Cel – pojechać jak najlepiej

0
Cieslak Marek
Marek Cieślak (w środku) jeszcze jako trener tarnowskiego zespołu
REKLAMA

Marek Cieślak to postać doskonale znana w polskim speedwayu, także w Tarnowie. Z jego osobą wiążą się ostatnie wielkie sukcesy żużlowców Unii. Gdy objął zespół „Jaskółek” przed sezonem 2012, od razu zdobył z nią trzeci w historii klubu tytuł Drużynowego Mistrza Polski. Potem w sezonach 2013‑2014 jeszcze brązowe medale. Obecnie jest szkoleniowcem Falubazu Zielona Góra, od lat niezmiennie pozostaje także menedżerem narodowej reprezentacji Polski.

Przed nami najważniejsza tegoroczna drużynowa impreza, czyli Drużynowy Puchar Świata. Nie będę pytał o cel, bo zwykle dla naszych zawodników tym celem jest po prostu wygrana i kolejne złote medale!
Zawsze walczymy o wygraną. Główny cel to po prostu pojechać jak najlepiej, a wtedy wyniki powinny przyjść same. Do tego będziemy dążyli.
W tym roku mamy wyjątkowo młody zespół. Jest w nim dwóch żużlowców w wieku juniora, a najstarszy zawodnik‑ Maciej Janowski ma dopiero 25 lat. Chyba nie mieliśmy jeszcze nigdy tak młodej drużyny?
Zgadzam się z tym, to chyba najmłodsza drużyna w historii naszych startów w Drużynowym Pucharze Świata, a wcześniej także w Drużynowych Mistrzostwach Świata. I przyszłościowa. W tym roku pojedziemy oczywiście po złoto, ale chciałbym, aby wszyscy wykazali zrozumienie jeśli inni okażą się lepsi i tego złota w tym roku nie zdobędziemy. Bo z tą wyrozumiałością u niektórych różnie bywa.
Patrząc na średnie biegopunktowe w naszej ekstralidze niektórych obserwatorów skład na półfinał może jednak zaskoczyć. Nie ma w nim aż trzech zawodników, którzy plasują się w pierwszej dziesiątce najlepszych zawodników. Nie bierze pan pod uwagę ligowej dyspozycji, układając skład reprezentacji?
Drużynowy Puchar Świata to nie są rozgrywki ligowe. Ja nie wybieram składu na ligę, tylko na puchar. Są u nas zawodnicy, tzw. ligowcy, którzy w lidze prezentują się bardzo dobrze, ale w Grand Prix czy Drużynowym Pucharze Świata już niekoniecznie. Mieliśmy w historii sporo takich przypadków, że zawodnik brylował w lidze, ale na międzynarodowej arenie w ważnej próbie z różnych powodów nie sprawdził się. Skład jest młody, ale mocny, są w nim przecież zawodnicy startujący w tym roku w cyklu Grand Prix: Bartek Zmarzlik, Piotr Pawlicki i Maciej Janowski, jest aktualny indywidualny mistrz Polski – Patryk Dudek. I na rezerwie czołowy krajowy junior – Krystian Pieszczek.
Pamiętam sytuację sprzed kilku lat kiedy zabrał pan na Drużynowy Puchar Świata Maćka Janowskiego, wówczas zawodnika Unii Tarnów, którą pan prowadził. On wtedy w lidze miał straszne kłopoty i wielu kibiców uważało, że jego nominacja to nieporozumienie, tymczasem stał się jednym z ojców naszej wygranej na stadionie Markety w Pradze. Porozmawiajmy jednak chwilę o rywalach. Tradycyjnie chyba najmocniejsi będą Duńczycy, ale walkę o tytuł twardo zapowiadają w tym roku także Rosjanie. Mają takie możliwości czy to tylko takie „machanie szabelką”?
Zobaczymy. Duńczycy w półfinale pojadą bez Nicki Pedersena, pewnie pojawi się w dalszej fazie rywalizacji. Jeżeli chodzi o Rosjan, to przede wszystkim wiele będzie zależało od tego, czy dojdzie do zdrowia po ostatniej kontuzji Grigorij Łaguta. Bez niego będzie im ciężko, bo sami Artem Łaguta i Emil Sajfutdinov wsparci młodzieżą dobrego wyniku raczej nie zrobią. Wiele będzie także zależało od wspomnianego Sajfutdinova. Przecież on dopiero niedawno wznowił starty po długiej przerwie i też nie wiadomo, czy na Drużynowy Puchar Świata będzie już w optymalnej dyspozycji. Zobaczymy, wszystko okaże się na torze.
Jak pan, jako na co dzień szkoleniowiec Falubazu Zielona Góra, ocenia przebieg rywalizacji w tegorocznych rozgrywkach ekstraligi?
Myślę, że ta nasza „ligowa młócka” jest w tym sezonie dosyć interesująca. Przed nami końcówka sezonu zasadniczego, decydujące spotkania i niebawem okaże się, kto będzie się cieszył z awansu do fazy play off, a kto poczuje się zawiedziony.
Z całą pewnością w play off nie zobaczymy Unii Tarnów, z którą zdobył pan nie tak dawno tytuł Drużynowego Mistrza Polski, a potem dwa brązowe medale. Po ostatnim meczu ligowym w Tarnowie, z którego pański Falubaz wywiózł ligowe zwycięstwo, powiedział Pan, że „Jaskółki” nie zasługują na spadek z ekstraligi, który niestety stał się bardzo realny. Kurtuazja?
Sympatycznie wspominam okres pracy w Tarnowie i pozostał mi do tej drużyny sentyment. Ale jeśli się konsekwentnie osłabia drużynę, jeśli pozbywa się jednego z jej liderów, a w jego miejsce sprowadza zawodników słabszych, to trudno jest się utrzymać w elicie. Szkoda mi Unii, ale takie są fakty. Przy okazji pozdrawiam tarnowskich kibiców!

REKLAMA (3)

P.S Rozmowę przeprowadziłem przed półfinałem DPŚ, który odbył się w duńskim Vojens w minioną sobotę, w którym reprezentacja Polski zajęła pierwsze miejsce i awansowała bezpośrednio do finału imprezy, który zostanie rozegrany w najbliższą sobotę w Manchesterze. Rywalami biało‑czerwonych będą gospodarze‑Anglicy, zwycięzcy drugiego półfinału w Szwecji oraz barażu. Turnieje te odbyły się po zamknięciu bieżącego numeru TEMI. W mediach pojawiły się informację, że w finale Macieja Janowskiego zmieni Krzysztof Kasprzak lub Piotr Protasiewicz.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze