Okazuje się, że dzisiaj największymi ogniskami zakażeń koronawirusa w Polsce są przyjęcia weselne. Przykładem jest Nawojowa pod Nowym Sączem, gdzie zaraziło się co najmniej 150 osób, ale i w powiecie tarnowskim ponad 40 weselników trafiło na kwarantannę.
Co robić? Nie robić wesel? Oczywiście, to byłoby najprostsze wyjście, gdyby było możliwe w znacznie dłuższej perspektywie. Przecież nie da się zawiesić na kołku wszystkich planów życiowych, całego życia, tym bardziej, że nikt na świecie nie wie, jak długo ten kołek byłby potrzebny.
Wprawdzie Główny Inspektor Sanitarny przygotował zbiór wytycznych, które mają obowiązywać podczas wesel, lecz to nie stanowi pełnej gwarancji zachowania zdrowia. Wytyczne o tym, że stoły mają stać w odległości dwóch metrów, a goście nie mogą siedzieć naprzeciw siebie, w sumie niewiele znaczą. Co z tego, że goście zachowują bezpieczny dystans przy stole, gdy potem, gdy już od stołu odejdą, stoją obok siebie? Mało tego, niektórzy nawet tańczą ze sobą, a GIS tańców nikomu nie zakazuje…
Co robić? Nie robić wesel? Wesela są i będą, bez względu na wszystko. Nie sposób na dłużej zatrzymać życia. Ale nadal na te przyjęcia będzie przychodził nieproszony gość. Niebezpieczny, skryty weselnik, z okazałą koroną na głowie.





















