Stefan Niesiołowski: Marsz do Wolnej Polski

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Setki tysięcy ludzi zdecydowało się (w wielu wypadkach kosztem wyrzeczeń i wysiłku) powiedzieć reżimowi – mamy dość! Czułem się, idąc wśród tak wielu ludzi życzliwie uśmiechniętych, przyjaznych i czujących z grubsza to samo, jak na tak dawnych – czasami wydawało się, że było to zaledwie wczoraj – słynnych marszach Solidarności, w tym marszu głodowym w Łodzi, którego byłem jednym ze współorganizatorów. Marsz 4 czerwca był marszem radości i nadziei, a jednocześnie jednym z kamieni milowych na drodze do Wolnej Polski. Tym razem przeważały twarze ludzi młodych, jednocześnie powszechnie przekonanych, że tylu nas jest, że możliwa jest wielka manifestacja w obronie wolności, demokracji, praworządności, odpowiedzialności za nasz kraj. A jednocześnie, że idziemy po to, aby uwolnić Polskę od nieudolnego Sasina, lokajskiego Morawieckiego, przebiegłego w bogaceniu się kosztem budżetu państwa Obajtka (skąd oni biorą takich ludzi?), „twardego” i wiecznie „uczącego się” Dudy. „Wielkich patriotów”, którzy nie wiedzą, że zbrodnia w Katyniu nie była popełniona przed wojną i co to jest in vitro, ale doskonale potrafią dorwać się do publicznej kasy i zapewnić sobie i swoim pociotkom gigantyczne dochody. Pani Sadurska potrafiła zarobić w kilka lat kilka milionów złotych, co jest pisowską wersją amerykańskiego hasła – od pucybuta do milionera.

Jak żałośnie wyglądała pisowska propaganda, bredząca o „kolejkach do warszawskiego ZOO” i „cukrowej wacie”, o marszu „ubeków i komunistów” (500 tysięcy ubeków, komunistów – to trzeba mieć wyobraźnię?). Najwięksi naśladowcy ubeków i komunistów to pisowcy, o agenturze jednocześnie Putina i Niemiec. Jednym słowem na ulice wyszli opłacani przez zagranicę wrogowie Polski, zdrajcy oraz targowica. Dokładnie to samo o uczestnikach marszów i protestów demokratycznej opozycji twierdzili propagandyści komunistyczni od czasów Bieruta i to samo twierdzą dziś satrapie w Iranie, Turcji, Rosji, Białorusi itp. Jak uderzająco do ich propagandy w formie i treści jest podobna propaganda reżimowych szczekaczek i ten zwrot jednego z pisowskich lizusów o „hitlerowskim obliczu” Tuska. Dokładnie to już było. Mam ten zaszczyt, że byłem uczestnikiem wszystkich wielkich wolnościowych demonstracji w PRL, nie licząc wiecu Gomułki na placu Defilad w 1956 roku, bo byłem za mały. One wszystkie były przeciwko kłamstwu, podłości, przemocy i zniewoleniu Polski. Dyktatorzy odpłacali mi latami więzienia, a w przypadku pisowców tylko rozmowami z ich prokuratorami i policją polityczną. Zobaczymy, co zrobią pisowcy jak przegrają wybory, bo ten marsz był wielkim krokiem w tym kierunku.

„Dobra zmiana”, co brzmi jak bluźnierstwo i szyderstwo, przegrywa coraz wyraźniej. Nie udało się oszustwo z 800 plus, społeczeństwo nie nabiera się na ochłapy nazywane „podwyżkami” dla nauczycieli, 13-tą emeryturę lub brednie o wcześniejszych emeryturach. Powoli, z opóźnieniem i oporami, kłamstwa pisowców przestają działać. Wydaje się, że nie uzyskają żadnych propagandowych ani wyborczych korzyści na komisji „lex Tusk”, mającej służyć może nie do aresztowania, ale z pewnością do opluwania Donalda Tuska, bez którego nie byłoby przełomu w nastrojach i tak potężnej porcji optymizmu. Mamy jakiś festiwal pisowskich klęsk i idiotyzmów, jednym z większych było „orędzie” p. Dudy, dla którego Unia tym razem zamiast „wyimaginowanej wspólnoty” okazała się jednoczącą Polaków wartością. Tak samo był mało wiarygodny, gdy pod wpływem najpewniej amerykańskich opinii, odżegnywał się od ustawy „lex Tusk”, którą kilka dni wcześniej z entuzjazmem i żałosnym lizusostwem ochoczo podpisywał. Tak samo był znacznie bardziej sobą, gdy wypowiadał brednie o unijnych żarówkach i zaletach nacjonalizmu, niż gdy próbował zapewniać o potrzebie jedności i narodowej wspólnoty, dla której tak ważna jest Unia. Ten pan jest skrajnie niewiarygodny, a jego łamańce są tylko kolejnym przypadkiem ośmieszenia i kompromitacji. Po raz kolejny okazuje się, że na żaden temat nie ma nic istotnego do powiedzenia. Z pewnością ostatnie orędzie p. Dudy było wiekopomną mową, przy której berlińskie przemówienie Kennedy,ego lub orędzie gettysburskie Lincolna były bezbarwną dukaniną, którą da się porównać, bądźmy szczerzy, tylko do X przykazań, a to, że społeczeństwo uparcie nie chce w nim dostrzec nowego wcielenia Mojżesza, to tylko efekt podłej intrygi demokratycznej opozycji i jej mocodawców w Berlinie i Moskwie. „PiS podczas swojego ‘ula’ wyraźnie dał do zrozumienia, że Jan Paweł II, Niemcy, LGBT, Ukraina, czy Unia to będą jedynie tematy towarzyszące. W kampanii PiS będzie liczył się konkret, czyli – pieniądze do ręki”. (Jerzy Baczyński, „ V-dolce vita”, „Polityka” z dn. 24-30. 05. 2023).

REKLAMA (2)

I jedynie co nowe w kampanii walczącej o bezkarność i dalsze nieograniczone bogacenie się ludzi reżimu, to skala agresji, chamstwo i cynizm. Podczepywanie się pod każdą sprawę, żerowanie na wszystkim, co możliwe. Okazją stał się wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który domaga się respektowania złamanej przez kopalnię w Turowie dyrektywy środowiskowej. Morawiecki zwyczajem PiS-u przez dwa lata nie zrobił w tej sprawie nic, podobnie jak w sprawie ukraińskiego zboża, licząc naiwnie, że problem uda się przeczekać, ogłaszając się obrońcą robotników i polskich miejsc pracy. Z miną bohatera z Westerplatte pojechał do Turowa, by tam błaznować, kłamać i atakować wszystkich, tylko nie tych, którzy są winni. Przy okazji powtórzył obowiązującą od dawna doktrynę PiS-u w sprawie praworządności. Oznacza ona, że ważne są tylko te wyroki sądów, polskich i innych, które są po myśli PiS-u, wszystkie inne ipso facto są nieważne i nie muszą być wykonywane. Wydaje się, że pisowcy mogą przy pomocy podobnych komisji jak „lex Tusk” odwoływać, karać i pozbawiać stanowisk wszystkich sędziów, profesorów, urzędników, lekarzy itp., którzy nie podobają się pisowcom i tym samym są agentami Rosji i Niemiec oraz wrogami Polski z wszelkimi konsekwencjami. PiS to przecież nie tylko Polska, to także wszystkie dotyczące Polski sądy i wyroki.

REKLAMA (3)

Mamy jaskrawy przykład recydywy Marca ‘68, którą jest pisowski reżim, a zwłaszcza p. Czarnek. „Czarnek pobił rekordy własnej arogancji, mówiąc o pieniądzach budżetowych przeznaczonych na naukę, jakby je własnoręcznie zarobił, więc może rozdawać ‘po uważaniu’… (…) …jest to słabo zawoalowana groźba wobec instytucji naukowych, które w swoje DNA mają wpisaną niezależność, że jeśli nie będą realizowały wizji i mitów lansowanych przez jego partię, to je zagłodzi”. (Joanna Podgórska, „Damy nauce nauczkę”, „Polityka” z dn. 10-16.05.2023).

Za to nie mają problemów finansowych instytucje pisowskiej i katolickiej propagandy, co wychodzi na jedno, np. KUL czy „dzieło” p. Rydzyka i inne tego typu instytucje oraz fundacje. W najnowszej historii obowiązuje fałszywa wersja, że wszyscy Polacy walczyli bohatersko w podziemiu, a już z pewnością nie było żadnych szpicli gestapo, szmalcowników (wydających gestapowcom Żydów), kolaborantów itp., a kto tak nie uważa, to wróg Polski, zdrajca i sługus Rosji oraz Niemiec. Nie są potrzebne żadne sądy, ani badania naukowe, wystarczy powołać przez PiS specjalną komisję, która ogłosi obowiązującą prawdę i listę wrogów oraz odpowiednio te osoby ukarze. Wtedy będzie szczęśliwa narodowo-katolicka Polska, Iran w Warszawie.

Potwierdziły się obawy, że reżim nie publikuje listy firm sprowadzających do Polski zboże z Ukrainy, bo ma nieczyste sumienie. W internecie są informacje, że między innymi firmy Wipasz i Cedrob, z którymi powiązani są różnej rangi dygnitarze pisowscy, dorabiały się na sprowadzaniu ukraińskiego zboża i stąd tak lakoniczne odpowiedzi „w tym temacie” p. Bochenka, pisowskiej pogodynki. Jesteśmy w domu.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze