Oferty pracy bywają różne – wymarzone, zadowalające, rozczarowujące. Zdarzają się też takie, które nie mają wiele wspólnego z treścią ogłoszenia. Niektóre są podejrzane, ale potrafią przyciągnąć uwagę. Przekonała się o tym pani Martyna, jedna z naszych czytelniczek, która zachęcona miesięcznym zarabianiem 5000 tysięcy złotych, postanowiła skontaktować się z potencjalnym pracodawcą.
Duża suma, niejednoznaczne warunki
Pani Martyna jest mieszkanką jednej z miejscowości w powiecie tarnowskim. Pandemia koronawirusa nieco uszczupliła jej budżet, gdyż przez dłuższy czas nie mogła otrzymywać pełnego wynagrodzenia. Wiosną sytuacja zaczęła wracać do normy, ale pani Martyna zdecydowała, że w czasie wakacji, zamiast wyjazdu na zaplanowany jeszcze przed wybuchem pandemii urlop, poszuka dodatkowego zajęcia. W tym celu odwiedziła kilka stron internetowych, na których pracodawcy zamieszczają swoje oferty. Na jednym z lokalnych portali natknęła się na ogłoszenie dotyczące pracy dodatkowej dla kobiety po trzydziestce. Warunki nie były określone, ale 5000 złotych na rękę robiło wrażenie.
– Ogłoszeniodawca poszukiwał kobiety po trzydziestym roku życia z Tarnowa lub okolic. Praca miała być dodatkowa, legalna i przyjemna. Co ciekawe, oferta była skierowana dla osób zdecydowanych. Jednak nie zawierała żadnych informacji o charakterze pracy. Nie wiem, co ja sobie myślałam pisząc e-maila do tego „pracodawcy”? Przede wszystkim kierowała mną ciekawość. Chciałam się dowiedzieć, za jaką pracę dodatkową można otrzymać wypłatę dwa razy wyższą niż moja miesięczna pensja – opowiada pani Martyna.
– Odpowiedź zwrotną otrzymałam już po kilku minutach. Wiadomość była od mężczyzny o imieniu Piotr – przynajmniej tak się podpisał – który poprosił mnie o numer telefonu, żeby mógł do mnie zadzwonić i „dogadać szczegóły współpracy”. Wtedy zapaliła mi się czerwona lampka, ale podałam mu swój numer. Zadzwonił od razu z zastrzeżonego numeru i zaczął wypytywać, jak wyglądam, ile mam lat, czy lubię masaże. Odpowiedziałam, że chyba jednak nie jestem zainteresowana. Specjalnie go to nie zniechęciło, a raczej nakręciło, bo zapytał, czy mam doświadczenie w masażu erotycznym. Powtórzyłam raz jeszcze, że nie jestem zainteresowana i rozłączyłam się. Byłam przekonana, że będzie mnie nękał telefonami, ale na szczęście już więcej do mnie nie zadzwonił – kończy swoją historię nasza czytelniczka.
























