Podwórko zamiast ulicy

0
siemacha gala
Od lewej: szef Siemachy, ks. Andrzej Augustyński oraz honorowi członkowie stowarzyszenia: Jerzy Dudek, Grzegorz Markowski i Anthony Apap
REKLAMA

W trakcie tej wyjątkowej uroczystości nie zabrakło wątków tarnowskich, bardzo osobistych: – Gdyby nie Siemacha, nie miałbym z kim podzielić się tym, co dla mnie najcenniejsze: rodziną, moimi miejscami w Tarnowie, Odporyszowie, na Malcie oraz setką innych miejsc, odkryć i przemyśleń, które z arytmetycznego punktu widzenia mają tę nietypową cechę, że dzielone podlegają mnożeniu – kontynuował szef Siemachy, by chwilę później ogłosić nowy projekt – rozbudowę ośrodka w Odporyszowie w powiecie tarnowskim.

Dlaczego Siemacha?
Gala 25-lecia stowarzyszenia Siemacha odbyła się w minionym tygodniu w Centrum Kongresowym ICE Kraków, a nasz tygodnik był patronem medialnym tego wydarzenia. W jubileuszowym spotkaniu wzięło udział blisko dwa tysiące gości, między innymi przedstawiciele korpusu dyplomatycznego i duchowieństwa, przedsiębiorcy, samorządowcy, społecznicy oraz partnerzy, przyjaciele i wychowankowie Siemachy, a wśród nich najstarszy wiekiem Aleksander „Makino” Kobyliński, twórca kapeli „Andrusy.
Nazwa stowarzyszenia wywodzi się od nazwiska ks. Kazimierza Siemaszki, nazywanego przez wychowanków „Siemachą”. Współcześnie spopularyzował ją właśnie „Makino”, który w 1946 roku trafił do Zakładu Wychowawczego im. ks. Siemaszki. Korzenie stowarzyszenia sięgają jednak głębiej, bo 1886 roku, kiedy to ks. Kazimierz Siemaszko z pomocą Sejmu Krajowego we Lwowie, władz Krakowa i prywatnych darczyńców zakupił budynek przy ul. Długiej 38 (obecnie Długa 42) i stworzył w nim „dom schronienia i dobrowolnej pracy dla biednych opuszczonych chłopców”.
25 lat temu pod tym właśnie adresem otwarto pierwszą placówkę Siemachy. Obecnie stowarzyszanie koncentruje się na prowadzeniu placówek wsparcia dziennego, placówek opiekuńczo-wychowawczych, nowoczesnych centrów sportowych oraz ośrodków poradnictwa i terapii w 35 lokalizacjach w kraju. Dzięki zaangażowaniu licznych partnerów stowarzyszenie przeznacza każdego roku 30 mln zł na cele społeczne. Liczba podopiecznych przekracza trzy tysiące osób rocznie.
Wszystkie zajęcia dla wychowanków są nieodpłatne, ale nie są za darmo. Liczy się praca nad sobą, aktywność, systematyczność, zaangażowanie. Mówili o tym podczas gali byli wychowankowie Siemachy.
– To była najważniejsza grupa, do jakiej należałem, biorąc pod uwagę szkołę, studia i pracę. Powstawały mocne więzi na bazie fajnych doświadczeń: warsztaty, wędrówki po górach, narty, wyjazdy nad morze.
– Na początku była niewiadoma: kogo się spotka, jakich ludzi? Szybko okazało się, że to wielka przygoda. Odkryła swoją pasję, zaczęłam grać na bębnach i trwa to do tej pory. Zawsze ksiądz starał się, żeby było bardziej, więcej, wyżej… I takie wartości nam przekazywał, żeby spróbować zrobić coś lepiej….
– Generalnie do łatwych dzieci nie należałam. Mały metraż plus duża rodzina powodowały, że problemy szkolne się nawarstwiały, u Siemachy odnalazłam miejsce, gdzie mogłam w ciszy się pouczyć, zawrzeć nowe znajomości i zacząć podróżować po Polsce, a nawet po świecie. I to wszystko zagrało.
– Byłam zbuntowaną, pełną hormonów i złości dziewczynką, ale lata spędzone tutaj w dużym stopniu mnie zmieniły. Siemacha ma pewien system motywacyjny – była dla nas nagrodą.
– Tu wszystko było tak zorganizowane, żebyśmy jak najmniej mieli czasu na jakieś wygłupy i pierdoły. To był czas, który pokazał nam dobrą drogę…Nie warto być teoretykiem
Przejrzystość finansowa, kreatywność, umiejętne tworzenie miejsc, gdzie przysłowiową ulicę zastępuje dobrze wyposażone, nowoczesne podwórko, promowanie wśród młodych współpracy i poczucia wspólnoty – za to wszystko chwalono jubilata.

REKLAMA (3)

Zbigniew Jagiełło, prezes zarządu PKO Banku Polskiego, będącego partnerem strategicznym stowarzyszenia, podkreślał innowacyjnych charakter działań podejmowanych przez Siemachę. – Tutaj urodził się pionierski pomysł na współpracę z galeriami handlowymi – współczesnymi podwórkami. Tam dziś Siemacha szuka swoich podopiecznych. Upomina się o przestrzeń społeczną w miejscach na wskroś komercyjnych. Przypomnijmy, że pierwsza tego typu placówka została otwarta w listopadzie 2010 w Tarnowie.
Na to, że siemachowcy czują się jedną wielką rodziną, zwrócił uwagę prof. Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa.
– Życzę, abyście w kolejnych latach byli nadal niestrudzoną armią dobrych ludzi, którzy swoją energię przekuwają w pokazywanie młodemu pokoleniu, jak żyć z pasją i pomysłem – zwrócił się do zebranych Jacek Krupa, marszałek województwa małopolskiego.
Podczas gali wyróżniono osoby, które swoją pracą i zaangażowaniem przyczyniły się do rozwoju Siemachy. Tytuł honorowego członka stowarzyszenia otrzymali: Anthony Apap (obywatel Malty, który w swoim ojczystym kraju organizuje wakacje dla polskich dzieci), Jerzy Dudek (aktywny patron Akademii Sportu Progres prowadzonej przez stowarzyszenie Siemacha) i wokalista Grzegorz Markowski („wysłał chłopaków na warsztaty muzyczne”), a podczas gali wystąpił z grupą Perfect.
To była zaplanowana niespodzianka, o kolejnej mało kto wiedział. W Odporyszowie w gminie Żabno, gdzie od kilku lat Siemacha prowadzi dom dziecka, centrum sportowe i ośrodek jeździecki, powstanie nowoczesny budynek, który pomieści: dużą salę do organizacji różnego typu wydarzeń, profesjonalną kuchnię, jadalnię, kawiarenkę, bibliotekę, salę konferencyjną i gabinety lekarskie. Otwarcie zaplanowano na jesień 2020, inwestycja będzie realizowana przy wsparciu prywatnych firm, z inicjatywą wyszedł Stanisław Łukasik, prezes grupy INTER-BUD, projekt przygotowało biuro architektoniczne IMB Asymetria Marka Borkowskiego i Witolda Kuklewicza.
Ks. Andrzej Augustyński (wychowanek tarnowskiej SP nr 10, I LO i Pałacu Młodzieży), nawiązując do stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości, wystąpił na gali w kaftanie krakowskim, jaki przed 150 laty nosił jego pradziadek Wojciech, powstaniec styczniowy. Podsumowując jubileusz, wygłosił swoje 25-punktowe wychowawcze credo, a każde jego zdanie zmuszało do refleksji. Mówił między innymi: Gdyby nie Siemacha, mógłbym być całkiem niezłym teoretykiem od miłosierdzia, cytować z pamięci papieży i sobory, nie wiedząc nic o tym, że na każdego człowieka trzeba patrzeć nie przez to, kim jest dzisiaj, ale kim mógłby być w przyszłości. Słowo „mógłby” nie tylko wyraża prawo do zaplanowania swojego życia, ale stanowi wezwanie do udzielenia pomocy innym. W tym sensie oskarża nas każde przegrane życie.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze