Sprawą, jak zwykle w każdym podobnym przypadku, zajmowała się Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych oddział w Katowicach. W dokumentach zawarte zostały krytyczne uwagi co do sposobu pilotowania maszyny. Teraz z uwagami przedstawionymi przez specjalistów zapozna się prokuratur. Postępowanie w tej sprawie zostało wszczęte, ale jeszcze nie wiadomo, czy zakończy się przedstawieniem komuś zarzutów.
Z opisu zdarzenia wynika, że w kwietniu tego roku pilot, znany w gminie Zakliczyn biznesmen, wystartował z lotniska swoją awionetką, zabierając na pokład pasażera. Po starcie samolot obrał kierunek północno – wschodni, wzdłuż koryta Dunajca, gdzie w okolicy Czchowa linia energetyczna przecina Dunajec w pobliżu przeprawy promowej w Piaskach – Drużkowie.
W dokumencie PKBWL, do którego dotarliśmy, znajduje się relacja świadka zdarzenia, które nastąpiło chwilę później: „Płynąc promem zauważyłem samolot koloru czerwonego, lecący bardzo nisko wzdłuż koryta rzeki, który zaczął wzbijać się w górę bezpośrednio przed przeprawą promową, i usłyszałem huk zrywających się linii energetycznych, które spadły na prom i zawiesiły się na głównej linie promu”.
Niemal w tej samej chwili od samolotu oddzieliły się dwa uszkodzone elementy konstrukcji i wpadły do rzeki. Jak ustaliła komisja, zaraz potem pilot zwiększył wysokość do 800 metrów i szczęśliwie powrócił na lotnisko, z którego wystartował.
W wyniku tej kolizji nikt nie odniósł znaczących obrażeń; tylko przebywający nad Dunajcem mężczyzna został uderzony zerwanym przewodem energetycznym w ramię (w sumie zostały zerwane 3 przewody) i doznał stłuczenia. Na szczęście w chwili kolizji awionetki z siecią energetyczną prawidłowo zadziałał system bezpieczeństwa i obieg prądu został wyłączony. W tym czasie na promie znajdowało się kilka osób.
Komisja badania wypadków lotniczych uznała, że przelot odbywał się na „krytycznie małej wysokości”, która nie mogła gwarantować bezpieczeństwa. Pilot broni się, że musiał obniżyć pułap ze względu na ptaki, które pojawiły się w powietrzu.
To był już kolejny incydent lotniczy odnotowany w regionie w ostatnich kilku latach. W 2007 roku w okolicy Dąbrowy Tarnowskiej spadła awionetka należąca do znanego biznesmena. Samolot runął na prywatną posesję, uszkadzając jeszcze zaparkowanego na podwórzu fiata 126p. Dwie osoby odniosły obrażenia.
W 2008 r. podczas podchodzenia do lądowania na ul. Lotniczej w Tarnowie o drzewa zahaczyła maszyna, w której podróżowali żużlowcy Tomasz Gollob i Rune Holta. Najpoważniejszych obrażeń doznał ojciec pierwszego zawodnika, pilotujący awionetką.
Latem 2013 r. w rejonie Woźnicznej awaryjnie lądowała należąca do szwajcarskiego pilota cessna. W czasie lotu zgasł silnik i maszyna zaryła skrzydłem w ziemi. Nikomu nic się nie stało. Rok później do podobnego zdarzenia doszło w gminie Radgoszcz, ale i tym razem obyło się bez ofiar.
Samolot leciał za nisko?
REKLAMA
REKLAMA
























