Przebieg spotkania: 5:1, 1:5, 5:1, 3:3, 4:2, 3:3, 4:2, 2:4, 3:3, 5:1, 3:3, 4:2, 5:1, 5:1, 3:3.
Walka z deszczem i nie tylko
To, że do meczu w ogóle doszło, graniczyło niemal z cudem. Opady deszczu spowodowały bowiem, że jego rozpoczęcie trzeba było opóźnić początkowo o godzinę. Okazało się to zbawienne. Otóż z powodu wypadku na autostradzie A‑4 w okolicach Krakowa trzech zawodników gości: Rafał Okoniewski, Artem Łaguta oraz Marcin Nowak utknęło w potężnym korku. Dotarli na stadion dopiero około godziny 17, ale mecz zaczął się z jeszcze większym, niż początkowo planowano opóźnieniem, bowiem kolejna krótka ulewa ponownie zalała nawierzchnię toru. Na szczęście determinacja sędziego i praca służb porządkowych doprowadziła tor do stanu używalności i spotkanie mogło się rozpocząć.
Historia za „Jaskółkami”
Trudno w to uwierzyć, ale niedzielny mecz był dopiero czwartą konfrontacją tarnowsko‑grudziądzką w najwyższej klasie rozgrywkowej. Do pierwszych dwóch doszło dopiero w 1996 roku, w Mościcach wygrała Unia 47:43, w Grudziądzu wygrał przeciwnik tarnowian 50:40. Trzeci mecz dwa miesiące temu na torze rywali także wygrali tarnowianie 52:37. Wygrana w rewanżu dała więc podopiecznym trenera Pawła Barana trzy meczowe punkty – dwa za zwycięstwo oraz bonus. W ogóle, licząc niedzielny mecz, Unia i GKM spotkały się 32 razy, aż 20 razy górą byli tarnowianie. Co ciekawe, rywalom jeszcze nigdy nie udało się wygrać na torze w Mościcach.
Rekordzista Kołodziej
Trochę przypadkowo, przy pomocy sił natury, nawierzchnia stała się dosyć przyczepna, sprzyjająca szybkiej i efektownej jeździe. Udowodnił to kapitan gospodarzy, Janusz Kołodziej. Oto w czwartym wyścigu dnia, uciekając przed Krzysztofem Buczkowskim, w czasie 67,41 sekund pobił o 0,8 sekundy dotychczasowy rekord toru należący od ponad roku do Grega Hancocka.
Pechowiec Koza
W przeciwieństwie do swojego starszego kolegi tego meczu z pewnością nie zapamięta z dobrej strony Ernest Koza. Najpierw w biegu juniorów przegrał niespodziewanie z duetem gości, aby w kolejnym upaść wraz z Krzysztofem Buczkowskim, w efekcie nabawiając się kontuzji kostki. Więcej na tor Koza już nie wyjechał.
Plusy gospodarzy
Świetna dyspozycja „czterech muszkieterów”: Kołodzieja, Vaculika, Bjerre i Madsena. Każdy z nich mógł się pochwalić dwucyfrowym dorobkiem punktowym, a Madsen wraz z bonusami zdobył komplet punktów. Takiej sile rażenia rywal nie mógł się po prostu oprzeć.
Minusy gości
Przykro to pisać, ale niestety przede wszystkim Tomasz Gollob. Najlepszy w historii polski zawodnik jeździł w Tarnowie, na znanym sobie przecież torze, dosyć widowiskowo, ale był w większości przypadków zupełnie bezradny. W efekcie w sześciu wyścigach zdobył zaledwie pięć punktów. Jak na zawodnika tej klasy wynik to niestety nieco zawstydzający.
Kompletnie nie wyszedł ten mecz także Rafałowi Okoniewskimu. Po dwóch nieudanych wyścigach trener Robert Kempiński podziękował mu za udział w spotkaniu.
Wyścigi, za które można pokochać żużel
Było ich sporo, w tym miejscu omówmy tylko kilka z nich. W IV biegu Kołodziej, uciekając przed Krzysztofem Buczkowskim, pobił rekord toru. W V kapitalny pojedynek stoczyli Leon Madsen z Tomaszem Gollobem. Gollob, przedzierając się z trzeciego miejsca, wyprzedził najpierw Bjerre, potem prowadzącego Madsena, ale ten ostatni potrafił odbić pierwszą pozycję i dowieźć ją do linii mety po ekscytującej rywalizacji. Świetnie rywalizowali o II miejsce w wyścigu VII Krzysztof Buczkowski i Artur Mroczka, szybszy na mecie był tym razem Buczkowski. W wyścigu VIII goście zastosowali pierwszą rezerwę taktyczną i wydawało się, że wygrają podwójnie, bo długo prowadził Artem Łaguta przed Tomaszem Gollobem. Zablokowany na pierwszym łuku Janusz Kołodziej konsekwentnie atakował jednak Golloba i wyprzedził go na samej linii mety o „błysk szprychy”. W X biegu Leon Madsen spokojnie odpierał ataki szalejącego przez cztery okrążenia po torze Krzysztofa Buczkowskiego. Wreszcie w XIII wraz z Martinem Vaculikiem dali pokaz pięknej jazdy parą, pozwalającą im wygrać wyścig podwójnie.
Pomeczowe wypowiedzi
Leon Madsen (Unia Tarnów): Pomimo deszczu tor był bardzo dobrze przygotowany. Oczywiście jestem bardzo zadowolony zarówno ze swojej indywidualnej postawy, jak i całej naszej drużyny. Trenerzy Baran i Cierniak wykonali kawał bardzo dobrej roboty. Dziękuję także kibicom za wspaniałe wsparcie naszego zespołu. Mamy jednak kłopot z juniorami, bo Ernest nabawił się kontuzji, a za tydzień czeka nas bardzo poważny mecz w Zielonej Górze z Falubazem.
Artem Łaguta (Mr Garden GKM Grudziądz): W pierwszym biegu pojechałem na motocyklu z silnikiem, na którym startowałem zawsze w Tarnowie, i okazało się, że on w ogóle nie pasuje na ten tor. Potem było już lepiej. Starałem się wygrywać, zdobyłem w sumie 13 punktów, doradzałem kolegom, jak mają ustawić swoje motocykle, ale niewiele to dało. Unia była dzisiaj zdecydowanie lepsza i zasłużenie wygrała.
Unia Tarnów‑ GKM Grudziądz 55:35
Unia: Martin Vaculik 13 (3,3,3,3,1), Artur Mroczka 5+1 (2,0,1,2), Kenneth Bjerre 12 (3,1,3,3,2), Leon Madsen 12+3 (2,3,2,2,3), Janusz Kołodziej 11+2 (3,3,2,1,2), Arkadiusz Madej 1 (0,0,1), Ernest Koza 1 (1,w, w,)
NCD: Janusz Kołodziej 67,41 w wyścigu IV (rekord toru) I. Sędziował Remigiusz Substyk. Widzów 7 tysięcy.























