Mecz rozpoczął się remisowo, bo Maciej Janowski uporał się z Gregiem Hancockiem, pod którego okiem uczył się żużlowego rzemiosła. Zaraz jednak miejscowi objęli prowadzenie. Zgodnie z tym, co można było przewidzieć, juniorzy Polonii okazali się lepsi od tarnowskich, a o ich wygranej zadecydował fakt, że Mikołaj Curyło na trasie minął Mateusza Borowicza. Przewaga gospodarzy wzrosła do czterech punktów, kiedy to obóz tarnowian przełknąć musiał gorzką pigułkę w postaci porażki Janusza Kołodzieja z juniorem Szymonem Woźniakiem. Polonia prowadziła w tym momencie 14:10.
Kolejny bieg dodał gościom nieco otuchy. Start wygrał wprawdzie Aleksander Łoktajew, zwycięzca II biegu, ale na przeciwległej prostej z obu stron wyprzedzili go i Janowski, i Madsen i pognali do mety po pierwsze tego dnia drużynowe zwycięstwo. Kto jednak myślał, że teraz goście pójdą za przysłowiowym ciosem, musiał się czuć srodze zawiedziony. Oto kolejne dwa biegi gospodarze wygrali podwójnie. W pierwszym przypadku mieli jednak trochę szczęścia, bowiem po dobrym starcie już na pierwszym łuku zepsuł się motocykl Artema Łaguty, a Vaculik nie podjął skutecznej rywalizacji. Za moment problemy sprzętowe nie usprawiedliwiły jednak podwójnej porażki Kołodzieja i Gomólskiego z najlepszą parą gospodarzy Hancock‑Buczkowski. W tym momencie Unia przegrywała już 17:25 i trener Marek Cieślak zaczął się pewnie denerwować nie tylko prawdopodobną w tym meczu porażką, ale też możliwą utratą punktu bonusowego – pierwszy mecz w Tarnowie „Jaskółki” wygrały bowiem 54:36, a więc różnicą 18 punktów.
Sytuacja jednak zmieniała się niczym w kalejdoskopie. Kolejny bieg to wygrana Macieja Janowskiego, a że Madsen wyprzedził niepokonanego dotąd Woźniaka, tarnowianie po raz drugi wygrali bieg drużynowo, tyle że tym razem 4:2.
Ciekawy przebieg miał wyścig IX. Goście nawet w nim prowadzili, ale ostatecznie ani Vaculik, ani Łaguta nie oparli się dynamicznemu atakowi Krzysztofa Buczkowskiego. Co ciekawe, stawkę zamknął Greg Hancock.
Przed biegiem X trener Cieślak zaczął taktyczne roszady. Za Janusza Kołodzieja wprowadził jako rezerwę taktyczną Macieja Janowskiego. Niestety manewr zawiódł na całej linii, bo Janowski po kiepskim starcie przyjechał ostatni. Całe szczęście, że chociaż drugie miejsce zdołał obronić w tym wyścigu Kacper Gomólski, który zastąpił Mateusza Borowicza i przyjechał za plecami Łoktajewa, ale przed Kościechą.
Po X biegach wynik brzmiał 26:34. W XI biegu niestety upadł Madsen, powodując także upadek Hansa Andersena. Ten nie pojechał w powtórce, a Madsen za spowodowanie kolizji został wykluczony. Na szczęście na wysokości zadania stanął Łaguta i pokonał obydwu rywali. Pięknie mógł się zakończyć bieg XII, w którym para Janowski‑Gomólski prowadziła podwójnie. Mógł, bowiem tarnowski junior dał się wyprzedzić obydwu rywalom i mieliśmy kolejny remis.
Ostatnią nadzieją gości był wyścig XIII, który koniecznie trzeba było wygrać. Ponownie Kołodziej został zmieniony, tym razem przez Łagutę, i ponownie nic to nie dało, bo Rosjanin, notabene jadąc ostatni, miał defekt. 1:5 spowodowało, że losy meczu zostały rozstrzygnięte, a Polonia w wypadku podwójnej wygranej w wyścigach nominowanych mogła jeszcze wywalczyć punkt bonusowy! Na szczęście w XIV wyścigu Martin Vaculik i Kacper Gomólski wygrali podwójnie i tym samym punkt bonusowy został obroniony. Na pocieszenie. Marne, bo marne, ale zawsze…
Polonia Bydgoszcz‑ Unia Tarnów 49:41
Unia: Maciej Janowski 12+2 (3,2,3,0,3,1), Leon Madsen 4 (0,3,1,w), Artem Łaguta 8+1 (2,d, 1,3,d, 2), Martin Vaculik 8+1 (1,1,2,3), Janusz Kołodziej 10 (2,0,‑, ‑), Kacper Gomólski 7+1 (2,1,2,0,2), Mateusz Borowicz 3 (0,0,‑)
NCD: Aleksander Łoktajew 60,62 w wyścigu III. Sędziował Wojciech Grodzki. Widzów 3 tysiące.
Po meczu powiedzieli:
Maciej Janowski (Unia Tarnów): – Ze swojej dyspozycji w tym meczu jestem zadowolony, szkoda, że innym nie wiodło się tak dobrze. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na dobry występ Kacpra Gomólskiego. Gospodarzom gratuluję wygranej.
Szymon Woźniak (Polonia Bydgoszcz): – To były w naszym wykonaniu wspaniałe zawody, wszyscy wpłynęli na końcowy wynik drużyny. Ja też byłem w dobrej dyspozycji. Z dużym optymizmem patrzę na drugą część tego sezonu.























