Nie wszyscy Polacy chcą lub też potrafią w odpowiedni sposób segregować odpady. Nie inaczej jest w Tarnowie. Przedstawiciele tarnowskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej przyznają, że również spora grupa mieszkańców naszego miasta nie radzi sobie z sortowaniem śmieci. Najgorzej jest na osiedlach mieszkaniowych.
Od lipca 2017 roku funkcjonuje w Polsce Jednolity System Segregacji Odpadów (JSSO), który zobligował Polaków do lepszej segregacji śmieci. W 2018 roku z wyników badania przeprowadzonego na zlecenie fundacji ProKarton dowiedzieliśmy się, że aż 40 proc. obywateli Polski nie sortuje śmieci ani w domu, ani poza nim! Od tamtej pory wiele się jednak zmieniło. Z tegorocznego badania EKObarometr wynika, że zaledwie 4 proc. osób nie segreguje śmieci. Tylko w ciągu minionego roku zaczęło to robić 12 proc. Polaków, a 69 proc. z nich przyznaje, że przez ostatnie 6 lat sortowało odpady regularnie. Około 70 proc. badanych dostrzegło, że od momentu wdrożenia ogólnokrajowego systemu segregacji (JSSO) zaczęło częściej sortować śmieci.
Lenistwo, czy brak wiedzy?
Pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Tarnowie zauważają zdecydowaną poprawę w segregacji odpadów, ale nie ukrywają, że wciąż wiele jest do poprawy.
– Analizując sytuację związaną z prawidłową segregacją odpadów komunalnych przez mieszkańców Tarnowa, należy stwierdzić, że jest ona analogiczna do tej w miastach podobnej wielkości w Polsce. W ostatnim czasie stopniowo ulega ona poprawie. Widoczne jest to szczególnie w domach jednorodzinnych, gdzie nie odnotowujemy tak wielu nieprawidłowości jak kilka lat temu – mówi Tomasz Migała, kierownik działu odbioru odpadów i utrzymania ulic MPGK w Tarnowie. – Trochę gorzej wygląda to w zabudowie wielorodzinnej, w której nieprawidłowości jest znacznie więcej. Dotyczą one przede wszystkim mieszania poszczególnych frakcji odpadów. Problemy występują również podczas odbioru odpadów wielkogabarytowych, w których spotkać można pozostałości budowlane, odpady niebezpieczne, czy pochodzące ze zdemontowanych pojazdów.
Nierzadko tarnowianie w nieodpowiedni sposób segregują odpady nie tyle z lenistwa, co z braku wiedzy. Skąd taki wniosek? Z rozmów, jakie przeprowadziliśmy z mieszkańcami, pytając ich, w jakich workach umieściliby poszczególne śmieci. – Szklane naczynie żaroodporne zawsze wyrzucam do pojemnika ze szkłem – mówi jedna z mieszkanek miasta. Okazuje się, że to błąd. Szklane naczynia żaroodporne wyrzucamy do pojemnika na odpady zmieszane lub oddajemy do PSZOK. Szkło stołowe oraz żaroodporne ma inny skład chemiczny i inną temperaturę topnienia niż szkło opakowaniowe, np. butelki czy słoiki.
Pytamy kolejnego tarnowianina o to, gdzie wyrzuciłby sklepowy paragon? Zdaje sobie sprawę z tego, że jest to pytanie podchwytliwe, więc nie udziela nam żadnej odpowiedzi. Okazuje się, że paragonu sklepowego nie możemy umieścić w worku z odpadami papierowymi, ponieważ paragony wykonane są z termicznego odpowiednika papieru. Dlatego, podobnie jak papier faksowy, należy je wyrzucać do kosza na śmieci zmieszane. Mieszkańcy Tarnowa mieli też problem z odpowiednim skatalogowaniem odpadu, jakim jest pusta plastikowa butelka po oleju lub oliwie. Taka butelka powinna trafić do pojemnika na metale i tworzywa sztuczne. Nie trzeba jej myć, ponieważ podczas odzysku jest czyszczona w wysokich temperaturach, ale wyrzucamy ją zakręconą.
– Informacje na temat prawidłowej segregacji odpadów komunalnych dostępne są na naszej stronie internetowej, a także na stronie miasta. Można je również uzyskać telefonicznie, dzwoniąc do naszej spółki. W przypadku stwierdzenia rażącej nieprawidłowości związanej z nieodpowiednią segregacją odpadów komunalnych pracownicy spółki sporządzają dokumentację fotograficzną, która wraz z adresem posesji przekazywana jest do Urzędu Miasta Tarnowa, gdzie prowadzone jest dalsze postępowanie. W naszym przypadku konsekwencją nieprawidłowej segregacji odpadów może być nieuzyskanie odpowiednich poziomów ich odzysku, co może doprowadzić do naliczenia kar finansowych – mówi Tomasz Migała z MPGK w Tarnowie.
Od 2025 r. samorządy będą musiały poddawać odpady recyklingowi na poziomie co najmniej 55 procent. Co istotne, mowa tu o recyklingu, a nie tylko o selektywnej zbiórce. Tymczasem problemy sprawia gminom już limit 35 proc., ustanowiony na 2023 rok.
Z pomocą przychodzą strażnicy miejscy
Od kilku lat strażnicy miejscy i gminni mogą już nie tylko zaglądać do kubłów i sprawdzać, czy zgodnie z deklaracją segregujemy śmieci i uiszczamy za ich odbiór stosowne opłaty, ale również nakładać mandaty na osoby, które tego nie robią.
– Takie kontrole prowadzimy doraźnie przy okazji innych interwencji, a także na podstawie zgłoszeń od mieszkańców. Nie ukrywam, że mamy nieco utrudnione zadanie, ponieważ osiedlowe wiaty – gdzie wyrzucane są śmieci – z reguły są zamykane. Zdarzają się jednak sytuacje, że otrzymujemy sygnały od administratora budynku, że pod daną wiatą znajdują się śmieci. Wówczas podejmujemy interwencję. Jeżeli uda nam się ustalić właściciela odpadów, to wręczamy mu mandat z powodu nieodpowiedniego segregowania, który wynosi do 500 zł lub też z powodu zaśmiecania – w takiej sytuacji mandat wynosi od 500 zł wzwyż – mówi Aldona Świątek, kierowniczka referatu porządkowego Straży Miejskiej w Tarnowie. – Największy problem mamy z odpadami poremontowymi w postaci gruzu, styropianu, opon… Bardzo często zdarza się, że ktoś zamiast umieścić takie odpady w PSZOK, wywozi je do lasu. Najwięcej tego typu interwencji mamy wiosną. Niebawem rozpocznie się okres grzewczy i mieszkańcy Tarnowa muszą być uwrażliwieni na odpowiednią segregację odpadów, ponieważ w czasie kontroli kotłów grzewczych, którą strażnicy miejscy przeprowadzają, prowadzona jest także kontrola segregacji odpadów. Za nieodpowiednią selekcję na pewno posypią się mandaty.
























