Nieomylni i doskonali to oczywiście pisowcy. Z każdym dniem te cechy połączone ze sobą ujawniają się na każdym polu coraz wyraźniej. Wydaje mi się, że świat i człowiek powstały tylko po to, aby pojawił się PiS – zwieńczenie ewolucji, byt doskonały, korona wszelkiego stworzenia. Nieomylność PiS-u ujawnia się w antypatycznym stylu i takim samym kontekście. Jak się ogląda i słucha, co mają do powiedzenia pp. Moskwa, Terlecki, Obajtek, Sadurska, Ozdoba, Witek itd., to widać jaką degenerację przeszła demokracja w Polsce. Jaka przepaść dzieli tych ludzi od ekipy, która podejmowała odpowiedzialność za nasz kraj i w pewnym stopniu za cały region w 1989 roku, odzyskując suwerenność, odbudowując demokrację, stabilność, wolność, tworząc sprawną gospodarkę. Obecny reżim zachowuje się jak najeźdźca w podbitym kraju, którego potrzebuje mniej więcej tak jak pasożyt żywiciela, mając na uwadze, aby ten żywiciel nie skonał, ponieważ nie zdarzył się jeszcze przypadek, aby sepsa przyszła na pogrzeb swojej ofiary.
Obecnie przystępujemy do decydującej, choć absolutnie nierównej walki wyborczej, której rezultat byłby przesądzony, gdyby nie to, że PiS może i tak nie oddać władzy. Komuniści też nie oddali władzy w 1947 roku, chociaż wybory przegrali. Warunki są dziś na szczęście inne, ale i tak mają gigantyczne możliwości policyjnego państwa, pieniądze budżetowe i olbrzymie rezerwy finansowe, zapewnioną bezkarność, policję polityczną, media publiczne trafnie nazywane szczujnią. Obawiam się, że gdy zorientują się, iż przegrywają, podejmą działania na rzecz przełożenia wyborów lub ich odwołania. Pretekstem do tego może być sytuacja na granicy białoruskiej, jakiś incydent wywołany przez „ciepłego człowieka” (termin p. Karczewskiego) lub kogoś w tym rodzaju.
Na razie obserwujemy miotanie się w kłamstwach i krętactwach. Pisowcy przyłapani na zasypaniu Polski górami trujących i szkodliwych śmieci, twierdzą, że to Donald Tusk, Niemcy, PO, a odpowiedzialne za usunięcie tych śmieci są samorządy. PiS jest doskonałe i nigdy nie robi nic złego. To nic, że rządzi już 8 lat, za nic nie odpowiada, jest chodzącym dobrem i nosicielem najwyższych wartości. Kilka często powtarzanych kłamstw: Morawiecki nie ujawnia majątku, bo takie jest prawo; sytuacja kobiet jest komfortowa i żadna krzywda im się nie dzieje; w Smoleńsku był zamach, za który odpowiada sojusznik Rosji i Niemiec – Tusk; magazyny zbożowe są puste i nie ma kryzysu w rolnictwie, ani gdziekolwiek indziej; sytuacja pacjentów jest komfortowa; tak dobrej, patriotycznej, sprawnej i uczciwej władzy Polska nie miała w całej historii. Jak powiedział genialny ekonomista, p. Glapiński, od czasów rozbiorów gospodarcza sytuacja Polski nie była tak dobra. Ciekawe, czy wie, ile było rozbiorów i kto w nich uczestniczył? Jak pisał Henry Louis Mencken – „demokracja bywa kultem szakali wyznawanym przez osły”.
Paskudną rolę w tym festiwalu kłamstw odgrywa Kościół, którego głową w Polsce jest opłacany przez PiS, p. Rydzyk. Znaczące mniej niż mówią, a mówiące mniej niż znaczą obłudne ćwierć gesty i milczenie pp. Gądeckiego, Polaka i innych dygnitarzy. To tylko przykłady, do czego prowadzi wysługiwanie się Kościoła władzy politycznej. Myślę, że tak musieli wyglądać i podobnie przemawiać w czasach Tyberiusza – faryzeusze. Pisowcy ogłaszają, że tak dobrze jak dziś w Polsce nie było nigdy, a kto uważa inaczej, jest zdrajcą, niemieckim agentem lub pogrobowcem czasów minionych. Dokładnie taki był obraz Polski w propagandzie czasów stalinowskich. Oczywiście z zasadniczą różnicą, że wtedy był terror UB i fizyczna przemoc jako główne instrumenty władzy, ale od 1956 roku już w znacznie mniejszym stopniu. Moje pokolenie pamięta kult komunistycznych wodzów: umiłowanego prezydenta Bieruta, marszałka Rokossowskiego, przewodniczącego Zawadzkiego, towarzyszy Gomułkę i Gierka. Pisaliśmy listy do prezydenta Bieruta, dziękując mu za nasze szczęśliwe dzieciństwo. Taki sam los spotka wszystkie bez wyjątku pomniki, tablice oraz nazwy placów i ulic fałszywych zbawców narodu. Myślę, że pisowcy już przegrali walkę o głosy polskich kobiet, młodego pokolenia, lekarzy, których obraził p. Niedzielski. Może dlatego w desperackim szukaniu wyborców usiłują w absurdalnym referendum i komisji lex Tusk, atakowaniu uchodźców z Ukrainy i generalnie Ukrainy konkurować ze skrajnymi nacjonalistami i prorosyjskimi renegatami, prowadząc politykę jaskrawo sprzeczną z polską racją stanu.
Wielka fala miłości i troski pisowców o polskie kobiety i dziewczyny, widoczna między innymi na przykładzie pani Doroty z Nowego Targu, Joanny z Katowic, Izy z Pszczyny i wielu innych, zaowocowała falą pomówień, insynuacji i przemocy wobec tych dzielnych dziewczyn, które odważyły się opowiedzieć, co przeszły ze strony „obrońców życia”, małżeństwa i rodziny, wyznawców miłości bliźniego, zwolenników rejestru ciąż i klauzuli sumienia. Właśnie w stosunku do kobiet spotykamy się z wyjątkową hipokryzją. Z jednej strony największą wartością dla reżimowej propagandy jest dziecko, a z drugiej partyjny historyk, specjalista od szkolnych podręczników, delikatnie mówiąc nie najbardziej kocha dzieci, które przyszły na świat przy pomocy metody in vitro. Swoją drogą jest jakieś szaleństwo w tym uszczęśliwianiu przez religijnych fanatyków innych na siłę, zupełnie jak w Iranie, gdzie reżimowe osiłki biją kobiety, bo nie ubierają się tak, jak te osiłki im każą. Jeśli „obrońcy życia” nie chcą stosować metody in vitro, to przymusu nie ma, a jak się pojawi, to pierwszy pójdę w demonstracji pod hasłem – „Nie chcemy przymusowego zapładniania in vitro!”. Na szczęście takiego zagrożenia nie ma, za to są inne szaleństwa pisowskich fanatyków. I dlatego będę na marszu 1 października w obronie kobiet, wolności i demokracji, co jest wzajemnie, ściśle i głęboko ze sobą powiązane.
Jest wiele sygnałów świadczących o tym, że społeczeństwo ma ich dość. Wyraźnie obudzili się rolnicy, a niektórzy powiedzieli, co sądzą o polityce rolnej pisowskim dygnitarzom od rolnictwa. Na festiwalu w Koszalinie przez widownię przeszedł szum, buczenie i gwizdy, gdy ukazało się urocze, ascetyczne oblicze p. Rydzyka. Sala reagowała bezbłędnie na uwagi w stylu – „oglądam Wiadomości, bo babcia trzyma pilota”, „też byliśmy mocarstwem tylko w telewizji”, „komisja od rosyjskich wpływów powinna znaleźć rosyjski szampan”, „jeden z głosujących usłyszał, że może zagłosować jak prawdziwy patriota albo jak zdrajca”.
Przy okazji chciałbym bardzo podziękować byłemu ministrowi spraw zagranicznych Jackowi Czaputowiczowi, mojemu koledze ze strajków studenckich w Łodzi w 1981 roku, za trafną ocenę polityki zagranicznej pisowskiego lizusa p. Raua. Jest to polityka „hien i szakali”, wroga wobec Ukrainy, wystawiająca temu krwawiącemu narodowi rachunek do zapłacenia akurat w takim momencie. Wyborcze kalkulacje PiS-u niszczą fundament naszej niepodległości, polegający na sojuszu z Ukrainą i wpisują się w strategię Putina. Analogie do obrzydliwej aneksji Zaolzia w sojuszu z Hitlerem w 1938 roku są uderzające. Że też każda dyktatura musi być obrzydliwa.
I jeszcze ważna i budująca wiadomość: Lasy Państwowe rozprowadzają żołędzie, które poświęcił osobiści JP II, a papieskość tych żołędzi w specjalnym certyfikacie potwierdzili: dyrektor Regionalnych Lasów Państwowych w Białymstoku Andrzej Nowak oraz kustosz Sanktuarium w Świętej Wodzie ks. Alfred Butwiłowski. Żołędzie z dębu „Chrobry” osobiście święcił JP II w Rzymie podczas ogólnopolskiej pielgrzymki leśników, a dąb „Chrobry” rośnie obok schodów prowadzących do dzwonnicy z dzwonem JP II. Sadzonki rozprowadzane są na terenie Podlasia i okolic, a udział w ich uroczystej dystrybucji biorą tak wybitni i zasłużeni dla Polski ludzie, jak poseł Jarosław Zieliński z PiS-u (ten od confetti) i wojewoda podlaski Bohdan Paszkowski, też z PiS-u.




















