Tarnowska drużyna poniosła na własnym torze kolejną porażkę. Można wręcz mówić o sportowej klęsce. Tarnowski zespół przeżywa bardzo trudny okres i nie widać póki co światełka w tunelu.
Przebieg meczu: 0:5, 2:4, 3:3, 3:3, 2:4, 2:4, 3:3, 2:4, 1:5, 4:2, 2:4, 1:5, 1:5, 1:5, 4:2.
Niebo płakało nad Tarnowem
Mecz toczył się bardzo długo ze względu na opady deszczu. Już I wyścig toczył się na mokrym torze, a po jego zakończeniu opady nasiliły się i spotkanie trzeba było przerwać. Trzeba jednak przyznać, że zielonogórski arbiter Ryszard Bryła wykazał się dużą determinacją, by pojedynek dokończyć. Odczekał, aż przestało padać, a potem nakazał przygotowanie toru do dalszej jazdy. Drugi wyścig wystartował jednak godzinę czterdzieści pięć minut po pierwszym!
Wystraszeni kibice
O nie najlepszej frekwencji na tarnowskim stadionie w tym sezonie pisaliśmy już wielokrotnie. Jednak tak słabej na meczu ligowym nie było już dawno, dziennikarze doliczyli się ledwie 3‑3,5 tysiąca widzów. Nie sprzyjały frekwencji ani niepewna pogoda, ani uroczystości związane z Światowymi Dniami Młodzieży, ale przede wszystkim postawa samych zawodników Unii w tegorocznych rozgrywkach. Spora część fanów to tak zwani kibice sukcesu. Kiedy po kilku latach sportowej hossy nastąpiło tąpnięcie, nie mają ochoty odwiedzać stadionu.
Czerwona kartka dla Madsena
Sam mecz rozpoczął się dla Unii według najgorszego z możliwych scenariuszy. W I biegu przez cztery kółka prowadzili goście, byli zawodnicy Unii – Martin Vaculik i Kacper Gomólski. Na ostatnim łuku próbował ich rozdzielić Leon Madsen, ale po ryzykownym ataku upadł na tor. Miał potem ogromne pretensje do Gomólskiego. O mały włos nie doszło do bijatyki. Sędzia uznał winnym zdarzenia Madsena, który za niesportową postawę otrzymał żółtą kartkę. Póżniej w XIII biegu spowodował upadek rywala i zobaczył kartonik czerwony, i zakończył swój nieudany udział w meczu.
Plusy gości, minusy gospodarzy
Znakomicie zaprezentował się na tarnowskim torze Martin Vaculik. Jeździł tak, jak zapamiętali go kibice w Mościcach. W efekcie rządził i dzielił, będąc zdecydowanie najlepszym zawodnikiem meczu. Pogromcę znalazł dopiero w ostatnim wyścigu w osobie Janusza Kołodzieja. Tym samym Słowak udowodnił, jak dużą stratą było pozbycie się go przed sezonem. Stratą, jak pokazują tegoroczne rozgrywki, niestety nie do zastąpienia.
Nad zespołem „Jaskółek” nie wypada się pastwić. Oprócz Janusza Kołodzieja i częściowo Kennetha Bjerre reszta pojechała bardzo słabo. O dyspozycji Piotra Świderskiego nie chce się już nawet pisać, poza jednym biegiem nieskuteczny był Mikkel Michelsen, juniorzy nie po raz pierwszy nie potrafili zdobyć punktów poza wyścigiem młodzieżowym, w którym Patryk Rolnicki wyprzedził Igora Sobczyńskiego. Antybohaterem spotkania był jednak Leon Madsen. Lider drużyny zdobył ledwie 2 punkty, z dwóch wyścigów został wykluczony i zakończył zawody dyskwalifikacją. Tak słabego Leona nie widziano w Tarnowie chyba jeszcze nigdy.
Unia Tarnów- Get Well Toruń 31:58
Unia: Leon Madsen 2+1 (u, 1, 1, w), Piotr Świderski 0 (d, ‑, ‑, ‑), Kenneth Bjerre 10 (3, 2, 2, 1, 1, 1), Mikkel Michelsen 5 (w, d, 3, 0, 1, 1), Janusz Kołodziej 12 (3, 2, 2, d, 2, 3), Patryk Rolnicki 2 (2, 0, 0, 0), Arkadiusz Madej 0 (0, 0, 0)
NCD: Kenneth Bjerre 68,64 w wyścigu III. Sędziował Ryszard Bryła. Widzów 3 tysiące.
Powiedzieli po meczu:
Robert Kościecha (trener Get Well Toruń) – Dobrze, że zawody w ogóle się odbyły, dziękuję organizatorom, że pomimo opadów deszczu spisali się na medal i odpowiednio przygotowali tor. Tak to już jest, że jak pada, to jest to atut drużyny gości. Dzisiaj jednak byliśmy mocniejszą drużyną, cieszy mnie, że wszyscy zdobywali punkty.
Martin Vaculik (Get Well Toruń) – Ja kocham ten tor i to było dzisiaj widać. Chciałbym podziękować tarnowskim kibicom za to, jak mnie przyjęli. Łza się w oku zakręciła, do Tarnowa przyjeżdżałem od małego, a w drużynie Unii spędziłem sześć lat. Ale cóż, taki jest sport.
Paweł Barana (trener Unii Tarnów) – Mogę się przyznać do wielu błędów, ale na złośliwość rzeczy martwych nie mam wpływu. Wiele się dziś działo na torze i w parkingu, ale wystarczy popatrzeć do programu, punktowało dziś u nas właściwie tylko dwóch zawodników.























![PREMIERA filmu „ŻUŻEL” – spotkanie z Januszem Kołodziejem i Ernestem Kozą [WIDEO] Premiera filmu żużel](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2021/07/c0212.00_04_32_42.still004-100x70.jpg)