Wskaźniki optymizmu i koniunktury

0
Marek Zuber
REKLAMA

Produkt Krajowy Brutto, produkcja przemysłowa czy sprzedaż detaliczna to tzw. wskaźniki twarde. Opisują one to, co naprawdę wydarzyło się w gospodarce. Nawet jeśli wskaźniki te są liczone z pewnym przybliżeniem, to pokazują fakty. PKB poznajemy dwa, trzy miesiące, w zależności od kraju, po kwartale, którego dotyczy. Produkcję przemysłową czy sprzedaż detaliczną dwa, trzy tygodnie po zakończeniu miesiąca, o którym mówią. A zatem poznajemy historię, to, co się już wydarzyło. Trudno zresztą, żeby było inaczej, skoro bazujemy na faktach. Na twardych danych. Na czymś, co miało miejsce. Historia jest oczywiście ważna. Nas jednak najczęściej interesuje to, co będzie. Przyszłość.
Jeśli ktoś mnie pyta dzisiaj o polską gospodarkę, to nie o to, co się w niej wydarzyło, ale o to, co się wydarzy. Czy wejdziemy w recesję? Czy bezrobocie jeszcze wzrośnie? Czy mamy szanse, aby nasza sytuacja się poprawiła? Dane historyczne pomagają nam w ocenie możliwych zdarzeń w przyszłości. Poddajemy je bowiem odpowiedniej analizie. Wszystko po to, żeby na ich podstawie próbować przewidywać. Szukamy jakichś zależności, trendów, powtarzalności. Tworzymy modele. Problem w tym, że po pierwsze one bardziej są w stanie opisać nam perspektywę dłuższego terminu niż najbliższych miesięcy, a po drugie nie bardzo potrafią odpowiedzieć na pytanie, kiedy zaczną się zmiany. A nawet jeśli coś nam z tej analizy wychodzi, to chcielibyśmy potwierdzenia w rzeczywistości. Chcielibyśmy wiedzieć, czy już mamy dołek, czy już zaczyna się poprawa, czy też jeszcze sytuacja będzie się pogarszać?
I tu właśnie pojawia się koncepcja wskaźników optymizmu i koniunktury. W ich przypadku bazujemy nie tylko na twardych informacjach, ale także na odczuciach, oczekiwaniach, czyli ogólnie na psychologii. Decyzje konsumentów i przedsiębiorców w wielkiej mierze zależą od tego, czy się oni boją, czy są nastawieni optymistycznie do rzeczywistości, czy też nie. Psychologia w znacznej mierze steruje naszymi decyzjami.
Wskaźniki optymizmu i koniunktury będą zatem bazować na różnego rodzaju ankietach wykonywanych wśród przedsiębiorców, konsumentów czy właścicieli firm. Odpowiadają oni na pytania dotyczące zamówień, zatrudnienia czy zapasów, jeśli mówimy o przedsiębiorcach i managerach, albo na przykład dochodów i perspektyw ich wzrostu, jeśli mówimy o konsumentach. Pytań jest sporo, wszystko po to, żeby spróbować odpowiedzieć na pytanie, czy ogólny klimat wśród badanych podmiotów się poprawia, czy pogarsza. Jeśli wiemy, że na przykład przedsiębiorstwa mają sygnały o możliwym wzroście zamówień, to znaczy, że w gospodarce będzie lepiej. A właściwie, że już się polepsza. Jeśli konsumenci spodziewają się wyższych zarobków, to zapewne będą skłonni więcej wydawać. Mogą zacząć już dzisiaj, bo sama perspektywa większych pieniędzy do dyspozycji może ich do tego zachęcić.
Wskaźniki publikowane są co miesiąc i podawane w punktach. Na bazie ich odczytów, porównując wyniki z poszczególnych miesięcy, możemy określić obecny stan i, co najważniejsze, perspektywy na przyszłość. A o to nam przecież chodzi. Dzięki nim zatem można lepiej prognozować, co się wydarzy w gospodarce. A zatem także na przykład na giełdzie. Oczywiście nie ma pewności, że wskaźniki przełożą się na realia. To, że konsument myśli, że mu się poprawi, nie oznacza, że poprawi mu się na pewno. Zawsze może wydarzyć się coś nadzwyczajnego. Ale dobrze liczone wskaźniki na poprawnych, sensownie określonych próbach badawczych zazwyczaj mają później potwierdzenie w twardych danych makroekonomicznych.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze