Wszyscy w domu pili…

0
REKLAMA

Atak padaczki alkoholowej

Pod koniec gimnazjum Klaudia poznała Grzegorza, był od niej kilka lat starszy, pracował za granicą, kiedy przyjeżdżał do domu tęgo popijał. Niebawem okazało się, że dziewczyna jest w ciąży, mimo to dalej imprezowała z narzeczonym, nawet kiedy rozpoczęły się już u niej bóle porodowe była pijana. – Kiedy zobaczyłam to bezbronne maleństwo przysięgałam sobie, że zrobię wszystko, żeby zapewnić mu inne dzieciństwo niż to, jakiego ja doświadczyłam. Wytrzymałam dwa miesiące, wrócił Grzegorz, mieliśmy pieniądze, synkiem zajęła się moja mama, a ja ruszyłam w tango. Nie wiem, jak długo to trwało, byliśmy stale pijani, przetrzeźwiałam dopiero, gdy narzeczony wylądował w szpitalu, spadł z balkonu i złamał obydwie nogi. Pewnego dnia, gdy siedziałam przy jego łóżku zaczął się nagle trząść, złapał mnie za rękę, mówił, że nie może zapanować nad własnym ciałem. To był atak padaczki alkoholowej, lekarz go ostrzegł, że każdy kolejny robi spustoszenia w mózgu, może nawet zakończyć się śmiercią.
Gdy Grzegorz doszedł do siebie, wrócił do pracy, alkohol odstawił całkowicie. W tym czasie ojczym namówił Klaudię na odwyk, zapewniał, że pokryje koszty, że z mamą zajmą się dzieckiem. – Pojechałam do zamkniętego oddziału, to była męka. Kuracja polegała głównie na tym, że dostawałam jakieś leki, po których cały czas spałam. Budziłam się, jadłam, kąpałam się i znowu szłam spać, czułam potworne zmęczenie. Mimo że w szpitalu miałam być dłużej, wyszłam już po dwóch miesiącach, bo okazało się, że choruje mój synek, chciałam być przy nim.

Nie widzę w nich pewności

Pić zaczęła już po kilku dniach, fakt ten jednak przed wszystkimi ukrywała, w domu byli sami abstynenci. Niedługo znowu była w ciąży, z piciem trochę przystopowała, ale po kryjomu schodziła do piwnicy, albo wychodziła do parku i tam piła. – Urodziłam córeczkę, Grzegorz bardzo się cieszył, postanowił, że wynajmie dla naszej rodziny mieszkanie. Gdy już tam się wyprowadziliśmy, pod nieobecność narzeczonego urządziłam parapetówkę, znowu byłam w ciągu. Nic nie było ważne, liczyło się tylko to, żeby się napić. Jeśli Grzegorz nie dawał mi pieniędzy, potrafiłam iść do sklepu, ściągnąć kilka piw z półki i po kryjomu schować do torebki.
Przez pięć ostatnich lat Klaudia była już kilkukrotnie na odwyku, niedawno znalazła się pod opieką psychiatry i psychoterapeuty, którzy wspólnymi siłami próbują wyrwać ją z nałogu. Kobieta twierdzi, że po raz pierwszy w życiu bez alkoholu jest pewna siebie. – Czuję się tak, jakbym przespała wiele lat, nagle się budzę, jest koło mnie dwoje dużych już dzieci, okazuje się, że to moje dzieci. Patrzą na mnie szeroko otwartymi oczami, nie widzę w nich pewności…

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze