Tomasz Gawlik, mieszkaniec okolic Tarnowa, skazany prawomocnym wyrokiem za czyny pedofilskie, zniknął. Kilka miesięcy temu miał zgłosić się do zakładu karnego w celu odbycia tam kary pozbawienia wolności, lecz tego nie zrobił. Dziś poszukiwany jest listem gończym, nadal nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa. Sprawa, która wywołała na naszych stronach internetowych bardzo liczne komentarze, wzbudza duże emocje.
Tomasz Gawlik za swoje czyny odpowiadał z wolnej stopy. W trakcie postępowania prowadzonego przez tarnowską prokuraturę był on objęty środkiem zapobiegawczym w postaci tymczasowego aresztowania; w areszcie śledczym przebywał przez miesiąc – od 19 lutego do 13 marca 2020 roku. Wyrok w jego sprawie, który sąd w Tarnowie wydał 19 listopada 2021 r., uprawomocnił się 26 kwietnia 2022 roku.
Orzeczone przez sąd kary obejmowały: pobyt w więzieniu przez 3 lata i 6 miesięcy, zakaz kontaktowania się z określonymi osobami na czas 5 lat, 5-letni zakaz zbliżania się do określonych osób na odległość mniejszą niż 30 metrów, zadośćuczynienie finansowe na rzecz pokrzywdzonych w wysokości 10 tys. zł.
Tomasz Gawlik miał się stawić w zakładzie karnym w lipcu tego roku. Na poczet kary pozbawienia wolności zaliczono mu miesięczny pobyt w areszcie tymczasowym. W wyznaczonym terminie mężczyzna nie zgłosił się. We wrześniu sąd wydał nakaz doprowadzenia go do aresztu przez policję, ale okazał się on nieskuteczny. Jak już informowaliśmy, 14 października sąd wydał list gończy za Tomaszem Gawlikiem.
Zapowiedź kasacji
Chcieliśmy poznać okoliczności związane ze zwolnieniem oskarżonego z aresztu tymczasowego wiosną 2020 roku, lecz na razie nie jest to możliwe.
– Akta sprawy znajdują się obecnie w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie, ponieważ pojawiła się zapowiedź wniesienia przez pełnomocnika skazanego kasacji od wyroku, który zapadł w Tarnowie. Sprawą tą będzie zajmował się Sąd Najwyższy – informuje sędzia Małgorzata Stanisławczyk-Karpiel, rzeczniczka prasowa tarnowskiego Sądu Okręgowego.
Według definicji resortu sprawiedliwości, kasacja to nadzwyczajny środek zaskarżenia od prawomocnego wyroku sądu odwoławczego. Polega on na badaniu zgodności z prawem prawomocnego wyroku sądu odwoławczego kończącego postępowanie sądowe. Kasację rozpoznaje wyłącznie Sąd Najwyższy. Kasację ma prawo wnieść strona – (kasacja tzw. zwyczajna) – tylko od prawomocnego wyroku sądu odwoławczego kończącego postępowanie.
Według informacji, do których dotarliśmy, w stosunku do Tomasza Gawlika uchylony został inny środek zapobiegawczy – dozór policyjny – ze względu na czekającą go odsiadkę. Sąd, zwalniając oskarżonego z aresztu tymczasowego, miał też postanowić o przyjęciu poręczenia majątkowego. W sytuacji, gdy skazany nie zgłasza się do zakładu karnego i poszukiwany jest listem gończym, kaucja ulega przepadkowi. O przepadku przedmiotu poręczenia lub ściągnięciu sumy poręczenia orzeka z urzędu sąd.
Nie było obawy matactwa
Tomasz Kozioł, prezes Sądu Okręgowego w Tarnowie od kwietnia 2022 roku, bez wcześniejszego zapoznania się z aktami tej sprawy nie chce informować o jej szczegółach. Mówi tylko o pewnej często stosowanej praktyce sądowej.
– Jeśli prokuratura już przeprowadziła zaplanowane czynności w danej sprawie i zabezpieczyła materiał dowodowy, możliwe jest odstąpienie przez sąd od tymczasowego aresztowania osoby oskarżonej. Dzieje się to wtedy, gdy uzna się, że osoba ta na określonym etapie postępowania nie będzie już miała wpływu na treść dowodów i nie zachodzi obawa matactwa procesowego z jej strony. Wówczas sąd w stosunku do oskarżonego może zastosować wolnościowe środki zapobiegawcze, które przewidziane są w postępowaniu karnym, w tym poręczenie majątkowe.
Przypuszczalnie tak było w przypadku Tomasza Gawlika. Przypomnijmy, że według prawomocnego orzeczenia sądowego, podtrzymanego przez krakowski Sąd Apelacyjny, w wyniku czynów, których dopuścił się Gawlik, poszkodowane zostały dzieci – rodzeństwo, dwaj bracia – których rodzice byli znajomymi przedsiębiorcy. Działo się to na przestrzeni lat 2017 – 2018.
Życie w ukryciu
– Policja, która otrzyma sądowy nakaz doprowadzenia skazanego do aresztu, odwiedza miejsca, w których według jej wiedzy może skazany przebywać. Jeśli go tam nie ma, powiadamiany jest o tym sąd. W przypadku wydania listu gończego policja rozpoczyna działania poszukiwawcze – mówi Paweł Klimek, rzecznik tarnowskiej policji.
Obecnie w bazie danych policji znajdują się informacje o ponad 600 poszukiwanych przestępcach, którzy zapadli się pod ziemię; połowa z nich ścigana jest listami gończymi, pewna część także na mocy Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).
Przestępcy, którzy ukrywają się przed organami ścigania, radzą sobie różnie, w zależności m.in. od swojego statusu materialnego, powiązań personalnych i obranego miejsca ukrywania się. Bardzo często pomagają im inne osoby. Bywa, że po wielu latach życia w ukryciu tracą czujność i wpadają przez swoją niefrasobliwość.
Czternaście listów gończych
Miesiąc temu tarnowska policja zatrzymała 25-letnią kobietę, która ma na swoim koncie liczne kradzieże. Ukrywała się prawie 2 lata, wydano za nią 14 listów gończych i 8 nakazów doprowadzenia do zakładów karnych. Na początku tego roku policjanci z Tarnowa zatrzymali 53-letniego oszusta z Podkarpacia, który miał do odsiadki łączne 17 lat. Poszukiwały go sądy i prokuratora z różnych regionów Polski, wystawiono za nim 12 dokumentów poszukiwawczych, m.in. 5 listów gończych. Ukrywał się przez 8 lat i być może do dzisiaj byłby nieuchwytny, gdyby nie próbował oszukać kolejnego przedsiębiorcy.
Niedawno policjanci w Brzesku wpadli na trop 43-letniego mężczyzny, oskarżonego o kradzieże i oszustwa, który był poszukiwany na podstawie ENA. Funkcjonariusze namierzyli go w Hiszpanii. Ukrywał się przez 10 lat.
Przypadki, w których przestępcom udaje się skutecznie uciekać przed wymiarem sprawiedliwości przez 20 lat i nawet dłużej, nie należą w Polsce do rzadkości.
























