Eksperci żywienia alarmują, że mamy nie tylko epidemię, ale wręcz pandemię otyłości, bowiem problemy z nadwagą ma już co druga osoba – według GUS i Eurostatu: 64 proc. mężczyzn i 48 proc. kobiet. Tarnowianie nie są pod tym względem wyjątkiem.
Dlaczego tyjemy?
– To skutek obecnego stylu życia i odżywiania się: szybkiego, łatwo dostępnego jedzenia, które jest wysokokaloryczne. Przy tym wszystkim mało dbamy o kondycję fizyczną – mówi Roman Korczak, prezes Przychodni Lekarskiej nr 4 w Tarnowie.
W mieście nie ma poradni leczenia otyłości, najbliższa taka placówka działa w Krakowie, dlatego tarnowscy medycy w swoich gabinetach przekonują do ruchu na co dzień i zmiany sposobu odżywiania, co – jak pokazuje praktyka – wcale nie jest łatwe.
– Młodsi pacjenci zdają sobie z tego sprawę i próbują coś zrobić, ale starsi lekceważą problem, trudno zmusić ich do współpracy i przekonać, że powinni zmienić nawyki. Mnóstwo czasu spędzają przed telewizorem, by w przerwie między jednym a drugim serialem iść do kuchni po coś do jedzenia. Dobrze, że jest moda na gotowanie, może wreszcie ludzie przestaną żywić się w fast foodach – mówi Jadwiga Sołtys, szefowa przychodni nr 3 w Tarnowie.
Błędy żywieniowe…
…popełniane są już we wczesnej młodości, nic więc dziwnego, że w szkołach i przedszkolach systematycznie przybywa najmłodszych z nadwagą. W głównej mierze pokutuje zakorzeniony od dawna pogląd, że zdrowe niemowlę musi dobrze wyglądać, ma być rumiane i pulchne. Mało kto wie, że jest to wyjątkowo złe podejście.
– Karmienie dziecka już od niemowlęctwa odgrywa istotną rolę – przyznaje doktor Korczak. – Gdy będziemy przekarmiać malucha, wtedy zacznie dużo jeść, szybko i znacznie przybierać na wadze, a potem może pozostać w nim nawyk jedzenia oraz niepohamowany apetyt. Czasem zjawiają się w moim gabinecie matka i babcia wraz z małym pacjentem. O ile mama przyznaje, że dziecku nic się nie dzieje, to babcia zazwyczaj ma zastrzeżenia, że nic nie je. Ważymy dziecko, okazuje się, że jego waga jest w normie, nawet w górnych granicach. Wtedy mówię wprost: bardzo dobrze, że dziecko nie je więcej, bo w przeciwnym razie miałoby nadwagę. Nadal mamy w tym względzie niską świadomość, lubimy chociażby podkarmiać dzieci między posiłkami.Kiedy do pediatry przychodzą rodzice narzekający, że ich dziecko nie ma apetytu, a lekarz widzi, że kilkulatek jest dość korpulentny, zaleca prowadzenie zeszytu, w którym zaznaczą każdą rzecz, jaką podadzą dziecku do zjedzenia. Bywało, że w ciągu jednego dnia dziecko jadło aż 32 razy, bo oprócz normalnych posiłków ktoś podał mu jeszcze lizaka, cukierka, czekoladkę…– Zdarza się, że trafiają do mnie mali pacjenci z nadwagą, którzy już wymagają leczenia, ale najbliższa specjalistyczna poradnia dla dzieci znajduje się w Prokocimiu. Kieruję do endokrynologa, bo trzeba postawić diagnozę, czy nadwaga wynika z nadmiaru podanych kalorii, czy też jest efektem choroby – mówi Roman Korczak.
Dieta bez ruchu nic nie da
Dietetycy z Centrum Dietetycznego NaturHouse w Tarnowie co pewien czas w rozmaitych instytucjach lub miejskich centrach handlowych prowadzą pomiary tkanki tłuszczowej i wody metabolicznej u zainteresowanych osób. Pozwala to stwierdzić, czy dany człowiek ma otyłość, czy nadwagę. Efekty tych badań nie napawają optymizmem.
– Mamy coraz więcej ludzi z nadwagą, a sporo jest już na granicy otyłości – przyznaje Klaudia Kalisz, dietetyczka z NaturHouse. – Nasi najstarsi klienci to osoby mające powyżej 70 lat, uskarżający się na bóle stawowe czy problemy z kręgosłupem, ale najmłodsi mają zaledwie po 6‑8 lat.Nie ma odchudzania bez aktywności fizycznej, a tej służą np. siłownie plenerowe powstające w większych miastach. W Tarnowie kilka prostych urządzeń znajdziemy tylko na placu zabaw w Parku Strzeleckim, ale ćwiczących nie widać – sprzęt służy dzieciom do zabawy. Wielu tarnowian decyduje się na ćwiczenia grupowe lub indywidualny trening w klubach fitness, lecz ci najbardziej otyli tam raczej nie trafiają.
W „Negri Fitness Klub” w Tarnowie osobom odchudzającym się polecane są ćwiczenia w połączeniu z zabiegami. Np. wibrotrening otyłych, którzy powinni wzmocnić kości i stawy, zanim pójdą na siłownię lub zajęcia aerobowe. Właścicielka klubu, Anna Majewska przyznaje, że problem z odchudzaniem jest bardziej złożony, ponieważ wiele osób z nadwagą nie docenia ruchu ani zdrowego odżywiania.
– Bardzo często w świadomości ludzi występuje pojęcie diety jako rezygnacji z jedzenia. Nie wiedzą, że trzeba zmienić żywieniowe przyzwyczajenia. Dziewczęta w wieku od 14 do 20 lat zaczynają stosować głodówkę, ale takie odchudzanie daje chwilowy spadek wagi, bo po zakończeniu „diety” mamy efekt jojo. Często też stosujemy samą dietę, zapominając o ruchu, a to nie działa w ten sposób.
Schudnąć w szkole?
Uczniowie z nadwagą w szkolnych ławkach już nikogo specjalnie nie dziwią, a uczniowskie sklepiki pełne są rozmaitych słodkości: pączków, lizaków, cukierków. W Gimnazjum nr 4 w Tarnowie, zgodnie ze specjalnym zarządzeniem dyrekcji, właściciel sklepiku wprowadził też jabłka, batony z ziarnami i ryżowe chrupki.
– Zakazałam sprzedaży w szkole coca‑coli i pepsi. Ale co z tego? Uczniowie, idąc na lekcje, wstępują do okolicznych sklepów i kupują, przecież nie możemy im tego zabronić – mówi Barbara Kuklewicz, dyrektorka gimnazjum.
Uczniowie „czwórki” i tak są w dobrej sytuacji, bo w ich szkole można zrzucić zbędne kilogramy. Od kilku lat w ramach programu „Trzymaj formę” prowadzone są odchudzające ćwiczenia z nauczycielem wychowania fizycznego, a szkolna pielęgniarka pomaga opracować odpowiednią dietę. Gimnazjalistki przychodzą do jej gabinetu, systematycznie się ważą, obliczają wskaźnik masy ciała BMI, niektóre widzą już efekty swoich starań. Są „zdrowe przerwy”, podczas których uczniowie mogą poćwiczyć na korytarzu, serwują też wykonane przez siebie dietetyczne przekąski, sałatki i surówki. Gimnazjum przystąpiło też do programu „Stop zwolnieniom z w‑f”, a chcąc uatrakcyjnić lekcje, wprowadzono zajęcia tenisa ziemnego, gokarty, łyżwy, rowery i wędrówki po górach.
























