Ujemne oprocentowanie lokat

0
REKLAMA

Marek ZuberCzy grozi nam ujemne oprocentowanie lokat bankowych? Nie jest to jeszcze pewne. Ale pogłoski o analizach przeprowadzanych w tej sprawie w kilku bankach działających w Polsce wskazują na to, że nie możemy takiej sytuacji wykluczyć.
Nastały ciężkie czasy dla wszystkich tych, którzy preferują bezpieczne formy oszczędzania. Szczególnie dotyczy to zwolenników lokat bankowych. Zobacz lokata bankowa ranking. Ich oprocentowanie jest na najniższym poziomie w historii. Jeszcze w zeszłym roku średnie oprocentowanie lokat rocznych spadło poniżej 1,0%. Tak źle nigdy nie było. Mało tego. Ponieważ inflacja jest wyraźnie wyższa, to po raz pierwszy od zmian ustrojowych początku lat dziewięćdziesiątych zeszłego wieku realny zysk z lokat jest ujemny. Czyli realnie tracimy. Za posiadane na lokatach środki, pomimo dopisywania do nich oprocentowania, jesteśmy w stanie średnio kupić coraz mniej.
Jeśli mamy pieniądze w banku, to na odsetki możemy liczyć tylko w przypadku lokat. Bo oprocentowanie rachunków bieżących już od dawna w zasadzie jest zerowe. A uwzględniając fakt, że jednocześnie mamy coraz mniej darmowych kont, to za trzymanie pieniędzy w banku na rachunku netto musimy płacić. Jedyną szansą były zatem lokaty. Ale niewielkie ich oprocentowanie zaczęło skłaniać do coraz powszechniejszej rezygnacji z tego produktu. Z jednej strony cały czas rośnie ilość pieniędzy, jaką trzymamy w systemie bankowym, w lutym przekroczyliśmy bilion złotych, z drugiej spada zaś zsumowana wartość lokat. Taki proces obserwujemy od kilku lat, ale w zeszłym roku, kiedy Narodowy Bank Polski obniżył główną stopę, stopę referencyjną, prawie do zera, ten proces się nasilił. Obniżki stóp wpłynęły bowiem jeszcze bardziej na obniżenie oprocentowania lokat. W efekcie w roku 2020 ich wartość spadła o ponad 100 mld złotych. Czyli pieniądze w bankach cały czas trzymamy, ale nie opłaca nam się ich blokować tworząc lokaty, skoro ich oprocentowanie jest minimalne. Tym bardziej, że od przypisanych odsetek trzeba jeszcze zapłacić podatek Belki.

Ale to nie koniec problemów. Otóż dwa tygodnie temu rynek obiegła informacja o tym, że kilka banków zaczęło analizować wprowadzenie ujemnego oprocentowania lokat. Czyli bank będzie nam potrącał jakąś kwotę od pieniędzy trzymanych na lokacie.
Gdyby ktoś dziesięć lat temu wspomniał o takiej możliwości, powiedzielibyśmy, że to czyste science fiction. Ale nie dzisiaj. Ujemne oprocentowanie jest już bowiem faktem w wielu bankach w strefie euro. Czy zatem i nam realnie grozi takie rozwiązanie?
Prawdę mówiąc tak. Trzeba jednak zwrócić uwagę na kilka kwestii. Po pierwsze, dość jednoznacznie na pogłoski o pracach nad ujemnym oprocentowaniem lokat zareagował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Otóż Urzędowi takie rozwiązanie do gustu by nie przypadło. Czy jednak oznacza to, że zdecydowałby się na jakieś ostre działanie? To już zupełnie inna kwestia. Na razie prezes UOKiK zapewnił, że się na ujemne oprocentowanie nie zgodzi.
Po drugie, w wielu przypadkach ujemne oprocentowanie nie będzie wcale niczym nowym. Bo już dzisiaj sporo klientów de facto jest w takiej sytuacji. Jeśli płacą oni za rachunek bankowy, a nie da się założyć lokaty bez posiadania rachunku, i jednocześnie wartość zgromadzonych przez nich na lokatach środków nie jest duża, to może się okazać, że zysk z lokaty jest wyraźnie mniejszy niż koszt rachunku. Czyli właściwie już dzisiaj „oprocentowanie” jest ujemne.

REKLAMA (3)

Po trzecie wreszcie, ujemne oprocentowanie dotyczyłoby zapewne jakiś większych środków. Czyli do jakieś kwoty, na przykład do stu tysięcy złotych odsetki by były, w najgorszym razie zerowe, a dopiero powyżej tej kwoty bank kazałby sobie płacić. Tak jest w każdym razie we wspomnianych już przeze mnie rozwiązaniach stosowanych w strefie euro.
Na koniec jeszcze jedna kwestia. Właściwie dlaczego coś takiego jest w ogóle brane pod uwagę? Ano dlatego, że bankom w ostatnim roku wyraźnie spadły zyski. Jest to przede wszystkim efekt obniżek stóp procentowych. Zyski spadły pomimo bezprecedensowego wzrostu różnego rodzaju opłat, prowizji czy też marż. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, dokładnie w okresie luty 2019 – luty 2020, usługi finansowe podrożały aż o 50%. Ale to tylko trochę poprawiło sytuację. Banki mają nadpłynność, czyli mają więcej środków niż są w stanie dać na kredyty i pożyczki. Załamanie gospodarki nie sprzyja braniu nowych kredytów i pożyczek. W dodatku mamy „drukowanie pieniądza”, czyli w systemie pojawia się go więcej. A skoro nie ma co z nim zrobić, banki nie są w stanie na nim wystarczająco dużo zarobić, to chcą zniechęcić do jego utrzymywania.
I jeszcze jedno. Wiele razy pisałem o tym, że z ostatnią obniżką stóp procentowych, dokonaną przez Narodowy Bank Polski rok temu, się nie zgadzam. Uważam ją za błąd. Owszem, pomaga ona na przykład taniej pozyskiwać środki przez skarb państwa, ale niesie także ze sobą wiele problemów i negatywnych skutków. Ewentualne ujemne oprocentowanie lokat, po już obserwowanym mocnym podrożeniu usług finansowych, byłoby jednym z nich.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze