wszystko nie dała się ogłupić fałszywymi obietnicami, falą kłamstwa i nienawiści, i płynącą z bardzo wielu kościołów pisowską propagandą.
Kościół nadal zapisuje jeden z najczarniejszych rozdziałów w swojej długiej historii. Jeszcze nigdy chyba, z wyjątkiem krótkiego epizodu związanego z popieraniem przez część hierarchów Targowicy, tak duża część Kościoła tak bardzo nie szkodziła państwu i narodowi polskiemu jak w czasach współczesnych. Wiele parafii i świątyń stało sie komitetami wyborczymi PiS, tam rozpowszechniane jest smoleńskie kłamstwo, zbierane są podpisy i kolportowane ulotki – wszystko na rzecz PiS. Co jest jaskrawym naruszeniem przykazania: nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu, a równocześnie działalnością stricte polityczną, wykluczającą tym samym istotną część narodu z katolickiej wspólnoty. Kościół zapłaci za to wysoką cenę opustoszałych świątyń i seminariów, utraty autorytetu i staniem się – tak jak związek zawodowy „Solidarność” i wiele różnych instytucji o pięknych nazwach i tradycjach – jeszcze jedną pisowską przybudówką.
Już się zaczęło. Prezydent Duda zajęty walką z Platformą Obywatelską i osobiście z panią premier Kopacz chciał chyba postawić ją przed trudnym wyborem: przyjechać do Sejmu czy pojechać na szczyt Unii Europejskiej na Maltę. W efekcie sam ma trudności z wyjaśnieniem, dlaczego, skoro wiedział o szczycie na Malcie, nie zwołał Sejmu w innym terminie? Nie są to jedyne trudności p. Dudy, bo powracają groteskowe spory o krzesła, a cały świat zauważy brak reprezentanta Polski na tym szczycie. Gorzej: niekorzystne dla Polski ewentualne ustalenia, a mogą takie zapaść, pójdą już na konto pisowskiej ekipy, która przejmuje odpowiedzialność za nasz kraj.
Jedyne, co PiS‑owi dobrze wychodzi, to składanie gołosłownych obietnic, z których właśnie zaczyna się rakiem wycofywać, i mobilizowanie swoich lizusów, którzy to wycofywanie uzasadniają. Widzimy więc, a to dopiero początek, różne propagandowe łamańce. Na przykład uzasadnienie, że PiS nie zgodzi się na marszałka z PSL, bo rzekomo to zbyt wiele kosztuje. Można dodać, że na pewno mniej niż absurdalna i bezsensowna ochrona p. Kaczyńskiego.
Już się zaczęło. Tzw. niepokorne i patriotyczne media zaczynają podnosić kwestię sfałszowanych wyborów samorządowych i zapowiadają konieczność ich powtórzenia, a przy okazji odwołania nielubianych przez PiS prezydentów miast, na czele z panią prezydent Warszawy. Tchórzliwy zarząd telewizji zapowiedział nieprzedłużanie umowy z Tomaszem Lisem i p. Pospieszalskim rzekomo w imię politycznej równowagi i cięcia po skrzydłach. Co za kłamstwo i obłuda. Programy p. Pospieszalskiego były czystą pisowską propagandą, zapraszano do nich zwolenników PiS i dla zachowania pozorów kogoś z PO, któremu przypadała rola czarnego charakteru albo pokazowego łotra. Pisowska była również zorganizowana klaka, tzw. obiektywna publiczność. Tomasz Lis prowadził uczciwy, obiektywny i absolutnie zrównoważony politycznie program. Trzeba być ślepym lub głupim, aby stawiać znak równości pomiędzy tymi programami, ale dla PiS wszystko, co nie jest pisowską propagandą, jest złem i nieuczciwością.
Się zaczęło…
REKLAMA
REKLAMA




















