Chleb drożeje i nadal będzie drożał…

0
chleb
REKLAMA

– Wszystko drożeje: mleko, jajka, herbata, kawa, jabłka, paliwo, czynsz – wymienia jednym tchem pani Krystyna wychodząca właśnie z tarnowskiego dyskontu. – Dlatego zakupy robię właśnie w tego typu sklepach, bo inaczej do pierwszego by mi nie starczyło. Z ceną masła nadal nie mogę się pogodzić, szukam promocji, ale kupowanie trzech kostek naraz też mija się w celem, bo przecież tyle nie przejem, a te promocyjne opakowania czas ważności mają przeważnie krótszy. Gdy jeszcze chleb zdrożeje, to nie wiem, czy nie będę musiała przerzucić się na tańszy z supermarketu, choć nigdy nie będzie smakował jak ten z prawdziwej piekarni.
Według Grzegorza Nowakowskiego, dyrektora Instytutu Polskiego Pieczywa, za bochenek chleba będziemy płacić więcej nawet o 7‑8 procent niż przed rokiem. Jednak zaznacza on, że nie każde pieczywo zdrożeje. Jak wyjaśnia, wszystkie piekarnie mają w swojej ofercie najtańsze (a przy okazji najprostsze) pieczywo, którego ceny starają się nie podnosić.Wzrost cen chleba wynika z kilku przyczyn. To między innymi rosnące koszty pracy, coraz droższe paliwo, a do tego susza, która może zmniejszyć zbiory zbóż. Problemem piekarzy jest też brak pracowników.– By ich pozyskać albo zatrzymać, muszą się godzić na podwyżki. I to jest pierwszy czynnik, który zobaczymy niebawem w cenach chleba – twierdzi dyrektor. – Sytuacja piekarzy jest bardziej skomplikowana niż innych branż borykających się z niedoborem pracowników, bo produkcja często odbywa się nocą. To nie są komfortowe warunki pracy.
Te obawy potwierdza Jadwiga Starzec, prowadząca w Tarnowie wraz z mężem i synem rodzinną piekarnię Kazibut‑Starzec. – Dostałam informację z zakładów, w których kupujemy mąkę, że należy spodziewać się podwyżki cen, a wszystko przez suszę. Jeśli zdrożeje mąka, to zdrożeje również pieczywo. Na razie jednak żadnych podwyżek nie planujemy, ostatniej dokonaliśmy w grudniu tamtego roku, od tego czasu podstawowy bochenek chleba pszenno‑żytniego 0,6 kosztuje u nas 3,50. A najtańsza bułka wodna 70 groszy. Oczywiście na tą naszą podwyżkę miały wpływ wszystkie inne podwyżki związane z piekarniczą branżą. Jadwiga Starzec podkreśla, że na wzrost cen pieczywa wpływa wiele czynników. – Na przykład jest mało ludzi do pracy, a chętni chcą więcej zarobić, co też jest zrozumiałe, bo to jest praca ciężka, zwłaszcza w czasie upałów, gdy temperatura jest wysoka nie tylko w piekarni, ale i na zewnątrz. To praca nocna, na trzy zmiany…
Nasza rozmówczyni przyznaje, że brakuje również uczniów. – Jeszcze z piętnaście lat temu zdarzało się, że w piekarni było w sumie nawet dziewięciu uczniów i to faktycznie chłopaków, którym się chciało, którzy polubili ten zawód i dotrwali do złożenia egzaminu czeladniczego. I na takich ludziach bazuję, przez siebie wyszkolonych. Natomiast w tej chwili nie mam żadnego ucznia, nikt się nawet nie zapyta o ten zawód. Za kilka lat to będzie wielki problem.
Nie inaczej mówi Jan Błaszkiewicz, właściciel tarnowskiej piekarni „Błajan”. – Z tego, co opowiadają inni piekarze, to z ludźmi do pracy jest coraz gorzej, nawet na pomocnika trudno kogoś znaleźć. I dodaje, że trzeba się liczyć z tym, że pieczywo podrożeje jeszcze w tym roku. – Przez suszę zbiory na pewno będą mniejsze i cena mąki zapewne pójdzie w górę. Rolnicy mówili mi, że kłosek jest niewielki i tych ziaren w pszeniczce jest strasznie mało. Obecnie najtańszy chleb 0,5 w piekarni „Błajan” kosztuje 2,40 zł, a bułka 50 gr. – Spożycie tego podstawowego chleba pszenno‑żytniego może i trochę spadło, ale za to jest większe spożycie chlebów produkowanych bez drożdży na zakwasie. Zobaczymy, co będzie dalej – podsumowuje Błaszkiewicz.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze