Podobno pewien australijski farmer, zobaczywszy żyrafę w ZOO w Melbourne, oświadczył, że takie zwierzę nie może istnieć, bo ma za długą szyję. Trochę to dziwne – w Australii, bądź co bądź, żyje wiele niezwykłych zwierząt, jak ssaki składające jaja czy „monstrualne króliki” – kangury. Z drugiej strony dla ciasnych umysłów istnienie żyrafy na pewno stanowi wyzwanie.
Jeleniorysie
Żyrafa ma kilka gatunków i podgatunków, ale główny stanowi Giraffa camelopardalis, żyrafa sawannowa. Pierwsze słowo łacińskiej nazwy pochodzi podobno z jednego z afrykańskich narzeczy i oznacza szybko chodzące stworzenie. A camelopardalis to z kolei połączenie nazw wielbłąda i lamparta (!). Pod taką właśnie nazwą, „wielbłądopard”, występuje żyrafa w Biblii tłumaczonej przez Jakuba Wujka.
Polscy naturaliści z XVIII i XIX wieku używali nazw „jeleniopard” i „jelenioryś”. Rycina w książce księdza Kluka, który opisywał świat na podstawie dzieł z Biblioteki Ossolińskich, przedstawia żyrafę właśnie jako niezgrabnego jelenia z wielką, dziwną szyją. A pierwszy znany ze źródeł historycznych Polak, który zobaczył żyrafę na własne oczy, opisał ją pod nazwą „sarnapa”. Było to XVI wieku, gdy niejaki Andrzej Taranowski posłował od króla Zygmunta Augusta do sułtana tureckiego i zobaczył długoszyje zwierzę w sułtańskich ogrodach.
„… Jest (ono) zbytnio wielkie i wysokie, począwszy od stóp aż do wierzchu głowy może go być wzwyż do sześciu sążni i więcej, ale przodku jest wyższego, niźli zadku, sierść na nim pstra a biała jak szachownica, głowę ma na kształt wielbłąda” – pisał.
Przekładając z polskiego na nasze, żyrafy mają zwykle 5-6 m wzrostu, co oznacza, że mogłyby bez wysiłku zaglądać do okien na pierwszym lub drugim piętrze. Ważą od 800 do 1200 kg. Szyja żyrafy ma ok. 2 m długości, język – pół metra. (!) Serce musi sprostać nie lada wyzwaniom (różnice ciśnień w wysokim ciele), toteż waży ok. 25 kg i jest naprawdę wielkie (ponad 60 cm szerokości). Pod barwną sierścią żyrafa ma skórę szarą i grubą, odporną na skaleczenia. Badania żyrafiej skóry wykorzystano m.in. w projektowaniu skafandrów dla astronautów.
Aby sięgnąć do ziemi, trawy i wody żyrafa musi stanąć na rozstawionych nogach. Co prawda pija niezbyt często – raz na trzy dni, przez kilka minut. Jada zaś często wprost z drzew, bez schylania – w ten sposób zarówno ogranicza wzrost rosnących na sawannie akacji, jak i zapewnia im przetrwanie, bo zapyla kwiaty tych drzew. Sześciometrowe zwierzę pełni funkcję tradycyjnie przypisywaną owadom.
Samce żyraf wynalazły własną sztukę walki, tzw. necking. Pojedynki polegają na uderzaniu się szyjami, czasem także głowami i służą ustaleniu hierarchii w samczym stadzie. Kiedy samce nie walczą, często zajmują się we własnym gronie… praktykami homoseksualnymi. Samice natomiast przede wszystkim opiekują się młodymi i w ramach stada prowadzą „żłobki”, powierzając opiekę nad grupką młodych jednej z samic.
Żeby było dziwniej, żyjące dziś wyłącznie w Afryce żyrafy pochodzą… z Azji. Wyewoluowały na terenie Indii i Chin, i tam znajdowane są szczątki prażyraf. Część populacji przeszła potem na obszary późniejszego kontynentu afrykańskiego, i ta żyrafia linia przeżyła, podczas gdy pierwotne szczepy azjatyckie wyginęły, prawdopodobnie wskutek zmian klimatu.
To tylko niektóre z licznych ciekawostek o żyrafach. Obecnie żyjące żyrafy, choć chronione i często żyjące w rezerwatach, są także gatunkiem bliskim wyginięcia. W ciągu ostatnich 20-30 lat ich populacja zmniejszyła się o blisko 40 procent. Dziesięć lat temu żyrafom nadano oficjalny status gatunku „narażonego ”.
Wrocławskie żyrafy
Moje najwcześniejsze (i ulubione) wspomnienia o żyrafach wiążą się – znów paradoks! – nie z dalekimi podróżami, ale z Polską. W latach osiemdziesiątych odbywaliśmy w trzy osoby praktyki studenckie we Wrocławiu, w tamtejszej wytwórni filmowej. Podczas praktyk nie było zbyt wiele zajęć, bo kręcono tam wtedy jeden film pełnometrażowy i telewizyjny cykl historyczny, a że parking wytwórni sąsiadował z zagrodą bizonów, spędzaliśmy sporo czasu we wrocławskim Ogrodzie Zoologicznym. W ZOO sporo było w tym czasie studentów kierunków przyrodniczych, którzy tam właśnie odbywali praktyki. Szybko zawarłam z niektórymi znajomość, dzięki czemu mogłam uczestniczyć także w ich praktykach studenckich. Mieli w ZOO sporo zajęć, czasem wcale niełatwych – jak karmienie młodego łosia, który nieustannie próbował połknąć butelkę z mlekiem, czy nakłanianie do jedzenia cierpiącego na brak apetytu żółwia olbrzymiego. Były to zadania wymagające wytrwałości i skupienia, przy których dokarmianie żyraf było prawdziwym relaksem.
Część pożywienia zwierząt w ZOO stanowiły odpady dostarczane przez wrocławską Zieleń Miejską. W przypadku żyraf były to zwykle obcięte gałęzie topoli czy innych drzew. Pracownicy Zieleni Miejskiej przywozili je i zrzucali przed zagrodą żyraf, a zwierzęta zwykle częstowały się same, sięgając po nie przez ogrodzenie. Pomocy wymagały tylko wtedy, gdy gałęzie leżały zbyt blisko płotu – zwierzęta nie mogły zgiąć szyi, by ich dosięgnąć.
W zasadzie mieliśmy takie gałęzie tylko przerzucać przez ogrodzenie, zanim liście zwiędną, ale dla czystej przyjemności podnosiliśmy je i czekaliśmy, aż żyrafa sięgnie po gałąź. Przeżycie było niezwykłe – najpierw powoli opuszczała się nad nami długa szyja z ładną małą głową, z oczami o długich rzęsach. Potem żyrafa wysuwała swój długi, prawie granatowy język, owijała go na gałęzi jak wężowym splotem i powoli, łagodnie ciągnęła ku górze, starannie obierając zwiniętym językiem wszystkie liście. Potem przeżuwała, wysoko nad naszymi głowami, a my wyrzucaliśmy bezlistne patyki, by podnieść następną gałąź.
W Afryce
Po raz drugi żyrafy dostarczyły mi mocnych wrażeń kilka lat później, podczas mojej pierwszej podróży do Afryki. W czasie safari w Kenii i Tanzanii widziałam oczywiście żyrafy żerujące w naturalnym środowisku. Fotografowaliśmy je z samochodu, bo w czasie safari nie wolno wysiadać. Ale podczas noclegu pod namiotami w rezerwacie Masai Mara udało nam się w parę osób wymknąć ze strzeżonego obozowiska na spacer po sawannie. Szliśmy piechotą przez wysokie trawy ku niedalekiej kępie drzew, rozglądając się pilnie. Byliśmy trochę rozczarowani, bo jedynymi zwierzętami, jakie udało nam się wypatrzyć wśród traw, były pasące się stadami perlice sępiogłowe, przypominające pawie bez ogonów.
Kiedy znaleźliśmy się kilka metrów od zagajnika wysokich akacji, spora część zagajnika nagle ruszyła z kopyta i odbiegła z tętentem… Spłoszyliśmy żerujące wśród drzew stado żyraf, niemal do ostatniej chwili wcale go nie widząc! Tak – przeoczyliśmy stado zwierząt rozmiaru żyrafy! Wrażenie było chyba mocniejsze niż kiedy patrzyliśmy z samochodu na słonie, lwy i nosorożce.
Po raz drugi miałam okazję chodzić za żyrafami w parku narodowym Arusha. Pojechaliśmy tam na własną rękę, w trójkę, i szybko przekonaliśmy się, że nie stać nas na zamieszkanie w żadnej z luksusowych turystycznych lodges. Zatrzymaliśmy się więc w dawnym domu Trappów, gdzie zarząd parku zakwaterował grupę studentów z Jeny, badających – w ramach niemieckiego projektu – gatunki drobnych ptaków zimujących w Afryce.
Do lat pięćdziesiątych XX wieku dom należał do Marty Margarety Trappe, Niemki urodzonej na Śląsku, która spędziła większość życia w Afryce. Była pierwszą kobietą przyjętą do Królewskiego Towarzystwa Myśliwskiego, uprawiała kawę, przyjaźniła się z Masajami, znała osobiście Hemingwaya. I jej dom był niezwykły. Na zboczu góry Meru, z widokiem na Kilimandżaro, z werandą zdobną w bawole rogi. Wokół chodziły zwierzęta: żyrafy, antylopy, bawoły, małpy. Śpiąc przy ścianie, każdego ranka słyszałam bawołu, ocierającego się o chropowaty tynk po drugiej stronie. Żyrafy, jak nieprawdopodobne zjawy, podchodziły często pod dom od tyłu. Rankiem i wieczorem, siedząc na schodkach, widziałam jak chodzą tam, wznosząc długie szyje nad sznurami z suszącym się praniem.
Widywaliśmy też żyrafy podczas śniadania, które jadaliśmy – jak niegdyś pani Trappe – przy stole na zewnątrz, na specjalnie usypanym do obserwacji zwierząt i masywu Kilimandżaro pagórku, obsadzonym cisami. Ale jak się zastanowić, nigdy jednak w czasie podróży nie byłam tak blisko żyraf, jak w Polsce.
























