– Na początku dopłat do powierzchni upraw niektórzy rolnicy rzeczywiście byli nieufni, nie dowierzali, że można wziąć pieniądze bez żadnych konsekwencji. Oczywiście po spełnieniu określonych warunków – mówi Andrzej Jarocha, kierownik Biura Powiatowego ARiMR w Tarnowie. – Teraz już nie ma takich przypadków. Dziś niemal wszyscy użytkownicy gruntu – właściciele lub najemcy – o powierzchni co najmniej 1 ha starają się o dopłaty wynoszące ok. 190 euro za hektar. Ziemia musi być utrzymana w odpowiedniej kulturze rolnej.
– Każdego roku wpływa do nas ok. 13,5 tys. wniosków, plus minus 100-150. Różnice w ciągu lat wynikają z rozmaitych sytuacji życiowych rolników. Teraz ludzie są świadomi, nikt nie rezygnuje z unijnych funduszy bez powodu, zdarza się, że właściciele łączą grunty, dopisują w dokumentach część mniejszą do większej, a potem dzielą się zyskiem z dopłat – tłumaczy kierownik Jarocha.
Z biegiem czasu zysk może być coraz większy, ponieważ rząd polski dąży do wyrównywania dopłat bezpośrednich do poziomu zachodnioeuropejskiego – do 265 euro za hektar – lecz najpierw musi przekonać Komisję Europejską.
Rolnicy za unijne pieniądze kupują środki do produkcji rolnej, a poważniejsi gospodarze maszyny, urządzenia i materiał hodowlany. Ale dla wielu ubogich rodzin ze wsi dopłata z Unii jest rodzajem pomocy socjalnej, co utrudnia obrót ziemią i powiększanie areałów.
Kolejne starania o dopłaty rozpoczęły się 15 marca i potrwają dwa miesiące. ARiMR coraz bardziej zachęca rolników do składania wniosków za pomocą Internetu.
– To nie jest trudne, choć domyślamy się, że z tej formy skorzystają głównie młodsi rolnicy – mówi szef tarnowskiego ARiMR-u. – Dużą zaletą tej możliwości jest to, iż system w sieci od razu podpowie rolnikowi, gdzie popełnił błędy podczas wypełniania wniosku. Na razie w naszym powiecie z internetowej opcji korzysta tylko kilka procent gospodarzy.
Podobno nie ma już większych problemów z wypełnianiem tradycyjnych formularzy. Andrzej Jarocha jest zdania, iż dzieje się tak dzięki temu, że od 3 lat obowiązuje ten sam wzór dokumentu.
Przestali bać się… pieniędzy
REKLAMA
REKLAMA
























