Świątynia w Kom Ombo najbardziej chyba spośród świątyń staroegipskich związana jest z Nilem. Leży zresztą tuż nad brzegiem tej wielkiej rzeki. Statki turystyczne odbywające rejsy po Nilu cumują niemal u jej schodów.
Złote miasto
Kom Ombo to niewielkie miasto leżące nad Nilem, ok. 50 km od Asuanu. Dawno, dawno temu, gdy zbudowano tu świątynię, było bogate i nazywało się Nebit – Miasto Złota. Wówczas w okolicy wydobywano złoto, a w Nebit było wiele warsztatów rzemieślniczych zajmujących się jego obróbką. Miasto czerpało też zyski z opłat handlowych, ponieważ przebiegał tędy szlak kupiecki z Nubii do doliny Nilu. Wylewy Nilu zapewniały ponadto obfite zbiory z uprawianych w okolicy pół. A na wyspach w nurcie wielkiej rzeki żyło wiele krokodyli.
Gdy Nil wylewał szeroko i obficie, krokodyle wędrowały z rozlewającą się wodą i podchodziły do ludzkich pól i domów. Choć budziły strach, ich pojawienie się oznaczało też napływ wody i żyznego mułu. Ludzie wierzyli, że te wielkie gady wiodą użyźniające ziemię wody ku ich poletkom. Im więcej krokodyli, tym większe zbiory. Poza tym wielkie gady żyły na pograniczu ziemi i wody, życia i śmierci. Schodziły w głębinę, dla ludzi oznaczającą śmierć, i wracały na powierzchnię, by wygrzewać się w promieniach słońca. Były pasterzami wody i przewodnikami dusz wędrujących między światami. Były święte.
Podwójna świątynia
Majętne miasto Nebit było perłą w koronie faraonów, którzy wybudowali tu świątynię. Podwójną świątynię, poświęconą bóstwom wody i ziemi, Nilu i całego Egiptu. Świątynia – powstała za czasów Totmesa III, a rozbudowana przez dynastię Ptolemeuszy – poświęcona była Sebekowi czy też Sobkowi – bogowi z głową krokodyla, opiekunowi wód, urodzaju i płodności – oraz Horusowi Starszemu, bóstwu z głową sokoła, władcy Górnego i Dolnego Egiptu, opiekunowi dynastii faraonów. Do obu świątyń prowadziły jednakowe wejścia z portykami masywnych kolumn z brązowozłotego kamienia. Stoją do dziś.
Świątynia Horusa reprezentowała władzę faraonów, a jej kapłani pełnili zapewne różne funkcje administracyjne. Świątynia Sebeka miała natomiast wiele funkcji praktycznych, związanych z życiem codziennym mieszkańców Nebit i okolic. Tu znajdowała się m.in. głęboka studnia z biegnącymi wokół ścian spiralami schodów, którymi schodzono po wodę. W pobliżu był nilometr – urządzenie do mierzenia stanu rzeki i prognozowania wysokości wylewów. Kapłani musieli wiedzieć, czy zbiory będą dobre, by odpowiednio do tego wyznaczyć wysokość podatków.
Poza tym każde z głównych bóstw świątynnych występowało w triadzie z dwoma innymi bóstwami – Sebeka czczono wraz z Hathor, pramatką i opiekunką kobiet, oraz z Chonsu, bogiem-uzdrowicielem. W świątyni Boga Krokodyla leczono więc choroby i wykonywano zabiegi chirurgiczne. Badano także płodność kobiet i prawdopodobnie pomagano w trudnych porodach. Wskazują na to ryty i rysunki na ścianach, przedstawiające sceny porodu, a także – w jednym miejscu, do którego ustawiają się dziś długie kolejki zwiedzających świątynię turystów – wizerunki narzędzi chirurgicznych.
Na temat tego, jak kapłani sprawdzali płodność kobiet, jest wiele teorii. Jedna z nich mówi, że robiono to za pomocą okładów z czosnku w okolicach intymnych. Potem sprawdzano, czy oddech badanej pachnie czosnkiem, co miało oznaczać, że „droga jest otwarta” i kobieta może rodzić dzieci.
Modlono się tu także o urodzaj, ochronę przed suszą, wojną i nieszczęśliwymi wypadkami. Prawdopodobnie w świątyni można się też było poddać ceremoniom, chroniącym przed atakiem krokodyla. Czy skutecznie – nie wiadomo.
Gady w sarkofagach
Na pewno jednak w świątyni żyły krokodyle – święte wcielenia boga Sebeka, pasterze wód. W kaplicy bogini Hathor znaleziono bowiem mumie tych gadów, umieszczone w krokodylokształtnych „sarkofagach” z drewna i tkaniny. W znajdującym się dziś obok świątyni Muzeum Krokodyli eksponowane są dwadzieścia dwie krokodyle mumie oraz kilka drewnianych sarkofagów, a także jaja krokodyli, rzeźby i reliefowe stele z wizerunkami tych zwierząt. Są tu także figurki różnych wcieleń boga Sobka-Sebeka, od najbardziej znanego – człowieka z głową krokodyla, w koronie z dyskiem słonecznym, parą rogów i dwoma piórami – po inne wariacje, takie jak krokodyl z głową szakala, barana, byka, sokoła lub lwa. W sklepie z pamiątkami obok muzeum sprzedawane są oczywiście różne wizerunki krokodyli, od pluszowych maskotek po figurki z metalu i alabastru. Od pięciu do kilkudziesięciu dolarów za krokodyla.
Większość statków dociera do Kom Ombo po południu, toteż przed wieczorem w podwójnej świątyni na skale nad Nilem bywa tłoczno. Różnojęzyczne grupy turystów stoją obok siebie, między szerokimi kolumnami lub zdobnymi w ryty ścianami, a głosy przewodników podające te same objaśnienia w różnych językach, nakładają się na siebie. Kwestie angielskie, niemieckie, włoskie, hiszpańskie, francuskie, rosyjskie czy polskie przeplatają się nieustannie. Słuchając symultanicznie, wyłowić można powtarzające się w różnych językach słowa o tym samym znaczeniu, a wszystko to brzmi trochę jak modły…
Niewątpliwie świątynia w Kom Ombo przeżywa dziś kolejny etap świetności.
Światła i kolory
Potem przychodzi zachód słońca. Słoneczny dysk znika na przeciwnym, zachodnim brzegu Nilu (świątynie budowano zawsze na wschodnim brzegu tej rzeki, zachodni brzeg był przeznaczony na grobowce). Niebo nad zielonym postrzępionym pasmem palm i zarośli nad Nilem nabiera oranżowego odcienia o cudownej świetlistości. Znad rzeki zrywają się stada ptaków; na tle nieba w kolorze pomarańczy przelatują stada białych czapli i czarnych ibisów.
Świątynia Boga Krokodyla jest dobrym miejscem do podziwiania zachodów słońca. Turyści rozsiadają się wśród pokruszonych kolumn na obrzeżach i patrzą w dół, na Nil. Mimo woli zastanawiam się, na ile starożytni Egipcjanie doceniali ten widok. Na statkach, zacumowanych poniżej świątyni, zapalają się światła.
Czego mi zabrakło w Kom Ombo? Żywych krokodyli. Wypatrywałam ich na brzegach Nilu i na wyspach rzecznych podczas całego rejsu między Luksorem a Asuanem. Poddanych Sebeka, pancernych gadów, które kiedyś wiodły za sobą wody Nilu, by użyźniły ziemię. Nie widziałam ich jednak. Nil uregulowano, budując wielkie tamy. Krokodyle zniknęły.






















![Emeryt w Europie – cz. 2 [ZDJĘCIA] Emeryt w Europie](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2020/09/podroz-niemcy-100x70.jpg)

