Walka trwa

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Wybory się zakończyły, ale walka trwa. Walka o Polskę demokratyczną, wolną, umocowaną we wspólnocie europejskiej i atlantyckiej, rozwijającą się ekonomicznie w dalszej perspektywie, być może także o Polskę niepodległą. Obecny rząd jest być może atrakcyjnym partnerem dla Donalda Trumpa, ale już niekoniecznie dla jego demokratycznych następców, o czym warto pamiętać.

Podobnie jak o tym, że Unia jest organizacją państw demokratycznych, jak cała wspólnota atlantycka, chociaż zdarzały się tu i zdarzają pewne wyjątki. Czy Polska ma do nich należeć? – wolałbym nie sprawdzać. Twierdzenie, że ostatnie wybory były najważniejsze od 1989 roku jest prawdziwe, ale tylko do pewnego stopnia. Te wybory nie okazały się rozstrzygające. Byłyby najważniejsze, gdyby zakończyły panowanie pis-owskiego reżimu, albo jego umocnienie i uwiecznienie na wzór węgierski, turecki czy białoruski. Takie nie były. PiS jest osłabiony, grzęźnie w coraz bardziej skandalicznych aferach, ale demokracja w Polsce nie zwyciężyła. Być może pis-owska próba opanowania senatu będzie desperacką próbą zmiany wyniku wyborczego przy pomocy przekupstwa lub podległych sobie ludzi, co może doprowadzić do trudnych do przewidzenia następstw. Wielokrotnie dyktatury próbowały fałszować wybory przy pomocy różnych manipulacji i często kończyły w niezbyt przyjemny dla siebie sposób. Jak będzie tym razem przekonamy się wkrótce. Zgłoszenie Karczewskiego na stanowisko marszałka senatu, gdy nie ma tam pis-owskiej większości, może świadczyć o niepogodzeniu się z wynikiem wyborów, albo jest specyficznym poczuciem humoru lub jakąś dziwaczną próbą zastraszenia demokratycznej opozycji?
Najistotniejsze są oczywiście wybory prezydenckie, od których dzieli nas z grubsza pół roku, a kampania wyborcza właśnie się rozpoczyna. Następne będą za 3 lata i będą to wybory parlamentarne oraz samorządowe. Daruję sobie ocenę p. Dudy, który z oczywistych względów nie zasługuje na to, aby nadal pełnić ten wysoki urząd, i który zapisał się najgorzej, jak mógł i potrafił. Wybory prezydenckie stały się okazją dla p. Schetyny do próby uratowania swojej funkcji już nie lidera opozycji, którym być przestał, ale przewodniczącego PO, którym nadal pozostaje. Schetyny nie interesowało raczej pokonanie PiS-u, w każdym razie nic na to nie wskazywało, ale utrzymanie się na stanowisku. Częste są opinie, że woli partyjkę 15-procentową, ale własną, niż wielką, ale niezależną. Gdyby nieco inaczej konstruował listy, nie pod kątem własnego „przywództwa”, lecz pokonania „dobrej zmiany”, cel ten był najpewniej osiągalny. Trudno oczekiwać entuzjazmu w walce o demokrację od kogoś, kto zajmował się przez wiele lat niszczeniem demokracji, wyrzucaniem ludzi, rozwiązywaniem struktur i mianowaniem komisarzy po to, aby sprawować niepodzielną władzę w partii. Dziś, gdy głównym problemem w PO jest Schetyna, warto się zastanowić, jak do tego doszło i dlaczego przez tyle lat tak wielu inteligentnych i przyzwoitych ludzi tolerowało ten stan rzeczy? Nie ma to już i tak większego znaczenia (może czas na refleksję nadejdzie w spokojniejszych czasach?), decydują się losy Polski i po raz kolejny od wyniku wyborów zależy bardzo wiele, a losy demokracji przede wszystkim. Nie wydaje mi się, żeby pomysł szybkiego ogłoszenia, kto będzie kandydatem PO w wyborach prezydenckich był dobrym pomysłem. Przecież chodzi tylko o to, by Schetyna utrzymał możliwie długo swoje stanowisko, zyskał na czasie i miał argument, że najpierw trzeba wygrać wybory prezydenckie, bo nie zmienia się przywództwa w trakcie kampanii. Wykona kilka oszukańczych zabiegów, będzie starał się przekupić ewentualnych kontrkandydatów, kilku zastraszyć, obiecywać itp. Nie bardzo ma czym płacić, ale stanowisk w partii i w komisjach jest trochę, a jak zyska cenny czas, to potem porachuje się z przeciwnikami. W takich gierkach i porachunkach jest mistrzem.
Najlepiej byłoby, gdyby opozycja demokratyczna wystawiła wspólnego kandydata, o tym należy rozmawiać, a dopiero jak te rozmowy nie doprowadzą do sukcesu, to pierwsza tura będzie czymś w rodzaju prawyborów, w których siłą rzeczy największe szanse na wejście do drugiej tury ma kandydat PO. Dlatego tak ważne jest, aby nie spieszyć się z zablokowaniem rozmów pomiędzy partiami poprzez przedwczesne i dodatkowo mogące doprowadzić do „spalenia” zgłaszanie własnego kandydata. Leży to tylko w osobistym interesie p. Schetyny. Tę kandydaturę powinno zgłaszać już nowe kierownictwo PO.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze