Wbrew racji stanu

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Wszystkie te, wydawałoby się, osiągnięte już ostatecznie i nieodwracalne, narodowe cele zostały zakwestionowane lub zaprzepaszczone przez rządy PiS i działania całkowicie sprzeczne z polską racją stanu. Polska nie jest już demokratycznym państwem prawa, a monopartyjną dyktaturą, wolności i swobody obywatelskie są zagrożone i często łamane przez niepodlegający w gruncie rzeczy istotnej kontroli reżim.
W ostatnim czasie propaganda rządowa podejmuje wymyślony i całkowicie absurdalny problem niemieckich reparacji wojennych, co stanowi jeden z elementów kwestionujących naszą obecność w Unii Europejskiej i może doprowadzić do zakwestionowania naszych granic. Nieodwracalność zmian terytorialnych po II wojnie światowej jest jednym z fundamentów europejskiego pokoju i ładu międzynarodowego, a znaczenie granicy polsko‑niemieckiej jest szczególnie ważne, biorąc pod uwagę wielkość i rolę Polski oraz Niemiec.
Politycy i propagandyści PiS, kierowani – jak zawsze twierdzą – patriotycznym wzmożeniem i narodowym dobrem, od pewnego czasu (choć nie po raz pierwszy) zaczęli podnosić kwestię, rzekomo niezałatwioną, niemieckich odszkodowań za II wojnę światową i nazistowską, niemiecką okupację. Te odszkodowania o wartości kilku krajowych budżetów należą nam się – ich zdaniem – jako oczywiste i PiS‑owscy „patrioci”, jako jedyni prawdziwi Polacy, mają mandat do ich żądania. Jasne jest też dla nich, że gdy ktoś uważa inaczej, jest zdrajcą, folksdojczem, renegatem i nie ma prawa należeć do narodowej wspólnoty, której granice określa PiS, a konkretnie J. Kaczyński.
Jest to dość prymitywna propaganda na użytek wewnętrzny, bo żadnych odszkodowań Niemcy oczywiście nie zapłacą – rzecz cała jest dawno zamknięta w efekcie wszystkich dwustronnych i międzynarodowych traktatów oraz stanowiska poprzednich rządów, zwłaszcza PRL. Można bardzo nie lubić PRL, ale nasz kraj był wówczas podmiotem prawa międzynarodowego i kwestionowanie tego faktu jest bezprawne. Tutaj chodzi moim zdaniem przede wszystkim o moralny szantaż wobec przeciwników PiS, wart tyle samo, ile szantaż wobec polityków odwołujących się do Unii w obronie demokracji i swobód obywatelskich.
Podnoszenie kwestii niemieckich odszkodowań oznacza jednak także (i już odzywają się takie głosy w Niemczech) zakwestionowanie traktatów polsko‑niemieckich, w tym poczdamskiego, a to oznacza zakwestionowanie granic. Nie będzie to raczej zakwestionowanie granic na korzyść Polski i małe są szanse, że Bundesrepublik Deutschland odda nam Łużyce i Miśnie. Pomijam głosy idiotów, że możemy oddać Szczecin, jeśli Niemcy zapłacą odszkodowania, ale generalnie PiS‑owska teza, że Niemcy de facto rządzą i decydują o Unii Europejskiej, a więc odszkodowania od Niemiec są odszkodowaniami od Unii, która pośrednio skorzystała na polskiej krzywdzie, jest kolejnym głosem przeciwko naszej obecności w UE. Grozi nam więc scenariusz opuszczenia Unii, a być może w dalszej perspektywie także NATO i postawienie się oko w oko z Rosją z kwestionowanymi granicami zachodnimi. To PiS‑owska droga do kolejnych i być może ostatecznych rozbiorów Polski, do których mogą doprowadzić najwięksi „patrioci” skupieni wokół Kaczyńskiego, Rydzyka i „niepokornych” mediów.
Sondaże wskazują na poparcie dla PiS sięgające prawie 50%, ale w tym samym czasie odbyły się wybory w Nowogródku Podlaskim i Starogardzie Szczecińskim, gdzie PiS przegrało sromotnie, osiągając wyniki odpowiednio 3 i 10%, sprawdzianem popularności tej partii był także występ Pietrzaka w Opolu – puste ławki, zamówieni klakierzy, totalna klapa. Uważam, że takie sondaże to przygotowanie do sfałszowania wyborów, aby PiS miał alibi dla fałszerstwa.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze