Katarzyna i Jerzy
– Rozwiodłam się, gdy Jurek miał zaledwie rok, uciekłam od męża, który był tyranem i wyliczał każdą złotówkę, jaką dawał na dziecko i dom. Zaraz po studiach zostałam przedstawicielem handlowym w dużej firmie. Po urodzeniu syna zrezygnowałam z pracy, na szczęście po rozwodzie znowu mnie tam przyjęto. Łatwo nie było, bo dużo podróżowałam, ale z pomocą rodziców udawało się zapewnić maluchowi opiekę. Chłopiec rósł, poszedł do szkoły, skończył studia, jest budowlańcem. Gdy zaczął zarabiać wyłożyłam kawę na ławę. Zażądałam wprost, żeby wyprowadził się z domu. Było to dla mnie o tyle ważne, że poznałam mężczyznę, chciałam, żeby ze mną zamieszkał. Uważałam, że po 25 latach niańczenia syna należy mi się trochę wolności. Były kłótnie, wylewanie żalów, pretensje, ale postanowiłam, że nie odpuszczę. Wiem, że syn dobrze zarabia, mimo to zaproponowałam, że jak wynajmie mieszkanie, to razem z moim partnerem będziemy mu za nie płacić przez jakiś czas. Nic to nie dało, więc podjęłam bardziej radykalne działania. Pokój Jerzego ma osobne wejście, udało się uniemożliwić mu dostęp do reszty mieszkania. Wydawało mi się, że jak nie będzie miał toalety czy kuchni, szybciej podejmie decyzję o wyprowadzce. Nic bardziej mylnego! Po kilku miesiącach odcięłam mu prąd, a po kilku kolejnych ogrzewanie. Serce mi się krajało, gdy na dworze był mróz, ale wiedziałam, że nie mogę się cofnąć. Zimą pomieszkiwał trochę w hotelu, albo u jednego z przyjaciół, jednak gdy zrobiło się ciepło, wracał do domu – opowiada Katarzyna.
Taka sytuacja trwała trzy lata. Matka i syn prawie nie rozmawiali, rzadko się widywali. – Słyszałam przez ścianę, że coś tam robi w pokoju, martwiłam się, gdy kaszlał nocami, gdy był chory. Gdy zdarzyło się nam czasem porozmawiać, odnosiłam wrażenie, że nie zachowuje się normalnie. Martwiłam się, czy nie jest głodny, zastanawiałam, gdzie się myje, gdzie pierze swoje ubrania. To był dla mnie bardzo trudny czas, ale wiedziałam, że skutek może przynieść tylko zdecydowane odcięcie pępowiny – mówi mama Jerzego.
– Całe życie byliśmy razem, a tu nagle przychodzi obcy facet i matka chce, żebym się wyprowadził, to było dla mnie niepojęte. Postanowiłem, że zrobię im psikusa i nie zrobię tego. Czułem się odrzucony i niekochany. Po pewnym czasie bardzo źle się poczułem, miałem zawroty głowy, nie mogłem spać, na nic nie miałem ochoty, miałem depresję, brałem leki. Potem przyszło opamiętanie, uświadomiłem sobie, że jestem już dorosłym facetem i muszę wreszcie matkę opuścić. Wynająłem mieszkanie, cieszyło mnie jego urządzanie, mimo to depresja wróciła. Umówiłem się z mamą na spotkanie, zaprosiłem ją do siebie. Przyszła i płakaliśmy razem. Teraz wiem, że chciała tylko mojego dobra, nie mam jej za złe, że chce ułożyć sobie życie z tym mężczyzną. Widuję się z nimi w każdy weekend, widać, że są szczęśliwą parą. Mam nadzieję, że i mnie podobne szczęście nie ominie – opowiada Jerzy.
P.S. Imiona niektórych bohaterów zostały zmienione























