
– W ubiegłym roku odszkodowania wyniosły około 60 mln zł, poszczególne koła łowieckie wypłacały odszkodowania wynoszące od tysiąca do około 40 tys. zł. Rolnicy uskarżali się na to, że sami szacujemy straty, będąc sędziami we własnych sprawach – mówi Krzysztof Łazowski, przewodniczący Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Tarnowie. – Zmiana w ustawie, że za ustalenie wysokości odszkodowań mają odpowiadać wojewodowie, ma być dla rolników korzystniejsza. Czas pokaże, czy rzeczywiście tak będzie…
Rolnicy wielokrotnie skarżyli się, że wyceny dokonywane przez myśliwych są za niskie. Różnice pomiędzy wyceną szkód przez myśliwych a samych rolników wynosiły nawet kilka milionów złotych. W 2015 r. rząd przeznaczył ponad 6 mln zł z budżetu państwa na dodatkowe wypłaty odszkodowań.
Józef Żurowski z koła łowieckiego „Dzik”, który szkody wyrządzone przez dziką zwierzynę szacuje od blisko 25 lat, nie ukrywa, że wypłaty odszkodowań w znaczącym stopniu odbijają się na funkcjonowaniu kół. – Już wypłaciliśmy ponad 20 tys. zł zadośćuczynienia za straty wyrządzone przez dziką zwierzynę. Wypłacamy z zebranych składek. W kilku kwestiach mamy też związane ręce, chociażby w sytuacjach, kiedy dziki grasują tuż przy ogrodzeniu danej posesji, a przepis mówi jasno, że w odległości 100 metrów od domu nie mogę oddać strzału. Mimo iż zwierzyna leśna jest własnością Skarbu Państwa, to odszkodowania za wyrządzone szkody wypłacają koła łowieckie. Uważam to za pewien paradoks.
W ubiegłym tygodniu Rolnicze Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych zaapelowało do ministra rolnictwa o wsparcie projektu ustawy, która pozwala na dodatkowy odstrzał dzików, dzięki któremu ograniczono by wyrządzane przez nie szkody. Jeśli zmiany w ustawie zostaną zatwierdzone, powstanie również fundusz odszkodowawczy, z którego wypłacane byłyby pieniądze dla poszkodowanych rolników, a który miałby składać się z pieniędzy pochodzących z kół łowieckich, a także z budżetu państwa. Według autorów projektu, roczna dopłata do funduszu wynosiłaby blisko 30 mln zł.
Krzysztof Łazowski nie ukrywa, że tego typu pomoc ze strony państwa byłaby wielkim udogodnieniem dla kół łowieckich w całym kraju. – Zwierzyna łowna należy do Skarbu Państwa, dlatego państwo również powinno partycypować w wypłacie odszkodowań. Jeżeli roczna dopłata z funduszu rzeczywiście wyniosłaby blisko 30 mln zł, to w znaczącym stopniu poprawiłoby kondycję finansową samych kół łowieckich, więc na zmianach zyskaliby nie tylko rolnicy, ale również same koła. Nie ukrywam również, że PZŁ zależy na tym, aby straty w imieniu wojewodów oszacowywane były przez podmioty niezależne, chociażby wyłonione w drodze przetargu firmy ubezpieczeniowe. Wierzymy, że na zmianach skorzystają wszyscy.























