Wkurzeni

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

W zasadzie na wszystkich i wszystko. Przede wszystkim na obecnych posłów i senatorów, oczywiście ministrów, prezydentów miast (zwłaszcza dużych) w mniejszym stopniu, ale też radnych, przede wszystkim radnych w dużych miastach i sejmikach. „Wkurzonych” mało interesują wójtowie i radni małych miejscowości, zwłaszcza gmin, bo „wkurzeni” mają duże ambicje. „Wkurzeni” nienawidzili prezydenta Komorowskiego jako sprawcę wszelkiego zła. Nie jest jasne, czy nienawidzą Komorowskiego nadal i nie jest jasny ich stosunek do prezydenta – elekta Dudy. Na ten temat „wkurzeni” milczą. Nie jest też jasny stosunek „wkurzonych” do PiS‑u i do Kościoła…
Można chyba zaryzykować twierdzenie, że generalnie „wkurzeni” nienawidzą niewkurzonych, czyli wszystkich tych, którzy uważają, że Polska nie jest takim najgorszym miejscem na ziemi, że się rozwija, buduje i da się w niej żyć. Dla „wkurzonych” nie do przyjęcia jest twierdzenie, że jesteśmy jednym z najbardziej rozwijających się krajów w Europie, że spada bezrobocie, a rośnie PKB, że mamy wiele autostrad, do ubikacji na dworcu i w pociągu da się wejść, w restauracjach można zamówić obiad i się nie otruć, w szpitalach i przychodniach nie wszyscy umierają, a żołnierze umieją strzelać, mamy też dobre czołgi, karabiny i samoloty, przed podobnymi jak na Zachodzie domami stoją nie same tylko rzęchy oraz małe fiaty i syrenki, a w biurach podróży przebywają nie tylko mający zamiar uciec do szczęśliwej Anglii.
„Wkurzeni” do niedawna nie mieli lidera, bo co to za lider Kaczyński, który niby był liderem, ale od dawna jest posłem, też jakiś czas rządził i coś kręci – a to w sprawie Smoleńska, a to o jakichś nikomu niepotrzebnych rocznicach. Niby jest wkurzony, ale stanowczo za mało i nie wiadomo, czy nie okłamie, jak to ma w zwyczaju? Rok 1920, pomnik drugiego Kaczyńskiego albo powstanie warszawskie nie obchodzą „wkurzonych” – oni chcą, aby Polska spełniła ich żądania od razu wszystkie, a jak nie, to się jeszcze bardziej wkurzą.
„Wkurzeni” wreszcie mają swojego lidera – to p. Kukiz. On mówi jasno: wszystkich pogoni, wprowadzi okręgi jednomandatowe i się usunie, albo się zobaczy? Jak Kaligula, który też kilka razy się „usuwał”, a w każdym razie to zapowiadał, zaś potem zwykle usuwał innych. Kukiz mówi jasno i nic nie kręci. On doprowadzi do tego, że „wkurzeni” będą rządzić, bo to oznacza, że oni „wezmą Polskę”, nikt nie będzie musiał wyjeżdżać, bo każdy będzie miał pracę i od razu będzie zarabiał przynajmniej dwie średnie krajowe. To takie proste: wystarczy podnieść rękę w Sejmie, a posłowie obecni, którzy najbardziej wkurzają „wkurzonych”, nie chcą tego zrobić. No to się ich pogoni… Jak ktoś skończył 40 lat, to paszoł won. Dla Kukiza zrobi się wyjątek, bo on jest potrzebny i musi zostać, jak kilku wodzów w historii.
Jak można mówić, że wkurzeni nie mają programu? Oni muszą mieć pełną władzę i dopiero wtedy pokażą, a zwłaszcza pokaże Kukiz. Na razie „pogonił” Komorowskiego, pisząc, że wcale nie ma ładnego życiorysu, że ta jego walka z komunizmem to lipa, a wyszedł z obozu internowanych na przepustkę, bo miał teścia ubeka. O mnie przez piętnaście lat powtarzał, a za nim krynica prawdy i patriotyzmu, czyli „Gazeta Polska”, że byłem tw Leopoldem, zwyczajnym kapusiem, donosicielem i sprzedawczykiem, a moja walka z komunizmem to pic na wodę.
„Wkurzeni” mają zdumiewająco dobrą prasę. Właściwie wszyscy chwalą ich lidera i oczywiście samych „wkurzonych”. Pochylają się nad jednomandatowymi okręgami, które oznaczają zmiecenie ze sceny wszystkich partii poza dwiema, nie mogą się nachwalić „zbuntowanej” młodzieży, która dochodzi do głosu. W kwestii „wkurzonych” milczy PiS, jakby przeczuwał, że mogą skoczyć do gardła samemu Jarosławowi Mądremu. Zapowiedzią takiej zbrodniczej herezji był wzruszający list, jakim p. Kukiz potraktował jeden z pisowskich mózgów, p. Pawłowicz, chlubę odrodzonego parlamentaryzmu.
Wielu chwali „wkurzonych”, z reguły ci sami dają dobre rady Platformie. Co jedna rada to lepsza. P. Smolar radzi, aby na czele PO stanął Komorowski, a p. Gowin poleca nam Schetynę. Nawet ten redaktor, który ogłosił, że się nie zgadza, aby „jego” podatki szły na opłacenie bramek na autostradach, by ludzie nie mdleli w korkach, tak zawsze krytyczny, ironiczny i piekielnie inteligentny i wyczulony na każdą głupotę, milczy o „wkurzonych”. Widocznie uważa, że mają rację.
Na razie wszyscy lub prawie wszyscy zachwycają się Kukizem, a „wkurzeni” wydają się być ostatnią nadzieją i jedyną szansą na zmianę. Na nieśmiałe pytanie: czy zgodziłby się być wicepremierem przy premierze Kaczyńskim, p. Kukiz skromnie odpowiedział: „a dlaczego nie premier Kukiz i wicepremier Kaczyński”? Zaiste człek skromny, kulturalny, pełen empatii, ewangelicznej miłości i franciszkańskiej pokory…

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze