
Ludzie po studiach, z wysokimi kwalifikacjami, z wyjątkiem przede wszystkim lekarzy, powinni szukać zatrudnienia raczej w większych miastach. „Barometr” wskazuje, w których zawodach najprędzej znajdziemy pracę, a które takiej szansy już nam nie dadzą.
Po raz kolejny na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie opracował listę zawodów, które w tym roku w Małopolsce będą miały największe wzięcie wśród pracodawców, jak i tych, które pod tym względem nie najlepiej rokują. Od czasu poprzednich badań niewiele się zmieniło, co dobrze widać na przykładzie Tarnowa i powiatu.
Od kilku co najmniej lat triumfy święci branża budowlana. W Tarnowie natychmiast znajdą zatrudnienie betoniarze i zbrojarze, brukarze, cieśle, stolarze budowlani, murarze i tynkarze, dekarze itp. Są to zawody na tym, ale i na innych rynkach deficytowe. Podobnie jest w przypadku ofert, które złożone zostały w Powiatowym Urzędzie Pracy. Tam również o ludzi do roboty często upomina się budowlanka. Proponowane jednak przez firmy wynagrodzenia specjalnie nie zachęcają (od 2,5 do 3 tys. zł brutto).
Płacimy pod stołem
Zaprzyjaźniony właściciel niewielkiej firmy budowlanej tylko uśmiecha się pod nosem. – Za takie pieniądze nie chce pracować również Ukrainiec, już nie tak mało roszczeniowy jak kiedyś. Część wynagrodzenia swoim ludziom płacimy pod stołem, tak, by ominąć różne składki. Wypłaty są wyższe od tych oficjalnie podawanych. Ci, którzy powinni o tym wiedzieć, wiedzą. Wielu ludzi z Ukrainy pracuje na budowach w Tarnowie i okolicy zupełnie na czarno, nielegalnie. Niektórych na tym już przyłapano. Za niedługo będzie jeszcze większy problem, bo część z nich ruszy na niemiecki rynek, który płaci więcej. I myśli pan, że na ich miejsce przyjdzie ktoś za dwa pięćset brutto? Wierzy pan, że robotnik ma stawkę 15 zł brutto za godzinę, jak się pisze? Gdyby tak było, kłopot z brakiem ludzi byłby jeszcze poważniejszy. Jesienią widziałem w Tarnowie autobus z reklamą, na której napisano, że każdy, kto sprowadzi do pracy w znanej w kraju firmie budowlanej nowego człowieka, otrzyma 1000 zł premii. Wszystkim kasa idzie w górę, ale nie nam, właścicielom.
Drogo, coraz drożej
Coraz częściej samorządy lokalne odwołują przetargi budowlane ze względu na zaskakująco wysokie koszty. Ceny usług budowlanych rosły od początku minionego roku aż po początek zimy, gdy sezon robót już się kończył. Jest kilka przyczyn tej sytuacji: dobra koniunktura, drożsi podwykonawcy, wyższe ceny materiałów budowlanych, ale i wyraźny wzrost płac w tej branży. Może dlatego, gdy w Tarnowie miasto chciało wyremontować stadion w Mościcach za 45 mln zł, w przetargu okazało się, że trzeba zapłacić już dwa razy więcej? Może też dlatego Zarząd Dróg Wojewódzkich w Krakowie został zaskoczony ofertami ze strony firm budowlanych na budowę łącznika autostradowego A4 z Mościcami, gdy zamiast planowanych 115 mln miał wydać co najmniej… 206 milionów?
W cenie nadal są nie tylko budowlańcy, ale również kierowcy dużych ciężarówek. W ofertach dostępnych w PUP pracodawcy proponują wynagrodzenia do 8,5 tys. zł brutto. W tym roku bez większych problemów zatrudnienie powinni znaleźć m.in. spawacze, piekarze, szefowie kuchni, kelnerzy i barmani, lakiernicy, magazynierzy, pielęgniarki i położne, opiekunowie dzieci i osób starszych, samodzielni księgowi.
W Tarnowie ludziom z wyższym wykształceniem trudniej będzie wybrać dla siebie ofertę także dlatego, że firmy promujące nowoczesne technologie i potrzebujące specjalistów z górnej półki zwykle omijają miasto. Tylko lekarze medycyny i lekarze stomatolodzy, nauczyciele niektórych przedmiotów zawodowych, psycholodzy, inżynierowie branż chemicznej oraz budowlanej mogą liczyć na szybkie znalezienie pracy. To samo dotyczy programistów i administratorów stron internetowych.
Robotnicy „przechowywani” do wiosny
– Nie zauważamy jakichś przełomowych zmian na rynku pracy w Tarnowie i okolicy, jeśli nie liczyć niższej niż kiedyś stopy bezrobocia – mówi Stanisław Dydusiak, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Tarnowie. – Na niektóre specjalności nadal nie ma popytu, a tam, gdzie występuje ich deficyt, często decydują o tym wciąż mało satysfakcjonujące płace. Jeśli ktoś może za tę samą pracę zarobić dwa razy więcej w Krakowie czy Warszawie, o zagranicy już nie wspominam, to nierzadko wybiera wyjazd. Znamienne stało się też to, że spora liczba pracodawców, zwykle z budowlanki, „przechowuje” pracowników zimą w obawie przed ich utratą, nie zwalniają ich tak jak w przeszłości po zakończeniu sezonu robót. Pamiętam, że wraz z nastaniem zimy w naszym urzędzie rejestrowało się ponad 200 osób dziennie, teraz góra 60‑70.
Na minusie
Dość krótka jest lista zawodów nadwyżkowych, które dotyczą Tarnowa. Wymienieni są na niej fizjoterapeuci i masażyści, pracownicy administracji i biurowi, pracownicy ds. ochrony środowiska i bhp, specjaliści administracji publicznej i ekonomiści. „Barometr” pokazuje, że podobną specyfikę ma także rynek pracy powiatu tarnowskiego, choć niektóre informacje mogą trochę dziwić. Na przykład potrzeba zatrudnienia w powiecie inżynierów chemików.
– Sytuacja na rynku pracy jest dużo lepsza niż kilka lat temu. Każdego roku możemy przedstawić po 8‑9 tysięcy ofert. Inna rzecz, ile z nich można uznać za atrakcyjne – dopowiada dyrektor PUP.
Obecnie stopa bezrobocia w Tarnowie wynosi 5,1 proc., w powiecie 6,8, a średnia małopolska to 4,7.























