I czym tu dojechać?

0
czym dojechac
czym-dojechac
REKLAMA

W gminie Tuchów na brak połączeń komunikacyjnych nie narzekają, jednak jak zaznacza zastępca burmistrza Kazimierz Kurczab nie brakuje miejscowości, do których busy nie kursują. – W gminie działa kilkunastu prywatnych przewoźników. Mamy świetne połączenia z sąsiadującymi gminami, z Tarnowem czy Krakowem. Kursy odbywają się co kilka godzin, a nawet i częściej. Wielu pasażerów korzysta również z pociągów. Niestety są i takie miejscowości, z których mieszkańcy nie mają jak dostać się do centrum Tuchowa. Chodzi tutaj m.in. o Buchcice, Piotrkowice czy Mesznę Opacką. Jakiś czas temu busy kursowały w te rejony, ale okazało się, że zainteresowanie było zbyt małe i przewoźnicy zrezygnowali.
Jednym z przewoźników, który odbywał kursy do Piotrkowic, był Zbigniew Kamykowski. Jego zdaniem mieszkańcy w dalszym ciągu mogliby korzystać z transportu, ale pod warunkiem, że gmina zdecydowałaby się dofinansować przewoźników. – Były prowadzone rozmowy, jednak nikt z gminnych władz nie zdecydował się na taki krok, tłumacząc się przede wszystkim brakiem pieniędzy. Prywatnym przewoźnikom nie opłaca się jeździć w rejony, gdzie w ciągu tygodnia z przewozów skorzysta 4-5 osób.
W Ryglicach w związku z tym postanowiono kilka lat temu zainwestować w komunikację gminną, przede wszystkim z myślą o starszych osobach, które chciałyby dojeżdżać do tuchowskiego szpitala. – Mieszkańcy wszystkich miejscowości w gminie mają możliwość dotarcia do centrum Ryglic, a stąd w godzinach porannych do Tuchowa – mówi burmistrz Ryglic, Bernard Karasiewicz. – Do przewozów dopłacamy rocznie około 100 tys. zł. Uważam, że nie są to aż tak duże pieniądze w stosunku do tego, co otrzymujemy w zamian, a mieszkańcy nie narzekają już na brak połączeń.
W Ciężkowicach i Rzepienniku Strzyżewskim również nie narzekają na jakość połączeń komunikacyjnych, nawet pomimo tego że między oddalonymi od siebie o niecałe 7 km centrami gmin nie kursuje żaden przewoźnik! – Nigdy nie było tu bezpośredniego połączenia – mówi sekretarz gminy Rzepiennik Strzyżewski, Grzegorz Burkot, który dodaje, że nie jest wykluczone, iż takie połączenie wkrótce będzie. – Wpływ na to mogą mieć inwestycje w Ciężkowice – chociażby Park Zdrojowy, który powinien przyciągać dużą liczbę turystów. Wówczas dobra komunikacja byłaby koniecznością.
Podobnego zdania jest burmistrz Ciężkowic, Zbigniew Jurkiewicz, który mówi, że pomimo znajdującej się tam stacji kolejowej nadal nie brakuje rejonów, których mieszkańcy narzekają na małą liczbę komunikacyjnych połączeń. – Jest tak chociażby w przypadku Bruśnika czy Falkowej. Prowadziliśmy na ten temat rozmowy z przewoźnikami, ale żaden z nich nie zamierza dla kilku osób organizować kursów w godzinach porannych i wieczornych, o które najbardziej zabiegają mieszkańcy. Połączenia komunikacyjne w naszej gminie funkcjonują jednak bardzo dobrze i jedyna sąsiadująca gmina, z którą jesteśmy kiepsko skomunikowani, to Rzepiennik Strzyżewski. Myślę, że po planowanych turystycznych inwestycjach, sytuacja się zmieni, a skorzystają na tym również i nasi mieszkańcy – duża liczba turystów zmusi nas do stworzenia wewnętrznej komunikacji, więc busów jeżdżących po różnych zakątkach gminy na pewno nie zabraknie.
Problem z komunikacją odczuwają również mieszkańcy gminy Wietrzychowice. Osoby, które pragną przedostać się do centrum gminy za pomocą busa z takich miejscowości jak Demblin czy Wola Rogowska, mają z tym kłopoty. – Ludziom zależy przede wszystkim na tym, aby busy jeździły co godzinę, a jak wiadomo, nikt z przewoźników nie będzie wykonywał „pustych” kursów-  mówi wójt gminy Wietrzychowice, Tomasz Banek. – Z Woli Rogowskiej bez problemu dostaniemy się do Brzeska, ale transport do Tarnowa jest już mocno ograniczony. Żeby dostać się do Krakowa, mieszkańcy muszą jechać aż do Koszyc, ponieważ nie ma u nas bezpośredniego połączenia. Oczywiście moglibyśmy rozpisać przetarg na otwarcie linii komunikacji zbiorowej, ale wówczas nasz budżet mocno by ucierpiał. Pytanie, czy warto stawiać na transport kosztem innych inwestycji?
Takiego dylematu nie mają za to w Lisiej Górze, gdzie, oprócz prywatnych przewoźników kursują również autobusy trzech linii MPK w Tarnowie. Wiąże się to dla nas z wydatkiem blisko 300 tys. zł rocznie, jednak dzięki temu autobusy jeżdżą niemal co godzinę – mówi wójt, Arkadiusz Mikuła. – W porównaniu do innych gmin w powiecie tarnowskim, nasz problem z transportem publicznym jest niewielki. Jedyną miejscowością, która mogłaby liczyć na częstsze przejazdy przewoźników, jest Nowa Jastrząbka. Cały czas rozmawiamy z właścicielami busów i niewykluczone, że i tam uda się zwiększyć liczbę kursów w ciągu dnia.
W Zakliczynie problem transportu publicznego starają się rozwiązać w dość nietypowy sposób. – W ubiegłym roku przystąpiliśmy do rządowego programu Bezemisyjny Transport Publiczny, w ramach którego w ciągu trzech lat kupimy autobus elektryczny – mówi burmistrz, Dawid Chrobak. – Autobus będzie kursował codziennie po różnych zakątkach gminy. Obecnie mieszkańcy Paleśnicy czy Jamnej mają problem z dojazdem do centrum Zakliczyna. Gminny autobus to rozwiąże. Chcemy przede wszystkim dotrzeć do tych miejscowości, gdzie komunikacja zbiorowa zapewniana przez prywatnych przewoźników jest na niewystarczającym poziomie. Najważniejsze jest zapewnienie dojazdu do Zakliczyna, a stamtąd już można dojechać do Tarnowa, Brzeska czy Krakowa. Jesteśmy pewni, że udział w programie rozwiąże problem transportu publicznego w gminie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze