Nie oddać istotnych elementów władzy i z całych sił szkodzić rządowi Donalda Tuska, co oznacza przede wszystkim bronić obsadzonych przez pisowców stanowisk. To jest w tej chwili absolutnie podstawowy cel PiS-u. Dla nich Polska nierządzona przez Kaczyńskiego jest anomalią, nie zasługuje na nic innego, jak podpalenie i zniszczenie. Cała reszta ma charakter instrumentalny i taktyczny. Podpalanie Polski trwa od wyborów. Temu też służy używanie pp. Kamińskiego i Wąsika do podsycania nienawiści, okolicznościowe występy p. Dudy, zwłaszcza w otoczeniu wzruszających swoją pobożnością i męczeństwem uroczych małżonek w/w kryminalistów. Jacy oni wszyscy głęboko wierzący, rozmodleni, krystalicznie uczciwi. Ale to raczej polityczny i zwyczajny folklor. W swoim przemówieniu na skromnej manifestacji, jaką przegrany pisowski reżim zorganizował, coraz bardziej zniedołężniały Kaczyński powtórzył wszystkie kłamstwa pisowskiej propagandy. Nie były skuteczne w kampanii wyborczej i tym bardziej nie będą skuteczne obecnie. Na placu przed Sejmem udało się (łącznie z poparciem reżimowego związku „Solidarność” oraz niektórych struktur kościelnych) zgromadzić około 50 tys. ludzi. To jest 1/20 manifestacji, jaką zorganizowała Koalicja 15 października. Nie robi to wrażenia siły. Teraz najważniejsze – nie cofać się w obliczu kłamstwa i nienawiści, nie ustępować przed groźbami szantażu Kaczyńskiego i jego bezczelnych żądań. Trzeba odbudowywać zniszczoną przez PiS demokrację, odzyskać dla Polski zawłaszczone przez pisowców instytucje, na ile to możliwe odbierać złodziejom to, co wbrew prawu i z naruszeniem przyzwoitości zrabowali dla siebie i swojej organizacji. Każdego dnia dowiadujemy się o kolejnych pisowskich milionerach, o gigantycznej korupcji polegającej na tym, że swoich ludzi PiS umieszczało na wysokopłatnych posadach, chociaż nie mieli do tego kwalifikacji. Jednym z nich był syn Mariusza Kamińskiego zarabiający około miliona rocznie w Banku Światowym, też nie mało zarabiała żona p. Wąsika, rozwodząca się nad swoim i swojego męża męczeństwem, polegającym na rozłące z winy siepaczy Tuska i Hołowni. Syn p. Kamińskiego mówi o dumie i walce swojego ojca, porównując go do ks. Józefa Poniatowskiego i śmierci w nurtach Elstery. Mówienie o męczeństwie kryminalistów Kamińskiego i Wąsika oraz pokaz ich „umęczonych” małżonek to marny spektakl, nastawiony na kolejny mit męczenników i bohaterów na wzór „poległych” pod Smoleńskiem. Nie przypominam sobie pp. Wąsikowej i Kamińskiej, występujących w obronie szkalowanych i niszczonych przez ich mężów Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich, Kwaśniaka, Garlickiego, moich kolegów zamkniętych na miesiąc w więzieniu. Pan Duda będzie miał dużo pracy z kolejnymi ułaskawieniami tych podłych, cynicznych ludzi (i wielu innych), z których usiłuje się zrobić obrońców praworządności i więźniów politycznych. To hańba porównywać prawdziwych bojowników o wolność do sługusów Kaczyńskiego i twórców dyktatury.
Ale p. Dudę czeka jeszcze najważniejsze ułaskawienie sprawcy wszelkiego zła dyktatury – Kaczyńskiego. „Po ośmiu latach funkcjonowania patologicznego monstrum, jakim były rządy Kaczyńskiego, jego twórca chce uniknąć rozliczenia. Ucieka od odpowiedzialności. To on jest głównym odpowiedzialnym za liczne patologie rządów PiS. Za rozwalenie państwa, degradację kultury, edukacji i nauki, za patologię w spółkach skarbu państwa i za podsycanie nienawiści między Polakami, aż do podziału na dwa wrogie obozy. Kaczyńskiego nie może ominąć sąd. Na razie osądziły go miliony wyborców i odcięły od rządzenia wszystkim. Bez pokazania i osądzenia przestępstw, za które Kaczyński osobiście odpowiada, nie skończy się w Polsce czas paranoi.” (Jerzy Domański, „Trzeba umieć przegrywać”, „Przegląd”, 8-14. 01. 2024 r.). Okazuje się, że jakieś pociotki Obajtka i sam Obajtek, Sadurska, dygnitarze z Lasów Państwowych, funkcjonariusze propagandy: Kłeczek, Rachoń, Pereira, Ogórek itp. zarabiali niewyobrażalne pieniądze za szerzenie kłamstwa i nienawiści. System polegał na tym, że jego ludzie obok bezkarności pobierali duże pieniądze za nic, np. podstawianie krzeseł gościom w programie Ziemkiewicza. Tak dużo i z przejęciem mówiący o prawie, przyzwoitości, wolności p. Duda ułaskawił pp. Ziemkiewicza i Ogórek z zapłacenia grzywny w procesie cywilnym, co jest krzywdą pokrzywdzonych. Dlatego jeśli nie uda się odsunąć go od władzy wcześniej, to po zakończeniu haniebnego urzędowania stanie przed sądem.
Wydaje mi się, że ulegający wyraźnemu nasileniu pisowski scenariusz wygląda tak: za wszelką cenę dążyć do maksymalnego napięcia, zwalczać wszelkimi sposobami obecny rząd i wszystkie instytucje niezależne od PiS-u. Dążyć do wywoływania napięć, protestów, tumultów i burd, aby uniemożliwiać realizowanie reform społecznych, zwłaszcza służby zdrowia i podnoszenia poziomu życia, destabilizować sytuację w każdym możliwym miejscu i liczyć na to, że wydarzy się coś, co pozwoli dorwać się do władzy. Dodatkowy wkład Kaczyńskiego to nieustannie atakować Donalda Tuska jako sprawcę wszelkiego zła. Wynika to z osobistego kompleksu Kaczyńskiego, który po raz kolejny przegrał sromotnie walkę o władzę z Tuskiem, i który żyje chęcią rewanżu, na jaki z powodu własnego ograniczenia nie ma szans. Nasila się ze strony upadłego reżimu propaganda przedstawiająca rządy Donalda Tuska jako agenturę niemiecką, a całą Unię jak rządzoną z Berlina. Jest to efektem coraz bardziej staczającego się w obłęd Kaczyńskiego i prowadzi do utraty kontaktu z realiami epoki.
Jednym z objawów obłędu starzejącego się Stalina był jego artykuł w „Prawdzie”, w którym z niejasnych powodów dyktator jako wielki językoznawca ogłosił, że zmiana bazy, czyli stosunków ekonomicznych, pociąga w prawdzie zmiany w świadomości, ale nie dotyczą one języka. Czyli np. we Francji zarówno robotnik, jak i kapitalista mówią po francusku i tak samo będzie w ZSRR po ostatecznym zwycięstwie komunizmu, język rosyjski pozostanie. Odkrycie to, świadczące o nasilającej się paranoi Stalina, zostało okrzyknięte jako kolejny dowód jego geniuszu, domagano się na wiecach i w prasie aresztowania gruzińskich językoznawców starej szkoły (ostatecznie Stalin kazał zostawić ich w spokoju), na Zachodzie uznano, że dyktator oszalał. Co niedługo się potwierdziło. Teoria Kaczyńskiego o rządzonej z Berlina Unii i Polsce jako niemieckiej prowincji, zlikwidowaniu naszego państwa i narodu przez Tuska jest przejawem postępującego obłędu coraz bardziej niedołężnego Kaczyńskiego. Polska ma służyć pisowcom do bogacenia się i leczenia kompleksów. Dla przeciwników są represje, których skala zależy od stopnia sprzeciwu i niezgody na pisowski reżim. Panowie Kamiński i Wąsik byli wiernymi, dyspozycyjnymi pachołkami Kaczyńskiego, czołowymi aparatczykami jego rządów i dlatego należy im się bezkarność. W tym duchu wystąpił też p. Duda, wydając oświadczenie powielające pisowskie kłamstwa o walce panów W. i K. z korupcją, więźniach politycznych i ich walce o wolność. To, co obserwujemy, to próba sił pomiędzy demokratycznym państwem prawa a autorytarnym reżimem, który nie może pogodzić się z dość banalną prawdą, że w wyniku wolnych wyborów – chociaż nieuczciwych i stronniczych w takim stopniu, że pisowcy nie przypuszczali, iż mogą ich nie wygrać – utracił władzę. Kaczyński odchodząc starał się zabetonować swoje rządy przy pomocy pozostawionych w rękach PiS-u tak wielu ważnych instytucji, że wydawało się, iż odbudowanie demokracji nie będzie możliwe. Po raz kolejny okazało się jednak, że zwolennicy dyktatury byli nieudolni, przegrali z Donaldem Tuskiem i Koalicją 15 października. Wkraczamy być może w decydującą walkę z nacjonalizmem o przywrócenie w Polsce wolności, chyba znacznie to trudniejsze niż w 1989 roku?




















