ONR, czyli polityczni chuligani

0
onr
onr
REKLAMA

Ludzie tworzący ONR i inne organizacje szukali odpowiedzi na wyzwania, wobec jakich stawała Polska po kilkunastu latach niepodległości. To wartości, z którymi nic wspólnego nie mają dziś kibolsko‑chuligańskie bojówki używające emblematów ONR. Bicie cudzoziemców lub atakowanie przeciwników politycznych jest raczej ponurą karykaturą idei narodowej.
Deklaracja ONR‑u została ogłoszona 14 kwietnia 1934 roku. Poruszała ona zagadnienia społeczne i gospodarcze, opowiadała się za wysiedleniem ludności żydowskiej (nie precyzowano dokąd i w jaki sposób) i wzywała dość niejasno do oderwania życia politycznego kraju od obciążeń przeszłości. Państwo miało być samowystarczalne, system wychowawczy oparty na katolicyzmie i solidaryzmie narodowym, duże znaczenie przywiązywano do samorządów i akcjonariatu pracowniczego. W 1935 roku młody działacz ONR, Bolesław Piasecki oderwał od organizacji macierzystej grupę członków tworząc bardziej radykalną organizację ONR‑Falanga, stosującą drastyczne i brutalne metody działania. Dla odróżnienia macierzysty obóz często nazywa się ONR‑ABC i tą nazwą często bywa określany właściwy ONR, z którym Falanga Piaseckiego, podobnie jak z Żydami, socjalistami i wszystkimi, którzy nie poszli za Piaseckim, prowadziła czasami dość brutalną walkę.
Wszystko to uległo radykalnej zmianie w momencie agresji niemieckiej i sowieckiej na Polskę, klęski wojennej, udania się władz Rzeczypospolitej na emigrację, eliminacji zwolenników sanacji, zagrożenia biologicznej egzystencji narodu, mordowania inteligencji i zagłady Żydów.
Szok, jakim była klęska wrześniowa, spowodował ogromne zmiany w świadomości całego prawie społeczeństwa i przewartościował wiele postaw, a większość programów politycznych straciła aktualność, z wyjątkiem oczywiście jednego hasła – odzyskania niepodległości i wypędzenia okupantów. W początkowym okresie okupacji poszczególne partie powołały własne organizacje wojskowe, Stronnictwo Narodowe – Narodową Organizację Wojskową. Po krótkim czasie większość tych organizacji weszła w skład Związku Walki Zbrojnej – późniejszej Armii Krajowej. Losy konspiracji narodowej potoczyły się odrębnie, chociaż w pewnym okresie istotna część narodowej konspiracji – Narodowe Siły Zbrojne weszły w skład Armii Krajowej.
Przeszkodą do pełnej integracji i powodem ustawicznych problemów była wrogość do demokracji. Hasło podnoszone przez niektórych publicystów ruchu narodowego – faszyzmowi niemieckiemu przeciwstawiamy faszyzm polski – było dla ludzi walczących o Polskę demokratyczną nie do przyjęcia. ONR pozostał organizacją odrzucającą demokrację jako system polityczny.


Działacze ONR tworzyli i wchodzili w skład różnych organizacji zbrojnych takich jak Konfederacja Narodu, Szaniec, Związek Jaszczurczy, a wielu wybitnych przedwojennych działaczy ONR zostało zamordowanych przez hitlerowców. Pozostawali oni przez cały czas wojny i okupacji na marginesie głównego nurtu wydarzeń kreowanych przez rząd londyński i aliantów. Pod jednym względem mieli z pewnością rację: zdecydowanie negatywnie odnieśli się do wybuchu powstania warszawskiego uważając je za tragiczny błąd, chociaż warszawskie jednostki NSZ wzięły w powstaniu aktywny udział i podporządkowały się dowództwu Armii Krajowej.
Po wojnie, walcząc z narzuconym przez Związek Sowiecki i rodzimych komunistów systemem, członkowie ONR i pozostałych organizacji narodowych ginęli na polu walki, a także w komunistycznych więzieniach. Konspiracja narodowa została ostatecznie zlikwidowana w latach czterdziestych i na początku pięćdziesiątych.
Jednak nie można mówić o kontynuacji ruchu narodowego przez dzisiejsze bojówki ONR. Wojenne i powojenne bohaterstwo, trafna ocena wielkiego błędu, którym było powstanie warszawskie, niezłomne przeciwstawianie się komunizmowi i wierność Kościołowi to były wartości, z którymi nic wspólnego nie mają kibolsko‑chuligańskie bojówki używające emblematów ONR. Bicie cudzoziemców lub atakowanie przeciwników politycznych jest raczej ponurą karykaturą idei narodowej.
Reaktywacja ONR nastąpiła dopiero w 1993 roku w kilku miejscowościach, sąd w Opolu zarejestrował w 2003 roku stowarzyszenie ONR. W 2005 roku odbył się reaktywacyjny zjazd Obozu Narodowo‑Radykalnego w Częstochowie, powstała ogólnopolska organizacja podzielona na brygady, które pokrywają się z województwami. Organizacja ta wpisała się do najnowszej historii Polski jako balansująca na granicy prawa, znana z agresywnych zachowań.
Najbardziej zdumiewające jest używanie nazistowskich gestów, pozdrowień i symboli – gdy podczas wojny i okupacji działacze ruchu narodowego, w tym oczywiście ONR‑u, byli zdecydowanymi wrogami nazistowskich Niemiec. Używając narodowych symboli i demonstrując pod pomnikami żołnierzy antykomunistycznego powojennego podziemia, członkowie obecnego ONR używają  hitlerowskich pozdrowień, które stają się symbolem politycznej głupoty, chuligaństwa i bezmyślności, przykładem, do czego prowadzi zajadły antysemityzm.
ONR podlega częstym zmianom personalnym i trudno zrozumiałym sporom wewnętrznym, zawsze jednak podkreśla swój wrogi stosunek do demokracji jako systemu politycznego. Tak w wywiadzie dla portalu Fronda.pl mówi jeden z byłych liderów, Przemysław Holocher: „Przede wszystkim (…) nie jesteśmy demokratami. Walczymy ze złem, a radykałem jest każdy, kto jest przeciwnikiem tzw. małżeństw homoseksualnych, jest zwolennikiem dostępu do broni palnej dla obywateli, kary śmierci, osądzenia obecnych elit czy nawet likwidacji większości urzędów”. W szeregach ONR nie ma miejsca dla czarnoskórych i bardzo trudno dostać się Żydom, chyba że takowy „ceni polską kulturę, uważa się za narodowego radykała i nawrócił się na katolicyzm”.
Mamy de facto do czynienia z organizacją rasistowską i antysemicką, a antysemityzm, sądząc na podstawie różnych mniej lub bardziej poufnych zachowań i wypowiedzi, jest istotnym elementem ideologii organizacji radykalnie narodowych, w tym oczywiście ONR. Przypadki pobicia przeciwników politycznych i ideowych były wielokrotnie podawane w mediach, dochodzi do pobić na tle rasistowskim i nacjonalistycznym, burd na ulicach podczas politycznych manifestacji.
ONR powtarza endeckie stereotypy, nienawidzi Niemiec, a zwłaszcza Angeli Merkel, popiera generalnie politykę Rosji, zwalcza UE i – nieco ostrożniej – NATO, nienawidzi niepodległej i sprzymierzonej z Zachodem i Polską Ukrainy, podkreśla rolę Kościoła, choć działa wbrew podstawowemu przesłaniu Ewangelii, jakim jest miłość bliźniego.
Zdumiewające jest coraz bardziej jawne poparcie dla ONR i tego rodzaju grup ze strony rządu PiS i dość bierna postawa policji w obliczu ich przestępczej działalności. Tak jak przed wojną istotna część Kościoła udzielała poparcia obozowi narodowemu, w tym jego skrajnym formacjom takim jak ONR. Dziś te formacje cieszą się co najmniej tolerancją, a czasami jawną akceptacją ze strony części Kościoła.
Jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy polskich, Józef Hen mówi: „W każdym kraju może działać takie ugrupowanie jak ONR, ale u nas to jest bezkarne. O to chodzi. Można co się chce wykrzykiwać, można kogoś pobić. Mało tego, przyzwalając na to, rząd tworzy sobie bojówki i dlatego to jest groźne… Ksenofobię można znaleźć w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Włoszech itd., ale w Polsce przymyka się na to oczy. Tam nie. Nawet pani Le Pen musiała wyrzec się ojca”.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze