Istnieje wiele szkodliwych bredni w polskim życiu publicznym. Wiele z nich z jakąś samobójczą konsekwencją powiela się i rozpowszechnia w mediach. Mówiąc „media” mam na myśli rzeczywiste środki przekazu i dziennikarzy, a nie reżimowe propagandówki, które nie tylko ja od czasu do czasu nazywam „szczujnią”. Jedną z takich „mądrości”, która zatruwa świadomość i jak każde prawie kłamstwo działa na korzyść pisowców, jest twierdzenie, że nie można już być antyPiS-em, że to już nieaktualne, szkodliwe, że istotny jest program i że nic nie zastąpi debaty programowej. Wybory w Rzeszowie oraz w wielu innych gminach pokazały, co warte są wszelkie tego typu „mądrości”. Pisowcy przegrali, bo społeczeństwo ma już serdecznie dość PiS-u, jego pychy, korupcji, kłamstwa, bezczelności i hipokryzji.
Społeczeństwo ma już serdecznie dość cwaniaków i krętaczy, przyssanych do budżetu tych wszystkich obajtków, misiewiczów, rydzyków, sasinów, witkowych, terleckich. Całego legionu szwagrów, żon, partnerek, pociotków dobrej zmiany, którzy nic nie umieją, na niczym się nie znają, niewykształconych, prymitywnych, prostackich, ale bardzo lubiących publicznie prezentować swoją pobożność. Takich polskich faryzeuszy. Za to niezwykle sprawnych w lizusostwie i w wyciąganiu ręki po budżetowe pieniądze w spółkach skarbu państwa, radach nadzorczych, funduszach, ministerstwach, różnego typu kontrolowanych przez PiS instytucji. Polacy najwyraźniej mają dość doradców p. Dudy nie wiadomo od czego, objawień towarzysko-kulinarnych jak p. Przyłębska oraz obrońców pokrzywdzonych jak p. Staroń, która ujawniła kim jest i co reprezentuje oraz gruntownie i na długo skompromitowała popierających ją polityków. Nadaje się na wysoki urząd RPO tak mniej więcej jak p. Pawlak na RPD przemawiający w koszulce z płodem otoczonym kształtem serca, co jest niezgodne z elementarną wiedzą z embriologii, bowiem płód u ssaków leży w macicy. Sądząc po wystąpieniu i ikonografii na koszulce, główną troską p. Pawlaka jest zmuszenie kobiet do rodzenia umierających lub zdeformowanych płodów, co dobra zmiana nazywa cynicznie i obłudnie „obroną życia nienarodzonych”. Życie narodzonych już ich – sądząc po zachowaniu w stosunku do protestujących w sejmie niepełnosprawnych – raczej nie interesuje. Okazuje się, że wołanie: „precz z PiS-em”, albo w wersji indywidualnej: „Czarnek idź precz” jest znacznie bardziej nośne, niż z natury swojej trudniejsze i mało konkretne programy. To jedyny moim zdaniem program, który dziś może zjednoczyć opozycję i doprowadzić Polskę do wolności to zakończenie koszmarnych rządów dobrej zmiany. Wolałbym, aby wszyscy symetryści, którzy tak uczenie rozwodzili się nad tym, że nie wystarczy być antyPiS-em, na jakiś czas ograniczyli swoją społeczną aktywność. Hasło: „precz z PiS-em” jest moim zdaniem najlepsze, bo najbardziej skuteczne dla odzyskania wolności.



















